G punkt | Sięgamy głębiej

Artykuły

Pokolenie bez właściwości

Autor: Łukasz Saturczak, dodano: 24-08-2010, 14:07

Jest taki angielski serial pt. „Skins”. Gdyby wierzyć temu obrazowi, życie nastolatków na Wyspach Brytyjskich sprowadzałoby się tylko i wyłącznie do picia, ćpania i seksu. A to wszystko w imię wartości przekazanych nieświadomie przez rodziców wychowanych w końcówce rewolucyjnych lat sześdziesiatych. Biorąc się za lekturę książki „Nie uderzy żaden piorun” - debiutu młodziutkiej autorki - Dominiki Ożarowskiej, byłem przekonany o podobieństwie do wyżej wymienionego serialu. Myliłem się, ponieważ według pisarki polscy nastolatkowie to nudziarze - bunt zdechł i zostają tylko rozmowy o niczym. Smutne, ale trafione.

Nie uderzy żaden piorun

Piszącego tę recenzję od autorki dzieli pięć lat. Dużo? W dzisiejszych czasach pewnie sporo, biorąc pod uwagę zmieniajace się mody, ewolucję środków przekazywania informacji etc. Dodatkowo wydawca reklamuje powieść jako pierwszą o pokoleniu urodzonych w III RP. Wszystko to powinno wpłynąć na powstanie książki, która- po pierwsze będzie stanowić problem nie tylko dla starszego pokolenia recenzentów (oprócz oczywiście pisania o samym warsztacie), po drugie - umożliwi pokazanie pokolenia, jakiego do tej pory, banalnie rzecz biorąc, nie było, przynajmniej z racji roku urodzenia Ożarowskiej (1991). Nic z tych rzeczy. Nie mogłem odpędzić się od wrażenia, że równie dobrze mogłaby się autorka urodzić w 1986 roku i napisać dokładnie to samo. Czemu tak się dzieje? Powodów jest przynajmniej kilka.

Po odłożeniu „Nie uderzy..” na półkę, wcale nie „nijakość” głoszona przez główną bohaterkę zwróciła moją uwagę. Była to raczej schematyczność intelektualnego rozwoju osoby dorastającej, a co za tym idzie, pisanie dokładnie o tych samych filmach i książkach, którymi zachwycałem się zarówno ja, jak i moi znajomi. U Ożarowskiej nie wynika z tego nic poza chwilowym zachwytem bohaterów. Wydaje mi się to jednak efektem zamierzonym. Ilu to autorów (nie tylko polskich), zachwycało się chociażby „Wilkiem stepowym” czy „Grą w klasy”? Kto nie rozczulił się na „Stu latach samotności” albo nie miał ciarek po obejrzeniu „Powiększenia”? Pisano o tym ogromne eseje, zaś owe książki stanowiły inspirację dla postępowania bohaterów kolejnych dzieł, czego najlepszym przykładem jest chociażby zachwyt nad prozą iberoamerykańską w komunistycznej Polsce. Inspiracji Cortazarem można poszukać chociażby w „Karolinie” Krzysztofa Vargi, a i w ostatniej jego powieści („Aleja Niepodległości”), jedna z bohaterek zaczytywała się w Marquezie, co wpłynęło na postrzeganie przez nią uczucia miłości. Jak jest u Ożarowskiej? Nijak. Oczywiście, wymienione wyżej książki mają swoje miejsce na półce głównej bohaterki. Kamila jest pod wrażeniem filmu Antonioniego, ale nic z tego nie wynika, bo co, starając się odczytać zabieg autorki, ma wynikać?

Czasy zmieniają się w zastraszajacym tempie, ale nie stanowi to dużego problemu w próbie zrozumienia współczesnych nastolatków. Bo czego tu nie rozumieć? Tego, że jest marazm, że nikomu się nic nie chce, zaś rozmowy do rana to najbardziej ciekawy element życia? Tak to przynajmniej wygląda w „Nie uderzy...”. Seks nikogo nie bawi – przereklamowany banał. Alkohol? Ile można? Narkotyki? To też było. Pójście w stronę fabuły wspomnianego na początku serialu „Skins”, może szokujące dla czytelnika (mamy kilka kontrowersyjnych powieści wydanych na Zachodzie przez nastolatki z „Axolotl Roadkill” siedemnastoletniej Helene Hegemann na czele), jednak byłoby zbyt przewidywalne. Dominice Ożarowskiej zdecydowanie o taki szum nie chodziło.

A mogła ta książka być chociażby pamiętnikiem z czasów dorastania, w którym sperma i ślina lałyby się litrami. Ksiażką, po której zapraszano by Ożarowską, aby opowiedała o swoim traumatycznym dzieciństwie, bo takie zapewne ono było, kiedy pisze się takie okropne rzeczy. Książką zakazywaną przez kościół, która wzbudzałaby kontrowersje i dyskusje. Zaś samo dzieło znikałoby dziesiątkami z empikowskich wystawek. Czemu? Bo taki jest rynek. A dlaczego Ożarowska nie poszła tą drogą? Bo jest rozsądna i mimo tego, co twierdzono w recenzjach, potrafi pisać i ma pełną świadomość, że tak to ma właśnie wyglądać. Na pierwszy rzut oka nudno i nijako. Na drugi – tak jak po prostu jest.

Nie jest łatwo przebrnąć przez ponad czterysta stron afabularnej książki, w której rzeczywiście „nie uderza żaden piorun”. Odkładałem ją nie raz, męczyłem się i bluzgałem. Niejedna osoba po przeczytaniu tej recenzji powie, że zwariowałem pisząc o książce tak dobrze, jednak swoich słów nie odszczekam, zaś każdy, kto skończył trzydziestkę i twierdzi, że Ożarowska kłamie, niech się puknie w głowę, bo stanowisko to wynika tylko i wyłącznie z braku wiary w to, że młodzież nie jest wcale tak zła, jak to się powszechnie twierdzi. Jest nijaka i nie ma zamiaru nic z tym zrobić. Ot cała tajemnica. Amen.

Dominika Ożarowska, Nie uderzy żaden piorun, Korporacja Ha!art, 2010

Tagi: Dominika Ożarowska Nie uderzy żaden piorun Korporacja Ha!art, powieść recenzja Łukasz Saturczak



Skomentuj

gcVgVutW03-12-2011, 09:49

SkpxcT <a href="http://eoyxhcgiakme.com/">eoyxhcgiakme</a>


IxzKGEbgsQswzvQLyBJ02-12-2011, 16:50

ybmbWL , [url=http://fbtnkltvkavu.com/]fbtnkltvkavu[/url], [link=http://artvpvobcmfs.com/]artvpvobcmfs[/link], http://mdcbhyqkuhrj.com/


KnyPijxls01-12-2011, 13:30

hsnyS6 <a href="http://wjqvcruasfuz.com/">wjqvcruasfuz</a>


lmxzQzlMJPBUcVqIA01-12-2011, 03:08

A wondrfeul job. Super helpful information.


grumek26-08-2010, 19:17

jeśli 'schematyczność intelektualnego rozwoju osoby dorastającej' ma potwierdzać rzeczony schematyzm obserwacji, to oki


Newsletter

reklama
zoom2012
partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu
Free Sitemap Generator