G punkt | Sięgamy głębiej

Artykuły

patronuje

Pokolenie jedynaków

Autor: Paulina Dreslerska, dodano: 30-07-2010, 20:40

Bohaterowie „Młodych Chin” różnią się pochodzeniem, wykształceniem, marzeniami i planami na przyszłość. Łączy ich wiek. Wszyscy urodzili się w latach osiemdziesiątych. Teraz znajdują się na życiowych rozstajach, próbując ułożyć sobie życie. Krzysztof Kardaszewicz postanowił przybliżyć czytelnikom chińską rzeczywistość właśnie z perspektywy młodych ludzi. Pomogła mu w tym żyłka reporterska i umiejętność zauważania rzeczy pozornie ukrytych.

Młode Chiny

Autorowi, który sam jest w wieku swoich bohaterów (rocznik ’82) bez wątpienia łatwiej było nie tylko zawrzeć nowe znajomości, ale także wczuć się w sytuację swoich rozmówców. Jego opowieści cechuje świeżość spojrzenia i empatia, które umiejętnie łączy z darem oblekania w słowa swoich spostrzeżeń. Nie odbiera mu to jednak trzeźwości oglądu: Ktoś słusznie powiedział, że minie jeszcze dziesięć, czy nawet dwadzieścia lat, zanim 80-hou będą zdolni stanąć na pozycji autorytetu. Jaki będzie to kraj?(…)Obserwacja Chin jest trochę jak hazard, wielka rozgrywka, pełna niespodzianek i blefów, w której wszyscy pragną odgadnąć końcowy rezultat. Dziś nawet sami gracze, czyli 80-hou, pozostają wielką niewiadomą.

Podczas kilkuletniego pobytu w Państwie Środka, Krzysztof Kardaszewicz miał okazję poznać współczesne – młode Chiny z wielu różnych punktów widzenia. Siłą jego książki jest właśnie ta heterogeniczność, która zobrazowana została przez wielorakość postaw młodych Chińczyków. Krzyżuje się tu konserwatyzm i nowoczesność, komunistyczna ideologia i zachodnia popkultura. Nie bez znaczenia są stereotypy dotyczące cudzoziemców i konkurencja na rynku pracy. Życie na prowincji przeciwstawione zostaje życiu w wielkich miastach, które corocznie przyciągają tłumy młodych ludzi, marzących o zrobieniu kariery. Bohaterowie „Młodych Chin” nie myślą o komunizmie, ale o nowym mieszkaniu, rodzinie i stałej pracy. Z kart książki wyzierają ich codzienne kłopoty, duże i małe zmartwienia, a także nieustające pragnienie miłości. Niosą na swoich barkach oczekiwania rodziców, bo jako pokolenie jedynaków są całą ich przyszłością.

Książka Krzysztofa Kardaszewicza to kawałek naprawdę interesującego materiału reporterskiego, w którym teraźniejszość niejednokrotnie splata się z przeszłością. Autor „Młodych Chin” umiejętnie wprowadza czytelnika w opisywaną tematykę, za każdym razem kreśląc przed nim tło historyczne przedstawianych wydarzeń. Dzięki temu udaje mu się pokazać całe spektrum zmian, jakie miały miejsce w chińskim społeczeństwie w ostatnich trzydziestu latach.

Kardaszewicz pyta swoich rozmówców o gorączkę egzaminów i pociąg do kariery, miłość i seks, pracę i rodzinę. Nie boi się zadawać pytań trudnych, nie stroni także od analizy zebranego materiału. W ten sposób przed oczami czytelnika powoli wyklarowuje się obraz wymagań, jakie spełniać muszą młodzi Chińczycy, by być akceptowanymi przez rodziców, pracodawców i kolegów. Nie brakuje tu także outsiderów, przeważnie należących do różnego rodzaju artystycznych środowisk, którzy za wszelką cenę próbują przełamać stereotyp i ruszyć w swoją własną drogę.

„Młode Chiny” idealnie trafiły w swój czas. Właśnie teraz jest najlepszy moment na sportretowanie marzeń i lęków młodych Chińczyków, którzy za kilka lat sami zaczną tworzyć swoje państwo. Jak im się żyje? Co pragną osiągnąć? Co chcieliby zmienić? Kardaszewicz odpowiada na te pytania, oddając głos swoim rówieśnikom. Czyni to z pasją reportera, której ślad widać na każdej stronie książki.

Krzysztof Kardaszewicz, Młode Chiny, wydawnictwo Homini, wydawnictwo Officyna, Kraków-Łódź 2010.

Tagi: Krzysztof Kardaszewicz Młode Chiny wydawnictwo Homini reportaż recenzja Paulina Dreslerska



Skomentuj

Newsletter

reklama
zoom2012
partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu
Free Sitemap Generator