Środowisko Krytyki Politycznej prowadzi intensywne działania nad redefinicją kanonu polskiej kultury, w tym także kina. W ostatnim przypadku efekt stanowi spojrzenie nacechowane ideologicznie i jednostronnie, ale lśniące autentycznym blaskiem na firmamencie rodzimych działań krytycznofilmowych. Reprezentatywnym przykładem starań zespołu „KP” jest publikacja „Polskie kino dokumentalne 1989-2009. Historia polityczna”.

Książka diametralnie różni się od innych nadwiślańskich tytułów opisujących stan naszego dokumentu. Nie wchodząc (na razie) w dywagacje, które spojrzenie jest „lepsze”, przyznajmy, że wydawnictwo – sygnowane przez cenioną, nie tylko wśród zwolenników nowej lewicy, markę – było nam bardzo potrzebne. Wstęp, podpisany przez Jakuba Majmurka i Agnieszkę Wiśniewską (redaktorka tomu), rozwija wiele mówiący tytuł, wyraźnie eksplikując potencjalnemu czytelnikowi, czego może się spodziewać, zaglądając wewnątrz. Klucz jest jasny – na analizę poszczególnych dokumentów, powstałych w wolnej Polsce, nałożony jest filtr polityczny. Nie na stronę artystyczną spoglądają autorzy (wśród nich m.in. Jarosław Pietrzak, Jakub Majmurek, Magdalena Błędowska czy Maciej Gdula) i nie estetyczne walory poddają ocenie. Interesuje ich prezentowany system wartości, ideologiczny przekaz, refleksja natury politycznej. Są w tym autentyczni i erudycyjni, całość czyta się z zaciekawieniem, nierzadko z podziwem dla umiejętności przeprowadzania wywodów, ale co kryje się za otoczką intelektualizmu, giętkością języka i lewicowym zacięciem?
Ciekawą konstatacją jest to, że ustawienie się w opozycji do dominującej narracji – nazwijmy ją: „liberalną” – nierzadko skutkuje zbliżeniem do pozycji okupowanych przez polską prawicę. Autorzy tekstów ostrzej obchodzą się z dokumentami Andrzeja Fidyka, Marcina Koszałki czy Marii Zmarz-Koczanowicz niż z filmami spod ręki Ewy Stankiewicz czy Andrzeja Horubały. Dowodzi to, że dwa obozy (nowej lewicy intelektualnej, zgrupowanej wokół „KP” i konserwatystów, najczęściej opowiadających się za postulatami PiS-u) łączy wspólna diagnoza rzeczywistości. Istnieje w Polsce grupa uprzywilejowana, którą tworzą beneficjenci transformacji systemowej, nie dbający zbytnio o interes grup, które nie zyskały na przemianach ustrojowych. Zupełnie gdzie indziej upatrują jednak recept na przełamanie głównonurtowej narracji. Lewicowcy czasem z rozrzewnieniem, ale częściej z pretensją, wskazują, jakich pól rzeczywistości nie eksplorują polscy dokumentaliści, pisząc np. o „zmarnowanym potencjale krytycznym” filmu Marcina Koszałki „Takiego pięknego syna urodziłam”, czy wręcz odnosząc te słowa do całego nurtu rodzimego dokumentu autobiograficznego. Wołanie, a raczej: domaganie się dokumentalistyki zaangażowanej politycznie przebija z większości kart książki. Stąd pobłażanie wobec amatorskiego „Podziemnego państwa kobiet”, zwracającego uwagę na problem nielegalnych aborcji. Czy ważny temat tłumaczy jednak autorki z tego, że kompletnie zignorowały w filmie znaczenie obrazu, tworząc dokument, które lepiej sprawdziłby się jako słuchowisko radiowe?
Dodatkowym problemem jest nieprzystawalność poszczególnych tekstów. Luźne rozważania (Artur Żmijewski o „Defiladzie”) i ciekawe interpretacje w rodzaju artykułu Jakuba Majmurka o „Usłyszcie mój krzyk", odwołującego się do idei społeczeństwa spektaklu Guy Deborda, pojawiają się w sąsiedztwie. W publikacji znajduje się miejsce dla tekstów Tomasza Piątka i Macieja Nowaka, które – na co słusznie zwrócił uwagę Michał Oleszczyk w swojej recenzji antologii – jako żywo przypominają felietony obu panów ze strony „KP” i niespecjalnie pasują do formuły książki. Czasem przemykała mi przez głowę myśl, że być może ekipie Krytyki Politycznej przydałoby się ograniczenie prędkości wydawanych publikacji lub poszerzenie zespołu autorów poza stałe grono współpracowników. Może uniknęlibyśmy nieprzekonujących ramek, którymi posiłkują się autorzy tekstów do „Polskiego kina dokumentalnego…”, a także pokonana zostałaby przewidywalność odniesień, bo nad interpretacjami poszczególnych filmów ciąży dyskurs spod znaku Żiżka i kilku innych „modnych” filozofów.
Swoisty apel autorów książki, domagających się dokumentu zaangażowanego politycznie (również fabuły, o czym przekonuje „Kino polskie 1989-2009. Historia krytyczna”), jest bardzo cenny. Podobnie jak wytrwałe udowadnianie przez „KP”, że istnieją rozmaite perspektywy interpretacyjne. Ale trudno zaufać krytyce postulatywnej, w dodatku nierzadko ignorującej formę filmową i umiejętności tworzenia przez artystę interesującej opowieści. Polski dokument, unikając – w znakomitej większości – publicystycznej interwencji, buduje własną wartość. Opisuje rzeczywistość, pochyla się nad człowiekiem (za takie podejście skarceni zostają m.in. Leszek Dawid oraz Marcin Koszałka). Na pierwszym planie w dokumencie autobiograficznym polscy twórcy umieszczają samych siebie i bronią tego, że to ich osobiste historie. Taki zarzut pojawia się w tekście Agnieszki Wiśniewskiej. Tyle że takie deklaracje nie przekreślają tego, że problemy pokazywane przez Koszałkę w „Takiego pięknego syna urodziłam” czy Cezarego Ciszewskiego w filmie „Wolność jest darem Boga” dotyczą polskiego społeczeństwa. Nasz dokument unika doraźnej polityki, dążąc do uniwersalizacji problemu. Aktualne społeczne bolączki lepiej niech komentują publicyści prasowi, a także reportaż telewizyjny. Ewentualne zaangażowanie polityczne osobiście wolałbym pozostawić decyzji twórców. Bo przecież wnikliwa obserwacja dokumentów Marii Zmarz-Koczanowicz czy Marcela Łozińskiego pokazuje, że i ci autorzy mają polityczne preferencje, a w kinie przekazują pewne przekonania, nie pomijając jednak wartości estetycznej. Na polityczność ich kina – bardzo słusznie – zwracają uwagę eseiści, opisujący dla „KP” polskie kino dokumentalne po 1989 roku. Zarazem, koncentrując się na „potencjalne krytycznym” deprecjonują znaczenie formy filmowej, z czym już niekoniecznie się zgadzam.
Polskie kino dokumentalne 1989 - 2009. Historia polityczna, Krytyka Polityczna, Warszawa 2011.
Tagi: Polskie kino dokumentalne 1989 - 2009. Historia polityczna Krytyka Polityczna recenzja Lech Moliński
nlBivZOrkKr29-04-2012, 08:31
6G3bk9 , [url=http://xltqhvedvuma.com/]xltqhvedvuma[/url], [link=http://yxbszxxzuelu.com/]yxbszxxzuelu[/link], http://ykrpgiwfpinz.com/
ycQCckkcq28-04-2012, 15:12
hkWJla <a href="http://irxfrdnajfsz.com/">irxfrdnajfsz</a>
QLdsxbODBjsgpRLZKZ27-04-2012, 15:50
vs8iHf , [url=http://nvcnbbhdpezw.com/]nvcnbbhdpezw[/url], [link=http://kadvonhwdrzh.com/]kadvonhwdrzh[/link], http://yrwsshpltzbe.com/
GeAXMazOQXWMBrC26-04-2012, 17:36
WBDqH1 <a href="http://apjyvxdhurkk.com/">apjyvxdhurkk</a>
LtIZobEdEOJVLbekRI26-04-2012, 10:20
Ja, den e4r verkligen fin! Det ska vara ett TV-fat till den som du sa i kotnemmaren i min blogg, ljusble5tt, grf6nt, gult eller svart har jag sett den med. Det finns e4ven ett antal andra dekorer pe5 den he4r koppmodellen (som heter SD3). Jag har inte en enda kopp i den modellen, men sf6ker alltid till re4tt pris :-)De TV-faten som hf6r till brukar man kunna kf6pa pe5 Tradera ff6r 100-200 kr utan kopp, de e4r ju grymt snygga. Jag har dock inte prioriterat inkf6p av se5na, annars hade jag haft minst ett redan :-))