G punkt | Sięgamy głębiej

Artykuły

Postsamotność

Autor: Mateusz Ostojski, dodano: 25-01-2012, 23:16

Najnowszy film Urszuli Antoniak otwiera ujęcie lecącego z góry strumienia wody, którego uzupełnienie przyniosą dopiero ostatnie sekundy obrazu – przedstawiające bohaterkę kąpiącą się pod owym strumieniem. Cały film zamyka się w tej wymownej klamrze kompozycyjnej. „Code Blue” odbierać możemy właśnie jako swoisty prysznic – zarówno dla głównej bohaterki, która rozpaczliwie poszukuje zmiany w swoim  samotnym życiu, jak i dla nas, bowiem na ekranie widzimy poruszające sceny i jednocześnie możemy odnaleźć tam pierwiastek własnych odczuć i rozterek. 

Marian jest pielęgniarką w średnim wieku i właściwie tyle moglibyśmy o niej powiedzieć. Pomaga nieuleczalnie chorym pacjentom odejść, mieszka sama, nie ma znajomych, a jej życie przepełnione jest przeraźliwą wręcz samotnością. Pracuje nad swoim ciałem, jest niezwykle wysportowana, nic jednak nie pomaga jej przemóc egzystencjalnej pustki. Choć ma córkę, to kiedy ta przychodzi z mężem w odwiedziny, zwyczajnie nie mają o czym rozmawiać. Antoniak pokazuje dobitnie, że próba tendencyjnego opisu nie ma tutaj sensu, wszystko rozgrywa się na poziomie gestów, mimiki twarzy, drobnych czynności, rewelacyjnie zagranych przez Bien de Moor. Za pomocą chłodnych, lecz bardzo subtelnych zdjęć śledzi  swoją bohaterkę, odsłaniając przed nami najgłębsze zakamarki jej psychiki. Dzięki temu nie maluje samego portretu samotności, lecz ukazuje także jej przyczyny oraz próby przezwyciężenia i ucieczki od wyobcowania. 

Bardzo ważną rolę w „Code Blue” odgrywa przestrzeń. Nowoczesne mieszkanie Marian jest skrajnie minimalistyczne, pomieszczenia wypełnione są zaledwie kilkoma detalami wyposażenia, nie ma w nich miejsca na jakikolwiek bałagan. Podobnie stoły, na których poza niewieloma akcesoriami nie ustawiono absolutnie nic, czy choćby autobus, gdzie co prawda jest wiele osób, ale każdy stanowi zamkniętą, hermetyczną jednostkę. Przestrzeń u Antoniak jest pustką, w którą wrzucono funkcjonalistycznie kilka elementów, jednak pozostaje ona niewypełniona, boleśnie niedookreślona. Takie obrazowanie jest transpozycją stanu psychiki Marian, żyjącej w próżni, próbującej jednak desperacko tę próżnię wypełnić. 

Co zatem staje się dla niej najważniejsze? Odpowiedzią Antoniak jest człowieczeństwo. Główna bohaterka próbuje nawiązać choć trochę bardziej intymną niż zawodowa relację z pacjentami, przytula ich, a nawet kolekcjonuje ich rzeczy osobiste, kiedy odejdą (układa je zresztą w szafce na wzór opisanej przestrzeni). Odwiedza czasami starszą znajomą, podgląda sąsiada, chciałaby chwytać się każdej możliwości kontaktu z drugim człowiekiem. Jednak jest to tylko teoria, w praktyce bowiem Marion cierpi na przypadłość w stylu społecznej fobii. Organizuje sobie życie wokół tych kilku elementów – pracy, córki, pamiątek po zmarłych, przyjaciółki Willie, sportu czy programów telewizyjnych – jednakże spełniają one tylko funkcję poszukiwania prawdziwego kontaktu z Innym, podobnie jak filiżanka ma pełnić na stole określone zadanie. W rzeczywistości Marian potrzebuje czynnika środkowego, który ułożyłby te puzzle i wypełnił całość jej życia, nie był zaś tylko drobnym elementem generalnej pustki.  

Taki stan rzeczy utrzymywał się zapewne przez większość życia bohaterki, Antoniak pokazuje ją jednak w momencie granicznym, momencie wspomnianego prysznica. Marian odkrywa, że jej głód człowieczeństwa zaczyna przybierać niekontrolowane formy. Z pewnością należą do nich obserwowanie gwałtu czy uśmiercenie pacjenta pomimo jego ewidentnego protestu. Przestaje to być poszukiwanie człowieczego pierwiastka, zaczyna – rozpaczliwy pościg za miejscami nagromadzenia Bergsonowskiej siły witalnej. Marian pragnie poczuć „coś” za wszelką cenę, wykorzystując najbardziej skrajne z ludzkich doświadczeń, a ten swoisty instynkt samotności zaczyna nią rządzić niezależnie od chęci panowania nad nim. 

Kontrapunktem staje się spotkanie Konrada, sąsiada, który od dłuższego czasu interesuje się Marian właśnie ze względu na łączącą ich samotność. Ma ono miejsce na imprezie, gdzie bohaterka znalazła się dzięki namowom znajomej z pracy. Wcześniej Marian uciekała od bliższego kontaktu z nim, teraz zostaje przedstawiona i poniekąd nie ma wyjścia, musi jakoś zareagować. Początkowo rozmawiają, nawet tańczą i zostaje nawiązana nić porozumienia. Rano Konrad odprowadza Marian do mieszkania, chce wyjść, my wiemy jednak, że tego nie zrobi. Kobieta czeka na mającą nadejść namiętność, a zbliżający się przełom ma być dla niej oczyszczającym rozładowaniem. 

Nic bardziej mylnego. Konrad okazuje się mieć nietypowe upodobania seksualne, próbuje narzucić bohaterce rolę uległej, poddanej jego fantazji. Marian nie protestuje – jest zszokowana, ale nadal łaknie kontaktu. Nie może wejść w narzucony schemat kobiety-ofiary, lecz brnie dalej w zainicjowany stosunek. Końcowa scena seksualnej przemocy porusza tak bardzo właśnie dlatego, że dopiero teraz bohaterka jest w stanie uwolnić się od pęt dotychczasowego życia. Dopiero po byciu w pewnym sensie zgwałconą i odczuciu na samej sobie skrajnego doświadczenia élan vital rozumie, wchodzi pod metaforyczny prysznic. Nie wiemy, co nastąpi dalej, ale Marian zmywa z siebie wewnętrzne bariery i z pewnością jest bardziej niż kiedykolwiek gotowa na nadejście Nowego.

„Code Blue” broni się na wielu poziomach. Bien de Moor świetnie oddała każdą emocję głównej bohaterki, a precyzyjne zdjęcia pozwoliły na mikroskopową wręcz obserwację życia Marian i dostrzeżenie właśnie tego obrazu samotności, jaki reżyserka chciała nam przekazać – samonapędzającej się, niedającej spokoju, na którą narażeni jesteśmy wszyscy jako członkowie sterylnej nowoczesności. Samotność ta jest ekstremalnie trudna do przezwyciężenia, bowiem żadne skrajne czy oczywiste rozwiązanie nie istnieje. Każdy przypadek jest inny, każdy niedopowiedziany. Film Antoniak to kino prawdziwie nowohoryzontowe, nakręcone ewidentnie kobiecą ręką i mocno trafiające do świadomości. Zdecydowanie warto – poczuć i odkryć. 

Tagi: Mateusz Ostojski Code Blue Urszula Antoniak Bien de Moor



Skomentuj

Newsletter

reklama
http://www.facebook.com/portalGpunkt
partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu
Free Sitemap Generator