G punkt | Sięgamy głębiej

Artykuły

Przypowieść o życiu imigranta

Autor: Paulina Dreslerska, dodano: 08-04-2010, 11:24

To naprawdę sztuka napisać książkę, która ze swadą i lekkością ukazuje tematy trudne, wyrzucone poza nawias ogólnego dyskursu, często ukryte w mroku kulturowego tabu. Taki właśnie jest „Krótki podręcznik przekraczania granic” Gazmeda Kapllaniego. Książka o imigrantach, napisana przez imigranta, dająca świadectwo. To historia Albańczyka w Grecji, który cały czas znajduje się pomiędzy dwoma światami, nie przynależąc do żadnego z nich.

Krótki podręcznik przekraczania granic

Kapllani swoją pierwszą granicę przekroczył w roku 1991. Granica owa nie była jedynie linią oddzielającą na mapie Grecję i Albanię. Była to granica dzieląca dwa systemy. Przedzielająca życie emigranta na dwie połowy. Kusząca demokracją i bogactwem Zachodu. Wolnością i pracą. Zapraszająca. Kokietująca. Brama do raju. Brama do piekła.

Od tego momentu imigrant dzień w dzień zmuszony jest do przekraczania tysiąca niewidzialnych granic. Językowych, kulturowych, religijnych. Nie bacząc na powszechne odrzucenie, nieustannie wzbudzając niechęć pokonuje coraz to nowe przeszkody. Przyjmuje nowe imię, uczy się nowych zwrotów i zachowań. Przystosowuje się. I za każdym razem, gdy udaje mu się odnieść kolejne małe zwycięstwo słyszy słowa, które mają stać się odtąd jego największym koszmarem: I tak nigdy nie będziesz Grekiem, Albańczyku.

Wszystko to Kapllani zna z autopsji, dzieli się z czytelnikiem własnym doświadczeniem. Trauma ucieczki, oczekiwanie, strach, gniew, rozwiane złudzenia. Równolegle do własnej historii, jak na prawdziwy podręcznik przystało, ukazuje kolejne aspekty imigracji. Przed oczami czytelnika szkicuje postać imigranta - nieproszonego gościa, którego największą winą jest to, że jest obcy. Kapllani jednak wbrew pozorom nie stara się uszlachetniać swoich współtowarzyszy. Przedstawia także ciemną stronę imigrantów. Pisze o rozbojach, nie pomija kradzieży. Albańczycy w „Krótkim podręczniku przekraczania granic” nie są święci i niewinni. Ale nie są też watahą potworów winną całego zła greckiego świata. Kapllani odmalowuje czytelnikom niszczącą siłę stereotypu, która nie zauważa pojedynczego człowieka, z wszystkich tworząc bezkształtną masę.

Kolejne rozdziały to także nowe przypowieści. Zmieniają się ich bohaterowie, ale doświadczenia pozostają takie same. Kapllani umiejętnie łączy wiele wątków, za każdym razem starając się dotknąć istoty problemu. Pisze o doświadczeniach kobiet po drugiej stronie granicy, o pokoleniu zmywaka i ośrodkach dla uchodźców. Zwraca uwagę na różnice pomiędzy turystą, a imigrantem, na starania o to, jak zyskać sympatię tubylców, wreszcie na naukę języka, która często zamiast wyzwolenia przynosi jeszcze bardziej dogłębne zrozumienie własnej obcości. Opisuje „królestwo przymusu”, do którego wkracza imigrant na obczyźnie. Imigrant musi nauczyć się języka, bo musi znaleźć pracę. Musi pracować, bo musi przeżyć. Imigrant nie może się poddać, bo nie może wrócić.

Kapllani pisze wprost. Nie bawi się z czytelnikiem w kotka i myszkę, nie owija w bawełnę. Jego teksty są bardzo osobiste, a jednocześnie zadziwiająco lekkie. Tematy przygnębiające często okrasza nutką ironii. Nie przekracza przy tym granic dobrego smaku.

„Krótki podręcznik przekraczania granic” to wnikliwa analiza sytuacji uchodźcy. Opowiada o ludziach z piętnem, którym narodowość postawiła na czołach pieczątkę. Napisana z lekkością, uderza w czytelnika zaskakująco mocno. I trzyma jeszcze na długo po odłożeniu książki.

Gazmed Kapllani, Krótki podręcznik przekraczania granic, wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2009.

Tagi: Krótki podręcznik przekraczania granic Gazmed Kapllani wydawnictwo Czarne reportaż



Skomentuj

Newsletter

reklama
zoom2012
partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu
Free Sitemap Generator