G punkt | Sięgamy głębiej

Artykuły

Romeo i Julia Brooklynu

Autor: Agnieszka Oszust, dodano: 28-06-2011, 18:56

Marzenia się spełniają – przekonuje w swojej książce Halley Tanner. A kiedy nie chcą się spełnić trzeba im pomóc. Na przykład magią.

Vaclav ma dziesięć lat i wszystko to, czego dziesięciolatek potrzebuje: kochającą matkę, całkiem fajną szkołę i swoje małe tajemnice. O rok młodsza Lena, to sierota, którą wychowuje ciotka. Oboje mieszkają na Brooklynie, w dzielnicy rosyjskich emigrantów. Dzień ich poznania to też dzień, w którym oboje odnajdują wspólną pasję – na Coney Island oglądają pokaz magii Wielkiego Ferdiniego. Od tej pory codziennie po szkole, para przyjaciół spotyka się, by potajemnie przygotować pierwszy i najważniejszy występ ich życia. Właśnie dzięki niemu Vaclav Wspaniały i jego Urocza Asystentka Lena, zawojują świat. Będą lepsi od samego Davida Copperfielda!

Wszystko zmienia się w przeddzień pokazu, gdy Lena nagle znika i nie ma to nic wspólnego z iluzjonistycznymi sztuczkami. Młody magik wierzy jednak, że pewnego dnia jego przyjaciółka się odnajdzie – wystarczy codziennie wieczorem wymawiać zaklęcie. Czary okazują się skuteczne po wielu latach, gdy oboje spotykają się ponownie i odkrywają prawdziwą magię – magię miłości.

Myli się jednak ten, kto myśli, że „Vaclav i Lena” to naiwna historia miłosna. To szkic o trudnym dorastaniu, o mierzeniu się z problemami sprzed wielu lat, o matczynej zazdrości w stosunku do jedynego syna. Każde zdanie jest tu przemyślane, a metafory po mistrzowsku skonstruowane – dzięki precyzyjnie dobranym słowom, w naszej wyobraźni powstają niezwykłe obrazy. W nich surowa rzeczywistość Brooklynu łączy się z dziecinną naiwnością, a codzienne problemy odnajdują rozwiązanie w cierpliwym czekaniu na to, co przyniesie następny dzień.

Historia Tanner dorasta wraz z bohaterami: autorka doskonale oddaje tok myślenia zarówno małych dzieci, jak i zbuntowanych nastolatków. Czytając zdania o znienawidzonych w dzieciństwie potrawach albo o wrednych docinkach kolegów z klasy, przychodzi nam na myśl, że znamy zachowania opisane przez Tanner…

Przez cały dzień nie może się skupić, bo ciągle myśli o swoim występie. To takie wrażenie, jakby miał w ustach cukierka i starał się go nie jeść. Albo jak wcześniejsze wyjście ze szkoły, żeby pójść do lekarza – przez cały dzień człowiek wie, że matka po niego przyjdzie i nawet przyniesie coś do zjedzenia w poczekalni. Albo jak urodziny, kiedy wszystko jest wyjątkowe (…)

O ile jednak historia dzieciństwa Vaclava i Leny opisana jest z dużą precyzją, o tyle ich dorosłe życie jest zaledwie naszkicowane w kilku rozdziałach. Szkoda, bo autorka z tak dużym potencjałem, mogła pokusić się o rozbudowanie ich wspólnej historii. Dynamizm wkracza dopiero w ostatniej części powieści, co daje poczucie niedosytu i zaburzenia proporcji.

Autorce nie można jednak odmówić talentu do konstruowania nadzwyczaj udanych postaci. Każdy z bohaterów „Vaclava i Leny” to pełny, skończony portret: ze swoimi zaletami i wadami. Każdy ma kilka twarzy i swoją prawdę, której gotowy jest bronić za wszelką cenę. Tę logikę myślenia znajdujemy szczególnie w rozdziałach poświęconych rozwiązaniu zagadki zniknięcia rodziców Leny. Tanner nie bawi się jednak w moralizatora, mówiącego jak należy się zachować w konkretnych sytuacjach. Przedstawia bohaterów i ich decyzje, które prowadzą do słodkiego happy endu.

I nawet z romantycznym zakończeniem (lub jak kto woli: szczególnie dlatego) książka zachwyca . Ciężko ocenić co przeważyło o jej sukcesie – czy to mistrzowsko skonstruowani bohaterowie czy magiczna atmosfera, która  przewija się przez całą powieść. A może po prostu autorce pomogła… prawdziwa magia.

Halley Tanner , Vaclav i Lena, wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2011.

Tagi: Halley Tanner Vaclav i Lena wydawnictwo W.A.B. Agnieszka Oszust powieść recenzja



Skomentuj

Newsletter

reklama
http://www.g-punkt.pl/Artykul/kiedy_rzeczywistosc_daje_po_pysku_mowie_dziekuje/1
partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu
Free Sitemap Generator