G punkt | Sięgamy głębiej

Artykuły

Skandynawski wyż

Autor: Katarzyna Frukacz, dodano: 30-08-2011, 21:40

Literatura popularna wszelakiej maści jest zjawiskiem czysto koniunkturalnym. Mamy boom na teorie spiskowe, kody, szyfry i symbolikę wolnomularską – naród czyta Browna. Łakniemy międzygatunkowej miłości idealnej w wydaniu wampirycznym – naród (a przynajmniej żeńska jego część) sięga po „Zmierzch”. Upodobania masowego odbiorcy są tyleż niestałe – bo zależne od zewnętrznych uwarunkowań, których racjonalnie wyjaśnić nie sposób – co intensywne ponad miarę. Oprócz niezawodnych powiastek o wampirach i kryptospiskach fala czytelniczych uniesień pochłania dziś także skandynawski kryminał. Przodują, nie wiedzieć czemu, Szwedzi – a Stieg Larsson jest tu potężnym, lecz tylko jednym z wielu graczy.

Powieści Henninga Mankella i Lizy Marklund to już swoista klasyka gatunku. Popularna ostatnimi czasy Camilla Läckberg dzielnie pracuje na oklepany, lecz niewątpliwie zobowiązujący tytuł „nowej królowej skandynawskiego kryminału”. Ugruntowaną pozycję w poczcie szwedzkich reprezentantów gatunku mają także Håkan Nesser, Åke Edwardsson czy Åsa Larsson. Pośród wyżej wymienionych pisarzy autor osławionej trylogii „Millenium” zajmuje miejsce o tyle zaszczytne, że bodaj najbardziej ostatnimi czasy nagłośnione. Powiedzieć, że Stieg Larsson rozpoczął karierę szwedzkiego kryminału, byłoby rzecz jasna nielichym nadużyciem. Bądź co bądź komercyjne pewniaki – m.in. powieści o Kurcie Wallanderze, autorstwa Mankella, czy popularna seria o Annice Bengtzon, stworzona przez Marklund – ukazują się mniej więcej od wczesnych lat 90-tych ubiegłego wieku. Nie da się jednak zaprzeczyć, że międzynarodowy sukces „Millenium” znacząco podbudował kondycję szwedzkiej prozy kryminalnej, pośrednio popularyzując twórczość czołowych jej reprezentantów. Meritum sprawy przedstawia się stosunkowo prosto i pozornie mało imponująco: Stieg Larsson napisał trzy książki i umarł, nie doczekawszy premiery. Rozpatrując przyczyny spektakularnego sukcesu osławionej trylogii, ciężko stwierdzić, który z dotyczących autora faktów – akt twórczy czy akt zejścia – odegrał tu większą rolę.

Fabułę „Millenium” – miejscami sensacyjno-kryminalną, a zważywszy na stworzoną przez autora cokolwiek ponurą wizję szwedzkiej praworządności: po trosze katastroficzną – ciężko jednoznacznie sklasyfikować. Krytycy są jednak zgodni w dwóch kwestiach: powieściom Larssona przydałyby się radykalne skróty treści, a postać Lisbeth Salander stanowi swoisty fenomen w panteonie żeńskich postaci literackich. W kryminałach szwedzkich (i nie tylko) mamy najczęściej do czynienia z trzema kategoriami bohaterek. Pierwszą tworzy postać detektywa-amatorki, ingerującej w mniejszym bądź większym stopniu w tok śledztwa (np. dociekliwa dziennikarka Annika Bengtzon u Lizy Marklund, czy pisarka Erika Falck u Camilli Läckberg). Drugi typ wypadałoby określić mianem policjantki-profesjonalistki (np. duchowa podpora Kurta Wallandera z komisariatu w Ystadzie – Ann-Britt Höglund). W niektórych powieściach pojawia się dodatkowo postać kobiety-szefa – istotna dla rozwoju fabuły (Erika Berger w trylogii „Millenium”) lub dyskretnie ulokowana w tle (Lisa Holgersson u Henninga Mankella). Bohaterka książek Larssona nie przystaje do żadnej z wymienionych kategorii, co nie przeszkadza jej skutecznie absorbować uwagę czytelnika przez ponad dwa tysiące stron, składających się na całą trylogię. Powieściowa Lisbeth Salander to niechętna policji i ludziom socjopatka, z własnym – unikalnym ze względu na bezbłędną logikę zastosowań – systemem wartości (słynne: „analiza konsekwencji”). To równocześnie genialna hakerka, skrywająca mroczną tajemnicę z przeszłości i przyciągająca jak magnes najgorszej maści dewiantów, sadystów czy mizoginów – słowem: ciekawa przeciwwaga dla stereotypowego wizerunku kobiecej towarzyszki detektywa.

„Millenium” stanowi zatem nietypowy przykład prozy z jednej strony zdominowanej przez pierwiastek męski (w domyśle: bandziorów, skorumpowanych dygnitarzy i ludzi mediów), z drugiej natomiast – silnie sfeminizowanej. Twórczość Larssona odbiega od ogólnej konwencji skandynawskiej powieści kryminalnej tylko częściowo. U autora „Millenium” dostrzec bowiem można typową dla twórców pochodzących ze Szwecji (zwłaszcza wszechstronnych zawodowo, tj. łączących karierę literacką z dziennikarstwem, scenopisarstwem czy reżyserią)  tendencję do „uspołeczniania” kryminalnej intrygi. Szwedzki kryminał to kryminał społeczny – silnie osadzony w skandynawskich realiach, często wzbogacony para-publicystycznym komentarzem do mniej lub bardziej aktualnych wydarzeń i zachodzących w kraju przemian polityczno-obyczajowych. Nieodłączne trio każdej kryminalnej intrygi – a więc kolejno: trup, sprawca trupa i tropiciel sprawcy – pełni w tym wypadku rolę wykraczającą poza tradycyjne ramy sensacyjnej fabuły. Pojawia się oto pierwiastek dydaktyczno-demaskatorski, widoczny nie tyle w piętnowaniu szeroko pojętego zła, ile w ujawnianiu społecznych zagrożeń. Dla przykładu: Henning Mankell zwykł wplatać w kryminalną intrygę dyskretne refleksje natury społeczno-obyczajowej. W jednej z powieści Kurt Wallander kontestuje – przy okazji pogoni za psychopatyczną morderczynią damskich bokserów – postępującą degradację szwedzkiego społeczeństwa. Przyczyn rzeczonej degradacji komisarz-myśliciel upatruje w … porzuceniu zwyczaju cerowania skarpetek. W kolejnych książkach z serii pojawiają się nieco mniej groteskowe, lecz także „społecznie nacechowane” wątki, m.in. masowego powstawania gwardii obywatelskich czy redukcji etatów w szwedzkiej policji.

Tak postrzeganą, moralizatorko-dygresyjną funkcję „pisarza-społecznika”, Larsson realizuje odmiennie – bo w stopniu zwielokrotnionym. Autor „Millenium”, który za życia zasłynął jako dziennikarz-radykał, podjął w swojej trylogii bodaj wszystkie społeczne tematy-zapalniki – od przemocy stosowanej wobec kobiet, poprzez równouprawnienie płci, na związkach homoseksualnych kończąc. Pierwszy tom serii – „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” – stanowi co prawda fikcyjne, lecz podparte wplecionymi w treść statystykami, studium konkretnego problemu społecznego (zasygnalizowanego pośrednio w tytule). Postać Lisbeth Salander – klasycznej, choć paradoksalnie całkowicie nieszablonowej, „ofiary Systemu” i mężczyzn-zwyrodnialców – stanowi osnowę intrygi i równocześnie epicentrum wszystkich wątków, składających się na „społeczną” problematykę „Millenium”. Jej uzupełnieniem jest wiodący męski bohater trylogii – wojujący dziennikarz, Mikael Blomkvist. Domniemane alter-ego samego Larssona demaskuje skandale i korupcję elit, walcząc z postępującym (wypadałoby dodać: skrajnie wyolbrzymionym) zwyrodnieniem szwedzkiej rzeczywistości.

Właśnie powieściowa rzeczywistość jest – obok wplecionej w intrygę społecznej problematyki – jednym z wyznaczników „skandynawskości”, decydującej o specyfice szwedzkich kryminałów. U Larssona znajdziemy opis tętniącego życiem Sztokholmu, u Mankella – obraz wietrznej Skanii. Camilla Läckberg roztacza z kolei przed czytelnikiem prowincjonalne uroki portowego miasteczka Fjällbaka. Książkowa Lisbeth Salander kupuje meble w Ikei, a odzież w KappAhl. Bohaterowie „Księżniczki z lodu” spożywają w ilościach hurtowych dumę szwedzkiego eksportu – ryby, a budowę domów zlecają Skanskiej. Wartość każdej kryminalnej intrygi tkwi w szczególe. Wartość fabuły natomiast – w plastycznym odtworzeniu świata przedstawionego. Być może dlatego szwedzkie kryminały – bogate zarówno w wymyślne opisy zbrodni i mrocznych sekretów z przeszłości, jak i kulturowy regionalizm – przeżywają okres wzmożonego rozkwitu. Obśmiany przez Michała Witkowskiego w „Margot” slogan „nadciągającego niżu znad Skandynawii” nie znajduje – jak widać – w tym wypadku pokrycia.

Tagi: Henning Mankell Millenium felieton Stieg Larsson Katarzyna Frukacz Liz Marklund Åsa Larsson Åke Edwardsson Håkan Nesser



Skomentuj

Meryk05-09-2011, 10:09

Dla mnie super ksiązkami są serie od Mankella :) Ma super lekkie piór i naprawdę ciekawie tworzy swoje intrygi :) Ostatnio spotkałem się z jego nowością tutaj http://klub.dilmah.pl/blog/2011/09/01/lista-przebojow-herbacianych-cytatow-notowanie-nr-6/ i oczywiście juz przczytałem i polecam w 100%


Newsletter

reklama
http://www.g-punkt.pl/Artykul/miasto_inspiruje_i_przeszkadza/1
partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu
Free Sitemap Generator