Na Skinny Patrini można zareagować dwojako - machnąć ręką albo pochwalić. Bo faktycznie, electroclash to nic nowego. Ale polski electroclash to już całkiem inna sprawa. Dlatego trzeba chwalić. Czy słusznie, przekonamy się 28. kwietnia w Bezsenności.

Nie da się uniknąć porównań Skinny Patrini z zachodnimi artystami takimi jak IAMX, Peaches, Justice, bo ich wpływy łatwo zauważyć. Jednak naśladowanie pewnych wzorów, inspirowanie się dokonaniami innych wykonawców to zjawisko, z którym mamy do czynienia we wszystkich gatunkach muzycznych. Dotychczas nie mieliśmy w Polsce godnego reprezentanta electro i wspaniale, że kiedy już się pojawił, reprezentuje świetny poziom.
Skinny Patrini ciężko scharakteryzować, a etykietka "electro" narzuca nam się pewne wyobrażenie o muzyce. A ten duet, złożony z Anny Patrini i Michała "Skinny'ego" Skórki, to eksperyment. Bardzo nowoczesny, bardzo śmiały jak na polską scenę muzyczną. Ich utwory są eklektyczne, wykorzystują elementy new wave z dudniącą linią basu, typowy dla elektroniki styl śpiewania i electroclash'ową rytmiczność. Do Skinny Patrini chce się ruszać, jest taneczne i wpada w ucho. Nareszcie mamy rodzimych artystów, którzy są w stanie zapełnić klubowe parkiety. Szczególnie ciekawy jest wokal Anny Patrini: bywa słodki i melodyczny, bardzo dziewczyński, a po chwili silny i chropawy. Nadaje utworom kształt, na nim opiera się cały ich klimat.
Koncerty Skinny Patrini nazywane są "audiowizualnymi show". Efekty świetlne, ekscentryczne stroje i zachowania sceniczne to dobry sposób na uatrakcyjnienie wersji live utworów, które dobrze znamy z płyty. Ci was, którzy wybiorą się na koncert do Bezsenności, będą mieli okazję sprawdzić jak to wygląda w praktyce.
Skinny Patrini, 28 kwietnia 2010, Bezsenność
start: 20.00
bilety: 20 zł
Tagi: news koncert Bezsenność Skinny Patrini electro