G punkt | Sięgamy głębiej

Artykuły

Skręć Polaka...

Autor: Tomasz Piasecki, dodano: 14-11-2011, 16:53

… i najlepiej spal na stosie. Nie żałuj ognia, chrustu i liny. Polak to stworzenie dziwne. Opisywalne z najwyższym trudem. Polak to niby człowiek, ale taki trochę inny. A nawet inniejszy. Pal do popiołu i czarnej ziemi. I puść z dymem cały kraj. W tym kraju nie da się żyć, nie da myśleć i nie da oddychać, bo polskie powietrze nie jest dla ludzi. Niebo nad tym smutnym i słusznie upadłym krajem pękło i spadło, a czas o nim zapomniał. Reszta świata powinna wziąć słuszny przykład. Człowieka w Polsce nazywa się ZZZ – Zabłąkanym Zagranicznym Zgubem.

Mniej więcej – i całe szczęście, że właśnie tak – wypowiedział się o Polsce Stanisław Brzozowski w „Płomieniach”. Szczęść jest jeszcze kilka, a do tytułu głównego pretenduje to, że przedstawione opinie liczą sobie, bagatelka, nieco ponad wiek i powstały w innej rzeczywistości. Zupełnie innej.

Rzeczywistość jest słowem-kluczem (masterkey jest bardzo trafnym określeniem), jeżeli chce się choć pomyśleć o tym tytule. Płomienie palą się od dawna. Od dawna możemy śledzić wędrówkę Michała Kaniowskiego, młodzieńca, który zrzuca z siebie naród niczym stary, wytarty płaszcz po ojcu, który złachał go na wertepach. I pali go w piecu, ponieważ nadciąga wielka zima. Z perspektywy narracji szkatułkowej obserwujemy, jak młody człowiek przechodzi przez poszczególne kręgi psychiki i świata, gloryfikacji i dewaluacji życia. Można iść za nim przez Wielką Rosję, dać się ponieść fali rewolucji i zapomnieć o tym, że pod stopami ma się ziemię, a chleb nie zleci z niej sam. Rewolucjoniści często krzyczą o chlebie dla wszystkich, jednak rzadko pokazuje się ich w czasie siewu, żniw czy wyrabiania ciasta w dzieży. To pierwsza rzeczywistość – żołądka. Obserwujemy młodzieńca, który musi dorosnąć pod wpływem zysku i straty. Widzimy jego przyjaźnie, nienawiści, miłości, zapał, zniechęcenie, całą paletę zdarzeń i stanów. Opisaną z rozmachem i znawstwem człowieczeństwa. Brzozowski znał się na literackim rzemiośle i wypuścił spod swojego pióra coś, co ma ręce, nogi i umysł. Bardzo żywy, co widać od samego początku. Rzeczywistość umysłu i idei jest drugą, przez którą musimy przejść, jeżeli chcemy uciec przed stosem.

Narodna Wola, Rosja, czasy caratu i Polska, a raczej pokutujące wspomnienie po niej. Nasycenie „Płomieni” rewolucją jest tak wielkie, że ogień zdaje się mokry. Rewolucja wypełnia fabułę, napełnia akcję. Wszystko dąży do Tego Wielkiego Punktu. Znakomicie podsycane emocje przekładane są sporymi dawkami jeszcze znakomitszych wykładów z teorii i praktyki poglądów rewolucyjnych. Brzozowski wchodzi w skórę człowieka, który buntuje się przeciwko rzeczywistości przyszytej do skóry. Popierając ludzkie wołanie o wolność, zajmuje swoje stanowisko wobec problemu utonięcia człowieka w świecie. Opowiada się za próbami naprawy świata, jednak nie daje na nie żadnej recepty. Bohaterowie Brzozowskiego muszą sami uporać się z poglądami, które zakwitły dzięki nim i dla nich, ale najlepiej poczują się, kiedy będzie po nich. Nie można zaprzeczyć, że myślenie jest wśród nich potrzebne. Każdy ma swoją filozofię, przemyślenia i głębokie refleksje. Zarówno służąca-cichodajka, jak i młody panicz, starający się wyplątać spomiędzy jej ud, ponieważ właśnie zbiera się na walkę ze swoją życiową biernością. A przecież impotencja moralności nie atakuje innych ważnych organów.

Rzeczywistość idei to ciągłe rozdarcie między tym, jak mogłoby być, gdyby człowiek był Bogiem (który-nie-istnieje), a tym, jak być nie powinno, ale jest, skoro przypadła mu rola człowieka. Prezentacja ucisku chłopów, odrzucenie pasożytniczego kleru i czekających na cud szlachciurów-zagrodników uderza, ale nie dziwi. „Płomienie” są niemal kompletnym podręcznikiem „libertad, amistad, lucha”. Krytyka społeczeństwa opartego o ucisk niskich i rozpaczliwe trzymanie się wywyższenia tych, którzy mają, może być moralnie usprawiedliwiona. Jednak kłóci się z rzeczywistością żołądka – przecież ci, którzy krytykują, bardzo chcą zapomnieć o tym, że w wywyższeniu żyje się całkiem wygodnie.

Skręć Polaka i spal na stosie. Polska nie jest rajem, jak usiłuje nas przekonać ówczesna literatura patriotyczna. Polska w płomieniach poddała się trądowi dekadenckiego turpizmu. Przedstawia się jako jałowe pole, na którym dawno temu posiano wspomnienia i pozwala im się dziczeć. Polska jest krainą, która lepiej ominąć, mieszkają w niej smutni ludzie zapatrzeni w czasy, których nie pamiętają, stosujący swoistą odmianę prawa przetrwania w historycznej dziczy. Polska obawia się światła, głosu, powietrza. Mogą przecież rozwiać duszny opar osiemnastowiecznej nostalgii, wypalić dziury w rodzinnych mitach i zmącić w głowach młodym, do których należy przyszłość. O której lepiej za wiele nie rozmyślać, bo… No właśnie. Bo młodzi zechcą wyjechać do Rosji, krainy weselszej i bardziej rozrywkowej. W przenośni i dosłownie. Krytyka mitu narodowego, odrzucenie stereotypów i całkowite potępienie polskiej – jakkolwiek by to nie brzmiało – kultury nie odrzuca. Na fali modnych wtedy poglądów wydaje się całkiem sensowne. I o to właśnie chodzi Brzozowskiemu.

Czytać „Płomienie” trzeba z solidnym zapasem wiedzy. Dostajemy tekst wyrwany ze swoich czasów, swojego gruntu, oddalony od nich o ponad sto lat. Wiemy więcej niż autor – znamy losy rewolucji, znamy jej dzieci i mutacje. Ale nie znamy emocji, które wtedy budziła. Bez zorientowania w historii idei, w kulturze Rosji i rozebranej Polski, bez wczucia się w buntowniczy duch modernizmu patrzącego na swoją trumnę – nie pojmiemy niczego.

Brzozowski napisał powieść z prawdziwym rozmachem. Z chirurgicznym wręcz połączeniem życia, myśli, czasu i gniewu. Odnaleźć się w jego słowach nie jest łatwo, ale kiedy już to się stanie, „Płomienie” wypalą w nas swoje piętno. I będą parzyć, parzyć i parzyć…

Stanisław Brzozowski, Płomienie, Krytyka Polityczna, Warszawa 2011.

Tagi: Tomasz Piasecki Stanisław Brzozowski Płomienie Krytyka Polityczna recenzja



Skomentuj

Newsletter

reklama
http://www.g-punkt.pl/Artykul/miasto_inspiruje_i_przeszkadza/1
partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu
Free Sitemap Generator