Slot Art Festival to nazwa, która od lat budzi niemal same pozytywne skojarzenia. Organizatorzy, mimo że nieustannie dbają o rozwój imprezy, nie spuszczają z oka najważniejszego celu - człowieka. Pewnie dlatego festiwal ma tak wielu miłośników, którzy już od połowy lipca czekają na lipiec przyszłego roku i kolejną odsłonę Slot Artu.

SLOT ART FESTIVAL to impreza ze sporymi tradycjami, której główną siłą jest wciąż pasja i zapał organizatorów. O rodzinnej i piknikowej atmosferze festiwalu mówią niemal wszyscy, którzy mieli okazję wybrać się do Lubiąża. W podwrocławskiej miejscowości Slot Art gości od początku dekady, dokąd przeprowadził się z Giżycka. O imprezie wyczerpująco opowiada jeden z organizatorów.
Na pytania, w imieniu Zespołu Organizatorów Slot Art Festival odpowiada Krzysztof Słaboń, Dyrektor Programowy SAF.
Jak powstała idea imprezy? Jak Slot Art Festival trafił do Lubiąża?
Idea Slotu wykuwała się przez 18 lat jego istnienia. Aby tę ideę zrozumieć, trzeba odpowiedzieć na pytanie jak to się stało, że z małego kilkudziesięcioosobowego zlotu gdzieś w mazurskich lasach wyrósł sporych rozmiarów alternatywny festiwal gromadzący wokół 7 scen, 140 warsztatów i wykładów, kilka tysięcy uczestników, w tym ponad 1000 aktywnie zaangażowanych wolontariuszy.
Od początku do dzisiaj zamysłem stojącym za ta imprezą jest spotkanie ludzi. Reszta jest też ważna, ale jako kontekst tego spotkania. Festiwal przez lata rozwijał się organicznie, dzięki oddolnie generowanej energii. Impreza przyciągała coraz większą ilość ciekawych i twórczych osób. Wraz z nimi program zaroił się od wystaw, warsztatów, spektakli, a festiwalowa przestrzeń wzbogaciła się o nowe sceny, kluby i herbaciarnie. SLOT skonstruowany jest w sposób umożliwiający zaangażowanie się i wpływ na jego kształt każdemu, kto do niego dołącza.
Te założenia dały mu siłę rozpędu, ale na kierunek wpłynęło to, co uznajemy za wartościowe, czyli: współpraca przede wszystkim z pasjonatami, z ludźmi podchodzącymi z szacunkiem tak do siebie, jak i do swoich odbiorców, tworzącymi zgodnie ze sobą, a nie pod dyktando rynku, chętnymi, by dzielić się z innymi umiejętnościami, które posiadają.
Staramy się kontynuować tradycje wolnych festiwali bez dryfowania w kierunku bachanalii. Stąd oprócz imprezowania, kładziemy nacisk na pogłębianie refleksji nad ważnymi tematami, takimi jak: rozwój, duchowość chrześcijańska, odpowiedzialność społeczna i ekologiczna.
Do Lubiąża trafiliśmy 10 lat temu, w trakcie poszukiwania miejsca, które jest magiczne na tyle, by stać się nowym domem dla Slot Festivalu. Jednocześnie miejsca pojemnego, w którym moglibyśmy realizować coraz to nowe pomysły i dostępnego dla cały czas rosnącej grupy uczestników spoza Polski. Stąd nasz wybór padł na niesamowity i monumentalny pałac, dawny klasztor cystersów oraz tereny wokół niego w Lubiążu koło Wrocławia. Mamy nadzieję, że będziemy tu mogli kontynuować nasze działania jeszcze przez wiele lat.
Czy czujesz się animatorem kultury?
Przez animację kultury rozumiem rozwijanie przestrzeni przyjaznej kulturze, przestrzeni otwartej dla tych, którzy chcą się rozwijać, tworzyć, dzielić i spotykać z innymi. Tak postrzegam SLOT, który współtworzę.
Komu Ty przyznałbyś nagrodę dla dolnośląskiego animatora kultury?
Od kilku lat nie mieszkam na Dolnym Śląsku i nie jestem na bieżąco z tym, co się tu dzieje. Poza tym odpowiadam w imieniu grupy ludzi, więc musielibyśmy jakieś wewnętrzne głosowanie wcześniej na ten temat przeprowadzić. Obawiam się, znając różnorodność gustów w naszym zespole, że nie potrafilibyśmy wspólnie przyznać jednej nagrody.
Ale z przyjemnością i przekonaniem przyznałbym Dolnemu Śląskowi nagrodę dla regionu animującego kulturę w Polsce.
Jaki jest według Ciebie szczyt kultury?
Pozwolę sobie na trochę górnolotności, mam nadzieję uzasadnionej pytaniem o szczyt.
Szczyt kultury to według mnie moment, kiedy człowiek uzmysławia sobie, że w gruncie rzeczy jest kimś więcej niż jednostką kierowaną ślepym instynktem przetrwania, a istoty świata, w którym przyszło mu żyć, nie da się zmierzyć linijką. Coś, co nazwałbym szczytem kultury, powoduje lub wręcz samo w sobie jest tego typu przeżyciem. Nawet, gdy ma miejsce podczas gry w szachy.
Przy okazji, trzymając się konsekwentnie przyjętej przez G-Punkt nomenklatury powinniście ten plebiscyt nazwać „kultury szczytowaniem”, wtedy jeszcze łatwiej byłoby mi na to pytanie odpowiedzieć.
Tagi: Slot Art Festival Slotman. Krzysztof Słaboń festiwal Szczyt Kultury