G punkt | Sięgamy głębiej

Artykuły

Smutne piosenki dla wesołych ludzi

Autor: Karolina Waligóra, dodano: 21-12-2009, 22:41

Koncert Blisko Pola zapowiadał się naprawdę obiecująco. Nieco skromny, acz wyglądający na taki, co czuje bluesa tłumek ludzi, przytupywał niecierpliwie, czekając na swój zespół. W końcu, po godzinie (!), przyszedł pocieszny Miroslav i zakomunikował wszystkim, że „reszta już schodzi”. Hm, poczekajmy. Z czasem zapanowała bardzo swojska atmosfera;

Blisko Pola - http://myspace.com/bliskopola

 

członkowie kapeli, popijając piwo, żartowali z publicznością i śmiali się, że właściwie to tylko dwóch z nich posiada jakiekolwiek wykształcenie muzyczne... Wszystko pod przewodnictwem Miroslava, którego powalający urok osobisty każe przebaczyć nieco irytującą opieszałość. 
 
Zaczęli miarową perkusją i stylowymi tąpnięciami basu. „Sambaczaczabossanova” wciąga już po kilku sekundach, a wokal Miroslava idealnie wkomponowuje się w rytm utworu. Drżąca altówka jest jak delikatna bryza poruszająca leniwe fale dźwięków. 
Natomiast kolejny na liście - „Dive” - pomimo wielu pochlebnych recenzji, wydał mi się nudnawy i niespójny. Przede wszystkim - po co w tym utworze Miroslav sepleni? Nie doszukałam się żadnego przesłania. 
...i wtedy sprytny wokalista zorientował się, że publiczność troszkę przysypia i rozbujał spokojną taflę niespiesznie płynących dźwięków. „Pan Koziel” uderza szalejącą perkusją i świdrującymi klawiszami. Szybka, rytmiczna melodia zdaje się kontrastować z powolnie i bez emocji śpiewanym tekstem. Podobało mi się. A największą uciechę miał chyba sam zespół! Kiedy do akcji wkroczyła cała seria rozbieganych przeszkadzajek, zdawało się, że ten hipnotyczny rytm porwie wszystkich do psychodelicznego tańca. Gdy wtem...”przepraszamy za ten bardziej dynamiczny kawałek, teraz wracamy już do spokojnych ballad”.
No tak, cudowne komentarze kochanego wokalisty.
Zapowiadana „spokojna ballada” to „Drowning”. Przeładowany motywami i za chaotyczny, trochę zbyt ponury i melancholijny. Jednak w takim rytmie Blisko Pola czuło się chyba najlepiej. Zaskoczeniem była końcówka tego długiego, prawie 7- minutowego utworu. Przecudowne solo altówki prawie wycisnęło łzy wzruszenia nad czystym pięknem brzmienia tego instrumentu. Siedzieliśmy nieporuszeni, spijając dźwięki z jego strun.
 
Pozostałe utwory oscylują pomiędzy jazzem, balladowym rockiem a ambientem. Lecz gdy Koolor zamienił kontrabas na elektryczną gitarę basową, do głosu doszed utwór na światowym poziomie, czyli Just keep me in the bottom. To utwór bluesowy, przywołujący dokonania The Doors czerpiące z tego gatunku.  W jakiś niepojęty sposób Miroslav zmienił głos ze smutnego i jednolitego na prawdziwie pasujący do tradycyjnego rytmu tego typu utworów. Blisko Pola pokazało się z innej, interesującej strony. 
 
Łódzki sekstet należy do tych zespołów, które mają albo wiernie oddanych fanów, albo zagorzałych przeciwników. Mimo że na co dzień nie przepadam za melancholijno – ambientowymi klimatami, uważam, że tego wieczoru Blisko Pola zagrali kawał dobrej muzyki na wysokim poziomie. Mogliby niektóre utwory skrócić, albo bardziej urozmaicić, bo album BP jest miejscami rozlazły i niespójny. Widzę przed nimi jednak dobrą, muzyczną przyszłość. A czarujący Miroslav ze swym urokiem osobistym potrafi zauroczyć nawet najbardziej nieczułe serca!

 

członkowie kapeli, popijając piwo, żartowali z publicznością i śmiali się, że właściwie to tylko dwóch z nich posiada jakiekolwiek wykształcenie muzyczne... Wszystko pod przewodnictwem Miroslava, którego powalający urok osobisty każe przebaczyć nieco irytującą opieszałość.

 

Zaczęli miarową perkusją i stylowymi tąpnięciami basu. „Sambaczaczabossanova” wciąga już po kilku sekundach, a wokal Miroslava idealnie wkomponowuje się w rytm utworu. Drżąca altówka jest jak delikatna bryza poruszająca leniwe fale dźwięków. 

 

Natomiast kolejny na liście - „Dive” - pomimo wielu pochlebnych recenzji, wydał mi się nudnawy i niespójny. Przede wszystkim - po co w tym utworze Miroslav sepleni? Nie doszukałam się żadnego przesłania. 

...i wtedy sprytny wokalista zorientował się, że publiczność troszkę przysypia i rozbujał spokojną taflę niespiesznie płynących dźwięków. „Pan Koziel” uderza szalejącą perkusją i świdrującymi klawiszami. Szybka, rytmiczna melodia zdaje się kontrastować z powolnie i bez emocji śpiewanym tekstem. Podobało mi się. A największą uciechę miał chyba sam zespół! Kiedy do akcji wkroczyła cała seria rozbieganych przeszkadzajek, zdawało się, że ten hipnotyczny rytm porwie wszystkich do psychodelicznego tańca. Gdy wtem...”przepraszamy za ten bardziej dynamiczny kawałek, teraz wracamy już do spokojnych ballad”.

No tak, cudowne komentarze kochanego wokalisty.

Zapowiadana „spokojna ballada” to „Drowning”. Przeładowany motywami i za chaotyczny, trochę zbyt ponury i melancholijny. Jednak w takim rytmie Blisko Pola czuło się chyba najlepiej. Zaskoczeniem była końcówka tego długiego, prawie 7- minutowego utworu. Przecudowne solo altówki prawie wycisnęło łzy wzruszenia nad czystym pięknem brzmienia tego instrumentu. Siedzieliśmy nieporuszeni, spijając dźwięki z jego strun. 

 

Pozostałe utwory oscylują pomiędzy jazzem, balladowym rockiem a ambientem. Lecz gdy Koolor zamienił kontrabas na elektryczną gitarę basową, do głosu doszed utwór na światowym poziomie, czyli Just keep me in the bottom. To utwór bluesowy, przywołujący dokonania The Doors czerpiące z tego gatunku.  W jakiś niepojęty sposób Miroslav zmienił głos ze smutnego i jednolitego na prawdziwie pasujący do tradycyjnego rytmu tego typu utworów. Blisko Pola pokazało się z innej, interesującej strony.  

 

Łódzki sekstet należy do tych zespołów, które mają albo wiernie oddanych fanów, albo zagorzałych przeciwników. Mimo że na co dzień nie przepadam za melancholijno – ambientowymi klimatami, uważam, że tego wieczoru Blisko Pola zagrali kawał dobrej muzyki na wysokim poziomie. Mogliby niektóre utwory skrócić, albo bardziej urozmaicić, bo album BP jest miejscami rozlazły i niespójny. Widzę przed nimi jednak dobrą, muzyczną przyszłość. A czarujący Miroslav ze swym urokiem osobistym potrafi zauroczyć nawet najbardziej nieczułe serca!

Tagi: Blisko Pola koncert wydarzenie Jazz Klub Rura relacja



Skomentuj
reklama
http://www.roe.pl/

Utwór Tygodnia

Ramona Falls - Russia


Newsletter

partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu