G punkt | Sięgamy głębiej

Artykuły

patronuje

ŚNIADANIE MISTRZÓW: Jak rewitalizować Nadodrze

Autor: Majka Zabokrzycka, dodano: 16-07-2010, 16:39

MW: Myślę, że kluczowy problem, wokół którego wszyscy oscylujemy to fakt, że Miasto musi być partnerem. Przy działaniach związanych z rewitalizacją trochę to osamotnienie wychodzi. Miał zostać powołany urząd do spraw rewitalizacji, kiedy jednak moi studenci, historycy sztuki wykazali zainteresowanie udziałem w tym projekcie, chcieli współpracować, okazało się, że nie są potrzebni. Również w naszej rozmowie brak kogoś, kto spojrzałby na zagadnienie z punktu widzenie Urzędu Miejskiego.

Pan Kurałowicz mówi o tożsamości. W przypadku wielu ludzi, którzy tu mieszkają, zróżnicowanie społeczne stanowi pewną barierę. Tutaj trzeba od podstaw wybudować tę tożsamość. Sebastian Majewski kilka lat temu zrealizował projekt „Nadrzeczywiste Nadodrze”. Chodził po podwórkach, wywieszał zdjęcia i chciał tę tożsamość budować. Mieszkańcy najpierw reagowali nieśmiało. Nikt nie przyszedł. Dopiero z czasem zaczęli się interesować. To były działania parateatralne, o wymiarze metafizycznym, ale one mogą stać się elementem budowania tożsamości. To się może niektórym wydawać śmieszne, ale nie tylko takie twarde prawidła rynku decydują o tym, czy rewitalizacja się uda. W odniesieniu do tego, co Pan Fleischer mówi, przyznam, że chyba jeszcze jestem homo sovieticus. Żal mi tych ludzi, tak zwyczajnie po ludzku. Bo niby jak to zrobić? Zapakować ich i wywieźć? Oczywiście chcemy remontować te budynki, ale co możemy zaproponować w zamian tym ludziom? Odszkodowania?

Najbardziej boleję nad tym, że nie ma koncepcji dla tej dzielnicy. Trzeba ze szczebla władz miejskich wytyczyć ramy działań. Mowa jest o jakichś ciągach handlowych, ale nikt nie wie, co tutaj ma się pojawić. Nie widać żeby to miało ręce i nogi.

SK: Dzisiejsze działania w ramach rewitalizacji są chaotyczne programowo. Trzeba byłoby stworzyć zespół architektów, projektantów i urbanistów. Z tym, że taki zespół jako pierwsze zada pytanie: jaki jest termin i jaki jest budżet? Czyli znowu wracamy do pieniędzy. Do rewitalizacji trzeba podejść komercyjnie. Czy przypadkiem to nie jest dzisiaj grzech zaniedbania, na który nas nie stać? Niebawem zniszczenia i straty mogą być takie, że nie będzie się dało tego odtworzyć . Pojawia się okazja żeby coś zrobić dobrze – następna będzie za 50 lat, bo w międzyczasie nie będzie na to środków.

MF: Nie mamy, co liczyć na ojców miasta. Nie mam nic przeciwko nim, tylko oni nie są w stanie dostrzegać problemów. W urzędzie brak zrozumienia dla tego, czym jest miasto i dzielnica, że organizm miejski składa się z dzielnic o różnym charakterze. Urzędnicy sądzą, że tu chodzi o architekturę. Nie, chodzi o to, że tu siedzą Ci, tu siedzą tamci. Każda dzielnica ma swoją specyfikę i swoje wyróżniki.

Nic mądrzejszego nie wymyślimy niż pozytywiści – konieczna jest praca u podstaw. Tego rodzaju rzeczy, jak, nie przymierzając, Łokietka 5. Organizujemy tu spotkania, gadamy i działamy. Tłumaczymy ludziom, jak głupiemu, czym jest miasto. Na czym polega dzielnica i jakie korzyści płyną z tego, że tu są takie sklepy, a tam inne. Nadodrze musi się różnić od innych dzielnic. Dzięki temu przyjdą tu inwestorzy, którzy nas interesują. Bo będzie im odpowiadać sound tej dzielnicy. Tak, jak Kreuzberg w Berlinie na przykład – wszyscy wiedzą, że to siedziba wszystkich artystów. Tym czasem Prenzlauer Berg to intelektualiści i pisarze. Najpierw trzeba to ludziom wytłumaczyć, głosić pomału na zewnątrz, organizować imprezy i sprawiać, że te idee się rozchodzą. Inaczej się nie da. Na pewno nie z tym miastem. Z Łodzią? Proszę bardzo. Dlaczego Manufaktura w Łodzi istnieje? Bo tam ktoś rozsądny siedzi. Wystarczy zobaczyć reklamę imageową Łodzi na Polskę. A jaka jest wrocławska? Papieska – „Wrocław miastem spotkań”. Znam dwanaście prowincjonalnych miast w Niemczech, które maja miasto spotkań, bo nic mądrzejszego im do głowy nie przyszło.

Nie myślimy jak Gdańsk, który robi centrum technologiczne. Mają opracowaną koncepcję, ściągają ludzi. Jeśli ktoś chce tam wynająć piękne lokum, na 4 metry wysokie – przedstawia plan, a on jest sprawdzany pod kątem tego czy to pasuje do reszty, czy stoi w sprzeczności. Zajmują się tym ludzie, którzy wiedzą, co się robi na świecie. Tutaj nie wiedzą, więc edukacja to jedyne wyjście.

TSB: Ja bym chciał się nie zgodzić. Szczególnie z tezą, że jestem optymistą. Ale gdyby było więcej ludzi o takim sposobie myślenia jak u Pana, to byśmy tylko patrzyli, jak ma Gdańsk, Łódź i inne miasta. Tym czasem to nam wszyscy Wrocławia zazdroszczą. Gdzie się nie jest w Polsce wszyscy wzdychają i marzą „a może byśmy zrobili to tak jak we Wrocławiu”. Nie tworzyłbym tez, że „oni” są durni i nic nie wiedzą. Sytuacja jest bardziej złożona. Gdyby „oni” byli durni, Wrocław nie byłby zachwycający dla innych miast, jak jest w tej chwili. Problem w mieście polega na czymś innymi. I to jest problem w ogóle polski – problem świadomości. Jeśli w latach 70. ludzie, którzy decydowali o urbanistyce, o ile w komunie można było o niej decydować, uważali, że tu trzeba wyburzyć co drugą pierzeję i postawić bloki, to ile czasu musi upłynąć żeby moje pokolenie, które rewolucyjnie w stosunku do tamtych profesorów myślało, zrobiło coś innego. Musimy wybrać władze, które będą myślały tak jak my. Nie możemy się porównywać do Hamburga i Berlina. Do kilkumilionowych miast, którym się nie zmieniły struktury własnościowe. We Wrocławiu jest ludność napływowa. Oni muszą się przez 2, 3 pokolenia poczuć się ludźmi zakorzenionymi i to się właśnie dzieje.

Jeśli gdzieś odnawiana jest kamienica i balkony, to mówię, że jest to działanie celowe i świadomościowe. Robimy identycznie, jak robi na przykład Szczecin. To miasto o bardzo podobnej strukturze, oni też zaczęli od tego, że w kwartałach dziewiętnastowiecznych zaczęli remontować narożniki, bo je widać. Na takiej zasadzie został odnowiony narożnik na Pomorskiej i Dubois. To jest bardzo przemyślana i logiczna akcja. Jeśli ktoś szedł ulicą Pomorską i widział tę brzydotę, to nagle w ciągu roku zobaczył transformację. Nagle zrobiła się ładna. To uświadamia, że budynek - ten obok świeżo wyremontowanego - wcale nie jest brzydki, tylko nieodmalowany.

Łatwo jest powiedzieć, że trzeba ludzi wyrzucić, ale obowiązuje pewne prawo. W Berlinie prawo własności kamienic istnieje od 150, czy 200 lat. Są regulacje, w których właściciel i mieszkaniec prywatnej kamienicy mają swoje prawa. W Polsce w ogóle nie ma czegoś takiego jak właściciel kamienicy, w najlepszym wypadku jest wspólnota mieszkaniowa. Nie mówmy, że to są ludzie niepoczytalni, którzy nie wiedzą, co robić. Po prostu skala problemów jest taka, że my ich tu przy kawie i soku nie obejmujemy.

MW: Dlatego przywołuje się przykłady Łodzi czy Hamburga, żeby pokazać pewien sposób myślenia. My możemy na zasadzie dobrych praktyk coś ściągnąć, ale też musimy mieć własną wizję. Mamy kapitalny potencjał, może jeden z największych w Polsce. Wrocław kojarzony jest jako miasto kultury.

Spójrzmy raz jeszcze na Łódź. Miała dwieście nieczynnych fabryk. Obecnie przekuwa to w swoje atuty. Coś, co jest dla wielu było negowanym, niechcianym dziedzictwem wykorzystali. Architektura postindustrialna zaczęła stawać się modna. Powinniśmy podobnie spojrzeć na Nadodrze. Stwórzmy kreatywną grupę socjologów, artystów i urbanistów, żeby wypracowali wspólną wizję. W Łodzi w związku z projektem EC1 działa fundacja, która sukcesywnie, krok po kroku organizuje konferencje, spotkania, zaprasza do szerszej dyskusji społecznej nad planowaną rewtalizacją. Mają projekt Franka Gehry’ego, nie zrealizują go, bo nie mają pieniędzy, ale pokazują go wszędzie, używają jako reklamy. Chciałabym, żebyśmy to zrobili dla Wrocławia. Żebyśmy mieli wizję.

TSB: Potrzebne są pieniądze i dobre rozpoczęcie sprawy. Wystarczy zrewitalizować jeden kwartał i rozreklamować go jako wzorcowy. Socjolodzy i artyści? Skłanianie ludzi do identyfikacji przez wieszanie zdjęć? Na co to komu? Trzeba wkopać łopatę, a na to są potrzebne pieniądze. Prawo własności, które nie zależy od prezydenta Dutkiewicza tylko od państwa. Jeśli województwo nie ma własnego skarbu, czyli nie jest landem, jak w przypadku Niemiec, to, o czym my mówimy? Po dwudziestu latach nie mamy skończonej nawet reformy administracyjnej. Jesteśmy na zupełnie innym poziomie niż Niemcy, Holandia, czy Szwecja.

Ta działalność pozytywistyczna ma sens oczywiście. Ale to nie jest, nie może być  jedyna działalność, bo się nikt nie doczeka za jednego, czy dwóch pokoleń aby coś się zmieniło. Ja wiem jak to wygląda choćby na rynku domków jednorodzinnych. Kiedyś poszła fama, że płaskie to brzydkie. Mówię o tych takich kostkach gomułkowskich. No to poszła fala z wieżyczkami i teraz, jakiego planu zagospodarowania przestrzennego się nie tworzy, dom musi być z dachem dwuspadowym i kątem spadu do 40-60 stopni. Dzisiaj zaczęła się odmienna tendencja, nagle biznesmeni przychodzą żeby im projektować płaskie dachy, tyle że nie ma takich działek budowlanych, na których można byłoby takie domy stawiać. Ta przemiana świadomościowa jest fantastycznym problemem. Tylko jak to robić, żeby poszło szybciej? Państwo jeszcze macie czas, ale ja chciałbym tego dożyć. Tutaj nawet sieni nie ma komu posprzątać. Na ulicy brud jest od zimy niesprzątany. Więc nie działa też struktura miejska na terenie miejskim. Z drugiej strony, jak się jest w czeskiej Pradze i księgarz otwiera księgarnię, to on przychodzi 10 minut wcześniej i sprząta chodnik i rynsztok przed domem, chociaż to nie jest jego.

SK: Potrzebne są spotkania dla szkół, łącznie z księdzem i dzielnicowym. Ja interesuję się historią, bo istotna jest dla kultury materialnej. Kiedyś ludziom się chciało. W 1918 roku z kompletnego bałaganu powstało państwo. Wówczas to było państwo bez kompleksów, bo ludzie mogli pewne rzeczy robić dla siebie. Wszystko opierało się na własności prywatnej. Wszyscy mieli wpływ na to, co się działo. W państwie opartym na wartościach religijnych, zwłaszcza katolickich, nie ukazał się żaden nakaz, czy przepis, że majątki kościelne, odebrane przez zaborców mają zostać oddane kościołowi. Po prostu wszystko poszło na rzecz państwa i miało funkcjonować dla tego państwa. A co państwo zrobiło? Sprzedało to w większości właścicielom prywatnym. Stanowcze i klarowne regulacje są potrzebne.

Edukowanie i budowanie świadomości ludzi  brali na siebie wszyscy – księża, nauczyciele, sąsiedzi i rodzice przede wszystkim. Facet na ulicy, kiedy pluł i przeklinał, to mu się zwracało uwagę. Teraz my w spotkania edukacyjne musimy wciągać ludzi, którzy pozornie z kreatywnością nie są bezpośrednio związani. Pierwszą sprawą jest tu budowanie pewnych emocji i kultury osobistej wśród młodych ludzi. Młodzi powinni moim zdaniem nasiąkać pewnymi sytuacjami.

MW: Niestety, Wrocław dziewiętnastowieczny ginie. Najłatwiej byłoby wszystko wyburzyć i zbudować supermarket, bo to tańsze rozwiązanie niż odnawianie zabytkowych kamienic. Trzeba jeszcze ratować to, co jest, byle szybciej, bo to się wszystko na naszych oczach ginie.

« Poprzednia | Strona: 2 z 3 | Następna »

Tagi: Śniadanie Mistrzów rewitalizacja Nadodrze Łokietka 5



Skomentuj

prawie nikt13-09-2010, 11:48

Ja jako jeden z mieszkańców tego rejonu nie czuję, że jestem w subkulturze marginesu. Nie stać mnie jednak w polskich realiach na mieszkanie. Jeśli to się ma odbywać tak, że dzisiaj nie mogę wykupić mieszkania preferencyjnie ze względu na głupie przepisy i różne przeszkody administracji, a jutro grubas z walizką pieniędzy kupi kamienicę i przeszkód nie będzie - to dziękuję za takie rozwiązanie. Wolę koktajl mołotowa - jako lepszy argument swoich racji - też nie będzie sprawiedliwie. Lubię teorię komunikacji i wyprawy w świat corporated identity, ale nie lubię myślenia korporacyjnego, które jest całkowicie bezduszne. Nie jesteśmy Niemcami, Amerykanami itd (stety i niestety) żeby mieć zapewniony socjal jak nas wysiedlą na lokale w których nie mieszka nawet zwierzę (to jest dopiero design) - i otworzą tutaj sklepy z francuskimi serami. Zawsze można powiedzieć, że panuje wolny rynek, prawda? No i wygrywa silniejszy, tak? Nie liczę na opiekuńczość Państwa, ale jest jeszcze taki wskaźnik jak stosunek średniej krajowej do ceny mieszkania za metr kwadratowy. Bywa to barierą nie do przeskoczenia. Co jeszcze Niemcy robią inaczej niż my? Może jakieś inne przykłady z innych dziedzin? Jestem żywym przykładem (jednym z wielu) na to jak MF się potrafi mylić. Kierunek jest dobry, ale metoda toporna jak stado słoni. W tej dzielnicy też są ludzie kreatywni, trochę bardziej uczciwi niż niektórzy pseudo PR-owcy, bez przeszkód kończący studia - jadąc na samym sztucznym wizerunku - może dlatego ci pierwsi nie dorobili się mieszkania, bo nie potrafią kłamać w oczy i sprzedawać badziewia, mówiąc że to lukrowane pączki. Brakuje mi tutaj ludzkiego podejścia. Można robić cięcia, ale nie jesteśmy w dzikiej dżungli żeby brnąć z maczetą przed siebie po to by krajobraz był przyjemny. Był taki \\\"myśliciel\\\" OSHO, który mówił, że łatwiej i przyjemniej się medytuje jadąc limuzyną. Widzę pewne podobieństwo. Się zdenerwowałem...


Unknown13-09-2010, 09:34

Osoby zajmujące się markami terytorialnymi są zainteresowane książkami, publikacjami badaniami Michaela Fleischera. Często ludzie przyznają się, że nie mogą nadążyć za MF, bo walczą oporem szarej, ciężkiej masy na rynku. Od kilku lat (też w tej branży) spotykam ludzi za głupich, na rozróżnienie projektowania tożsamości i pozycjonowania terytorialnego od reklamy i marketingu. Cieszę się że MF dodał łyżeczkę dziegciu w tej beczce miodu. Mieszkam w tej dzielnicy od ponad 10 lat i zgadzam się poglądami MF. Nie wyobrażam sobie innej drogi! Oczywiście, że ważny jest człowiek na Biskupinie też tak myślą...no ba, nawet siłownie mają na skwerkach :)


Gomułkowiec07-09-2010, 23:25

Tow Wiesław wiedział by co robić z tym pożal się Borze \"profesorem\" szwabem... Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz. NARODOWA LEWICA


tru07-09-2010, 20:17

I tak źle i tak nie dobrze. Wystarczy spojrzeć na nowe budynki Ganta przy skwerku na Pomorskiej czy nawet nowy budynek na pl. Bema. I tak i tak japiszony będą kupować tu mieszkania coraz chętniej, bo blisko centrum, klimatycznie itd. Trochę to potrwa, ale proces, o którym mówi Felischer i tak się dokona, tylko bez masowych wysiedleń, które on proponuje. Ten człowiek powinien się przejść na podwórko przy ulicy Ptasiej i zobaczyć ile dało mieszkańcom tych kamienic zwykłe zainteresowanie. Mieszkańców Nadodrza można zachęcić do zmian, bo oni wierzcie lub nie też nie chcą mieszkać w brudzie, trzeba tylko dużo dobrej woli. Ale wiadomo edukacja, rozmowa uczenie ludzi troski o przestrzeń zajmuje mnóstwo czasu, wysiedlenie natomiast idzie rach ciach. Nie wiem jak Uniwersytet może zatrudniać takiego człowieka


mieszkanie prawem - nie towarem30-08-2010, 11:31

Gratuluję rozmówcom podejścia do sprawy...czy należy rozumieć że "nie elitę" należy zesłać do kontenerów socjalnych za miastem, niech tam dogorywają? Proponuję w miejsce zabytkowych kamienic wybudować piękne nowoczesne galerie handlowe dla najbogatszych, niech znikną z nadodrza pasmanterie, sklepy z art. gospodarstwa domowego, szewcy,kaletnicy i szklarze, po co to komu , przecież wszystko mogą robić wielkie firmy. Ech ludzie, nauczcie się szanować to co macie, to co ma tradycję, a przede wszystkim nauczcie się szanować innych ludzi. A Panu profesorowi,proponuję ogrodzone drutem kolczastym strzeżone elitarne osiedle, dla tych których tylko elita nie brzydzi...


Anna28-08-2010, 11:28

\"Neofaszysta\" to zdecydowanie na duże słowo. Jednak dziwi że w całej tej dyskusji zabrakło troski o ludzi.


Anna28-08-2010, 11:26

"Neofaszysta" to zdecydowanie na duże słowo. Jednak dziwi że w całej tej dyskusji zabrakło troski o ludzi.


u27-08-2010, 11:10

brawo dla redakcji za zapraszenie neofaszysty do dyskusji


rabbe27-08-2010, 10:34

Dyskutanci wychodząc z pozycji liberalnych dochodzą do bardzo niebezpiecznych wniosków. Uzasadniają gettoizacje społeczną, a to na pewno nie zrewitalizuje Nadodrza. Istotą problemu przywracania miastu witalności nie jest kamienica ale człowiek...


m27-08-2010, 09:50

Radzę wszystkim "uczonym", żeby najpierw nauczyli się odróżniać dwa procesy: rewitalizację i gentrfikację, a następnie zorientowali się, który z nich z perspektywy nauk społecznych (mam tu na mśli tendencje w rozwiniętych krajach europejskich) ma pozytywne skutki i powoduje ozywienie tkanki miasta, a który prowadzi napiętrzania się problemów. Podobne do uczestników dyskusji poglądy wyrażała moja babcia, która "przecież ogląda telewizor i wie!". Wstyd mi jako osobie wykształconej, że przedstawiciele świata nauki reprezentują tak prymitywny i zaściankowy poziom wiedzy o świecie.


telemach27-08-2010, 02:14

"Tak trzeba zrobić, nie dlatego, że taka jest moja recepta, tylko dlatego, że tak się to wszędzie robi, a my prochu nie wymyślimy." Wie Pan co panie Fleischer? A może by Pan gdzieś wyjechał, trochę pouczył się, porozglądał? Np. mógłby Pan przyjechać tu, do Niemiec, do Berlina. I zobaczyć na własne ooczy co to znaczy "Sozialverträgliches Wohnen" Może wówczas przestał by Pan wciskać ludziom kit w Polsce. Fakt, że napisał Pan pracę dyplomową nt. poezji Stachury, nie predystynuje Pana jeszcze do roli fachowca d/s. rewitalizacji zabytkowych dzielnic. Ja mam wrażenie że Nadodrze jest niebywale witalne. Problemem jest uratowanie substancji budynków, przy jednoczesnym zachowaniu zastanych i organicznie wyrosłych struktur społecznych. To trzeba istotnie umieć robić. W jeleniej Górze Pana tego nie nauczyli? Ale jeśli Pan chce zobaczyć że sukces jest możliwy (pod warunkiem, że zabiorą się za to ludzie z wiedzą, socjalnym sumieniem i wyobraźnią) to niech Pan spojrzy tutaj: http://chamissoplatz.de/


Student27-08-2010, 00:07

Biblisto nie ględź o Niemcach, bo kompromitujesz się nacjonalisto.


Biblista2827-08-2010, 00:00

Niemiec, \"profesor\", chce wyrzucić z mieszkań mieszkańców, aby przejeli je \"bogatsi\" [czyt. Niemcy]. Jestem człowiekiem, który pamięta jak robili to faszyści. Nie możemy pozwolić na to! Tadeusz Winiarz


Blejk26-08-2010, 23:59

Słowa prof. Fleischera są niegodziwe, bezczelne, pozbawione zwykłej ludzkiej wrażliwości, zaś nasycone chamską pogonią za kasą. Wstyd dla tytułu profesora i wstyd dla uczelni, która takiego \"specjalistę\" zatrudnia.


conejoinfernal26-08-2010, 23:54

Wypowiedzi pana Fleischera mnie przerażają. Miasto jest tym czym jest również ze względu na ludzi, którzy w nim mieszkają. Miasto z "młodymi przedsiębiorcami" z importu jest tym, czym z niszczona kamienica z odnowioną fasadą - zwykłą atrapą, w której nie jest dobrze żyć.


przeciw wyzyskowi26-08-2010, 23:48

mieszkanie jest prawem - nie towarem. profesor powinien wrócić do podstawówki i nauczyć się szacunku do drugiego człowieka, do bliźniego czy jakkolwiek to nazwiecie. a tymczasem - przestać pierdzielić głupoty, bo kompromituje naukę, humanistykę i uniwersytet


www.KaszebskoRewolucejo.pl26-08-2010, 23:46

Ciekawe czy profesor Michael Fleischer się załapuje do tej "elity" którą będzie stać na wykup mieszkań... A jeśli tak - to czy jest to wystarczająca podstawa aby czuć się lepszym? Czy "mieć" jest ważniejszejsze niż "być"?


groźny nick26-08-2010, 21:50

ten profesor to niezła Krwa. Trzeba powiedzieć jasno i dosadnie, to groźny typ, z którym trzeba zrobić porządek. W imię walki klas, której jak widać jest fanem.


smętny zwis26-08-2010, 21:26

Jak to są mistrzowie, to wolę być śmieciem.


Student26-08-2010, 21:21

Jedyną rewitalizację, jaką trzeba tu przeprowadzić to rewitaliacja mózgu wszystkich dyskutantów. Co mam na myśli? Powszechne przyzwolenie na tak antyludzkie rozwiązania i to jeszcze przy pseudo-modernistycznym dyskursie klas posiadających: \\\"tłumaczymy ludziom, jak głupiemu, czym jest miasto\\\", \\\"ludzi, których potrzebujemy, czyli wschodzących przedsiębiorców\\\"- my, czyli kto? Piarowcy, którzy chcą sobie popijać winko, patrząc na ładne kamienice? A reszta, co? Won do baraków - bo brudzą. Typowa zgniła burżuazyna hołota, której do głowy nie przyjdzie, że jest coś więcej niż ich zafajdane designy - np. problem gettoizacji miast, masowej biedy, bezrobocia i deprywacji materialnej ludzi, jaka się w tym kraju odbywa od cirka dwudziestu lat. Poza tym jaki \\\'sound dzielnicy\\\'? O czym my mówimy? Dzielnica to ludzie tam zamieszkujący, a nie banda dupków, którzy będą wprowadzać segregację, bo im sound nie pasuje do ludzi. Tfu! Jedynym problemem Fleischera i spółki jest to, że chcą mieć tak, \\\"jak na Zachodzie\\\", ale metodami stalinowskimi, bo jak widać bez wykluczania i tak już wykluczonych \\\"Mistrzowie\\\" nie są w stanie sobie poradzić. Jak na Zachodzie, ale bez zawracania sobie głowy ludźmi i ich problemami. Jedyny problem ze świadomością, jaki tutaj widzę, to brak świadomości klasowej w tym kraju, ale mam nadzieję, że się to jeszcze zmieni. Ktoś zapyta - to co Pan proponuje? Proponuję zastanowić się nad tym, co się mówi: skoro wszyscy widzimy, jak jesteśmy biedni, to nie stać nas na ekskluzywne dzielnice w centrum. Kropka.


Anna26-08-2010, 19:46

Bez rozwiązywania problemów społecznych, aktywizacji ludzi do samodzielnej pracy, niczego się nie osiągnie. Nic nie da wyrzucenie ludzi na bruk i otworzenie winiarni (sic!) - jak proponuje pan Fleischer, poza pogłębieniem wzajemnej nienawiści i patologii. Tu trzeba pracy u podstaw - w tym Fleischer ma rację. Niestety proponuje on pracę w złym kierunku


KK21-07-2010, 21:37

POLECAM LINK http://www.scr.pl/oferta.html DLA MNIE O WIELE LEPSZE PODEJSCIE DO TEMATU


KK21-07-2010, 18:12

my tu sobie rozmawiamy a czy kiedykolwiek ktos z ZZK które defakto moze zrobic cos z tym bajzlem był na takiej debacie? chyba nie czyzby nie byli zainteresowani? nie sprzedaja lokali bo gdyby sprzedali to zzk nalezaloby rozwiazac a tacy glupi to oni nie sa ;) gdzies czytalem ze ludzie nie sa zainteresowani kupnem calych kamienic. Otoż są, tylko miasto nie sprzedaje. Poza tym nie widac konsekwencji w dzialaniu miasta. sprzeda 1 a wkolo zostana slumsy. to jest przyczyna dla ktorej nie ma inwestorow. pomijajac klopoty zkoneserwatorem zabytkow


B21-07-2010, 15:26

Biorąc pod uwagę zróżnicowanie mieszkańców Nadodrza, to moim zdaniem budowanie tożsamości nie rozwiąże problemu. Jak najbardziej potrzebne są akcje, które zwrócą uwagę mieszkańców ale będą to mieszkańcy zainteresowani. Niestety sporej części nie zależy. Jeżeli obecni mieszkańcy mieliby zostać, należy posiadać misternie utkany plan działania. Wszystko zależy od tego, jaki charakter ma mieć dzielnica. Nie oszukujmy się, sporo w mistycznej dzielnicy patologii.


B21-07-2010, 15:23

Biorąc pod uwagę zróżnicowanie mieszkańców Nadodrza, to moim zdaniem budowanie tożsamości nie rozwiąże problemu. Jak najbardziej potrzebne są akcje, które zwrócą uwagę mieszkańców ale będą to mieszkańcy zainteresowani. Niestety sporej części nie zależy. Jeżeli obecni mieszkańcy mieliby zostać należy posiadać misternie utkany plan działania. Wszystko zależy od tego jaki charakter ma mieć dzielnica. Nie oszukujmy się sporo w mistycznej dzielnicy patologii.


billy20-07-2010, 17:05

Gdyby chociaż połowę mieszkań w remontowanych przez miasto kamienicach przeznaczyć na sprzedaż, to już by wiele zmieniło. Nie można zasiedlać remontowanych budynków tymi samymi ludźmi, bo oni i tak ich już nie polubią. I jeszcze okna ukradną, instalacje wyrwą, przecież to nie ich tylko miasta. Mieszkania w wyremontowanych kamienicach rozejdą się jak świeże bułeczki wśród artystów, architektów, pasjonatów architektury i sztuki. Gwarantuję! W chwili obecnej na rynku wtórnym naprawdę nie ma w czym wybierać. Urzędnicy! apelujemy, pójdźcie po rozum do głowy, miasto może na tym tylko skorzystać. Środki ze sprzedaży można przeznaczać na dalsze, sukcesywne remonty.


kk20-07-2010, 08:30

zgadzam sie z Michael Fleischer. bylem ostatnio w Szczecinie. tam miesto wykaterowalo ok 8 kamienic i sprzedaje po koleji. widzialem caly czworobok zrobiony na TBSy z pieknie zagospodarowanym podworkiem. Wspolnoty sprzedaja strychy z pozwoleniami na rozbudowe nawet na balkon!! i konserwator sie na to zgadza. A we wroclawiu... dobrze by bylo gdyby nie przeszkadzal bo o pomocy nawet nie marze. Podczas wizyty w ZZK zostalem potraktowany w sposob skandaliczny. Miasto nie wspiera wspolnot bo musialo by z nimi rozmawiac. A wiadomo nie od dzis ze z wladza sie nie dyskutuje. Wiec wydaje bezsensownie pieniadze na kamienice w 100% komunalne bo tam nikt z nimi nie dyskutuje a potem dziwi sie z piaskownica zasikana ze okna ukradzione ze tralki w piecu wyladowaly. jestem mieszkancem nadodrza z wyboru. nie wiem jak dlugo tu jeszcze wytrzymam. i nie chodzi tylko o pozostala smietanke ale brak perespektyw na zmiany


m19-07-2010, 21:53

Jako mieszkanka Nadodrza z wyboru - dziękuję za inicjatywę:) Nie wszyscy mieszkańcy ją docenią, większość pewnie nie zauważy. Ważne jest żeby zacząć promować to magiczne miejsce. Przyciągnąć ludzi, którzy niekoniecznie dobrze czują się na Rynku. Aczkolwiek, z tego co widzę nie wierzę aby moi liczni sąsiedzi zmienili podejście do życia - wódka w magicznych zakamarkach smakuje im przecież wyśmienicie i nie ma nikogo kto by im to wybił z głowy :)


Aga19-07-2010, 12:00

Doskonałym pomysłem była podjęta dyskusja. Teraz do dzieła:)


Newsletter

reklama
http://www.g-punkt.pl/gTag/Kultura+2.0/1
partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu
Free Sitemap Generator