G punkt | Sięgamy głębiej

Artykuły

Sukinsyn w letniej sukience

Autor: Wojciech Pleskacz, dodano: 29-12-2009, 12:27

Nieczęsto zdarza się na polskiej scenie muzycznej artysta, który przy odrobinie wysiłku mógłby zostać wylansowany poza granicami naszego kraju. Artysta niebanalny, artysta niezależny, a mimo to odnoszący ogromny sukces. Gaba Kulka, a raczej Gabriela Kulka, to idealny przykład. Sama o sobie mówi "najczęściej debiutująca w Polsce wokalistka". Dlaczego? Jej poprzednie dwa albumy były zauważane przez nielicznych krytyków. Przy okazji Hat, rabbit ci mniej wnikliwi recenzenci nie zauważali dorobku Gaby. Tym razem jednak był to 'debiut roku', 'najlepszy debiut'. Co w Hat, rabbit sprawia, że głos Kulki odbija się tak potężnym echem od ścian polskiej fonografii?

www.gabakulka.com

Jest 13 polsko-angielskich piosenek, utrzymanych w przeróżnych klimatach. Od niepokojącego popu, po bossanovą. Na pierwszy ogień Kulka wysłała nieco zadziorny kawałek - "Niejasności". Gaba pokazuje się w nim ze wszystkich stron. Śpiewa, ryczy, prezentuje parę oktaw i niezłą dykcję. Ten singiel urzeka przede wszystkim punktowym rytmem i tekstem. Dlaczego jednak już po tej zapowiedzi albumu Kulkę okrzyknięto polską Kate Bush? Ja sam słyszę w "Niejasnościach" nieco Reginy Spektor, The Dresden Dolls i coś z Kory Jackowskiej (szczególnie w momentach chrypiących). Ale Kate Bush? Zdecydowanie bardziej podobieństwo do tej wokalistki można zauważyć chociażby w "Heard the Light". Z racji tego, że nie za bardzo lubię taryfę porównawczą, nie chciałbym mówić o podobieństwie, ale o wpływach. Dlatego da się wychwycić Bush, Amos, Spektor. Nie można uznać tego za wadę "Hat, rabbit". Wręcz przeciwnie. Są to przecież wokalistki z najwyższej światowej półki. A Kulka robi swoje. Tworzy nieco bajkową atmosferę w "Aaa" (genialnie dopasowany głos Czesława Mozila), przenosi nas kilkadziesiąt lat wstecz w lirycznym "Love me", tworzy klimat bossanovy w świetnie napisanym "Bosso". Moim faworytem z całego albumu jest jednak "Kara Niny". Dość jednostajny rytm w zwrotce, rosnące napięcie prowadzące do popisowej kulminacji! Wszystko po to, żeby po chwili znowu się wyciszyć i zacząć od nowa.
Oprócz strony wokalnej, "Hat, Rabbit" bardzo dobrze wypada ze strony instrumentalnej. Gaba doskonale opanowała grę na fortepianie, którego brzmienie zdecydowanie dominuje na krążku. Wyraźnie słychać to we, wcześniej wspomnianych, "Niejasnościach". Jeszcze lepiej brzmi to w  pierwszym utworze z płyty - "Hat, Meet Rabbit", który stanowi świetny, bardzo energetyczny wstęp do całości. W "Lady Celeste" wokalistce towarzyszył ojciec - znany skrzypek Konstanty Andrzej Kulka. W końcowej części "Love me" Kulce towarzyszy sekcja dęta.
Największą siłą Gaby Kulki jest jej ogromna muzyczna wyobraźnia. Oczywiście, wokalistka ma wszelkie predyspozycje, żeby z tej wyobraźni z powodzeniem korzystać. Dysponuje fantastycznym (i charakterystycznym!) głosem, którym jest w stanie stworzyć przeróżną atmosferę. Na "Hat, rabbit" słychać pasję, z jaką Kulka tworzyła każdy utwór. Bez narzucania stylu, bez zmuszania przez wytwórnię do nagrania czegoś co koniecznie pokocha tłum. Jak widać, szczerość  też może zapewnić złotą płytę. I status najlepszego (kolejnego) debiutu w 2009 roku

Jest 13 polsko-angielskich piosenek, utrzymanych w przeróżnych klimatach. Od niepokojącego popu, po bossanovę. Na pierwszy ogień Kulka wysłała nieco zadziorny kawałek - Niejasności. Gaba pokazuje się w nim ze wszystkich stron. Śpiewa, ryczy, prezentuje parę oktaw i niezłą dykcję. Ten singiel urzeka przede wszystkim punktowym rytmem i tekstem.

Dlaczego jednak już po tej zapowiedzi albumu Kulkę okrzyknięto polską Kate Bush? Ja sam słyszę w Niejasnościach nieco Reginy Spektor, The Dresden Dolls i coś z Kory Jackowskiej (szczególnie w momentach chrypiących). Ale Kate Bush? Zdecydowanie bardziej przypomina ją w Heard the Light. Nie za bardzo lubię taryfę porównawczą, nie chciałbym mówić o podobieństwie, ale o wpływach - stąd też skojarzenia z Bush, Amos, Spektor. Nie można uznać tego za wadę Hat, rabbit. Wręcz przeciwnie. Są to przecież wokalistki z najwyższej światowej półki.

A Kulka robi swoje. Tworzy nieco bajkową atmosferę w Aaa (genialnie dopasowany głos Czesława Mozila), przenosi nas kilkadziesiąt lat wstecz w lirycznym Love me, tworzy klimat bossanovy w świetnie napisanym Bosso. Moim faworytem z całego albumu jest jednak Kara Niny. Dość jednostajny rytm w zwrotce, rosnące napięcie, prowadzące do popisowej kulminacji! Wszystko po to, żeby po chwili znowu się wyciszyć i zacząć od nowa.

Oprócz strony wokalnej Hat, Rabbit bardzo dobrze wypada od strony instrumentalnej. Gaba doskonale opanowała grę na fortepianie, którego brzmienie zdecydowanie dominuje na krążku. Wyraźnie słychać to we wcześniej wspomnianych Niejasnościach. Jeszcze lepiej brzmi w pierwszym utworze z płyty - Hat, Meet Rabbit, który stanowi świetny, bardzo energetyczny wstęp do całości. W Lady Celeste wokalistce towarzyszył ojciec - skrzypek Konstanty Andrzej Kulka. W końcowej części Love me Kulce akompaniuje sekcja dęta.

Największą siłą Gaby Kulki jest jej ogromna muzyczna wyobraźnia. Oczywiście, wokalistka ma wszelkie predyspozycje, żeby z tej wyobraźni z powodzeniem korzystać. Dysponuje fantastycznym (i charakterystycznym!) głosem, którym jest w stanie stworzyć przeróżną atmosferę. Na Hat, rabbit słychać pasję, z jaką Kulka tworzyła każdy utwór. Bez narzucania stylu, bez zmuszania przez wytwórnię do nagrania czegoś, co koniecznie pokocha tłum. Jak widać, szczerość  też może zapewnić złotą płytę. I status najlepszego (kolejnego) debiutu w 2009 roku.

Tagi: recenzja płyta 2009 Gaba Kulka Gabriela Kulka Hat Rabbit



Skomentuj

M30-12-2009, 13:23

i ani slowa o rockowym brzmieniu tej płyty


M30-12-2009, 13:22

"Dlaczego? Jej poprzednie dwa albumy były zauważane przez nielicznych krytyków."- no jakby krytycy trzymali rynek muzyczny to by było fajnie. W Niejasnościach ambitus głosu ledwo przekrcza jedną oktawę, a nie kilka. "Gaba doskonale opanowała grę na fortepianie"- jest po szkole muzycznej, dziwnie to brzmi (genialnie dopasowany głos Czesława Mozila)- Czesław i reżyserzy dźwięku się ucieszą na pewno że się dopasowali do Gaby W końcowej części Love me Kulce towarzyszy sekcja dęta.- wiadomość jak królik z kapelusza ;) i co z tej wiadomości? przez 40 sekund saksofony w unisonie dziwna ta recenzja


toJoeAlex29-12-2009, 21:41

myślę, że nie należy sądzić tworcy tekstu :P


JoeAlex29-12-2009, 18:41

Ładny tekst chociaż można mówić o nieco osłabionym refleksie twórcy.


Newsletter

reklama
http://www.facebook.com/portalGpunkt
partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu
Free Sitemap Generator