Żeby dokument można było uznać za dobry powinny się w nim zawierać dwa elementy: interesująca historia i ciekawa, oryginalna realizacja. Nominowany w tym roku do Oskara film „Wojna Restrepo” z pewnością może się pochwalić tym pierwszym wyznacznikiem, z tym drugim bywa już gorzej.

Tim Hetherington i Sebastian Junger to nazwiska uznane w światku filmu i fotografii. Szkoda, że ich zapis 15 miesięcy walki Marines w afgańskiej Dolinie Korengal pozostaje na takim poziomie ascetyzmu formalnego, że bywa zwyczajnie niewciągający. Szkoda tym większa, że historia mogłaby być bardzo ciekawa ze względu na cokolwiek zaskakującą oryginalność niektórych jej aspektów. Dostajemy tutaj bowiem portret pewnej – bardzo oddanej sprawie – grupy ludzi, która z jednej strony pozostaje wierna ideałom przyświecającym amerykańskiej wojskowości, z drugiej nietraktująca społeczeństwa afgańskiego (a przynajmniej jego części) tylko jako wroga, ale też jako partnera do rozmowy. A wszystko to ukazane w kontekście śmierci Dr Restrepo, jednego z towarzyszy broni, na cześć którego nazwano obóz, którego zbudowanie miało mieć istotny wpływ na losy operacji. Para reżyserska świetnie posłużyła się w filmie konstrukcją klamry, otwierając i zamykając obraz odniesienia do postaci Restrepo. Niestety wiele jest momentów w narracji, w których nie potrafią oni zainteresować widza wydarzeniami na ekranie i nawet najbardziej wstrząsające i realistyczne obrazy z centrum pola walki, nie są często w stanie tego zmienić. Poza tym, z wyłączeniem wspomnianych wyżej bardziej oryginalnych kwestii, „Wojna Restrepo” nie niesie za sobą rewolucyjnych wniosków. Wszak wiele już było, nie tylko dokumentalnych, filmów na temat chaosu, który niesie wojna, przeradzającego się nierzadko w jasno określoną chęć prostego rewanżu za poniesione krzywdy.
Wielkie brawa należą się Hetheringtonowi i Jungerowi za odwagę poświęcenia 15 miesięcy i wystawienia na szali swojego życia, w celu jak najbardziej realistycznego ukazania wydarzeń z wojny. Trzeba przyznać, że o większy realizm rzeczywiście ciężko. Jednak warto było postarać się o jakąkolwiek formalną oryginalność, która wzmocniłaby przekaz. Apolityczność i mocne obrazy to trochę mało jak na nominację do Oskara.
"Wojna Restrepo" (Restrepo, USA 2010), reż. Tim Hetherington, Sebastian Junger, dystr. Mayfly
Tagi: Tim Hetherington Sebastian Junger film dokumentalny Maciej Stasierski