W tym roku do współtworzenia Szczytów Kultury zaprosiliśmy także osoby spoza redakcji, w różny sposób związane ze światem kina, by zasiadły w naszej „loży honorowej” i wskazały najlepszy według siebie film rodzimy i zagraniczny, którego polska premiera odbyła się w 2011. Trudnego zadania wyboru tylko dwóch pozycji z ogromu tegorocznych premier podjęli się Maciej Gil, Artur Pilarczyk, Jarosław Skóra, Wojciech Wodo, Joanna Kulińska oraz Anita Olejniczak i Michał Grzegorzek. Nie zajmując więcej miejsca, oddajemy im głos:

Maciej Gil – przewodniczący Polskiej Federacji Dyskusyjnych Klubów Filmowych, dyrektor programowy cieszyńskiego przeglądu filmowego Kino na granicy, prezes stowarzyszenia (nomen omen) Szczyt Kultury.
Film zagraniczny: Wtorek, po świętach / Marţi, după Crăciun

reż. Radu Muntean
produkcja: Rumunia 2010
premiera polska: 1.07.2011
Mały wielki film reprezentujący małą wielką kinematografię. Tak, jestem fanem rumuńskiej kinematografii. Zaczynali od zera (dosłownie), a od paru lat sięgają po największe festiwalowe laury. Wtorek, po świętach to historia miłosnego trójkąta. Na ten temat wiemy już bodaj wszystko. Ale jak to jest podane, jak zagrane! Sceny otwierająca i zamykająca na długo wwiercają się w pamięć. Vivarto wciąż wprowadza na ekrany jedne z najciekawszych filmów, ale zdaje się nie dbać o ich (frekwencyjny) los. Przy minimalnej promocji i minimalnej liczbie kopii łatwo takie perełki przegapić. Niech więc tu będzie mi dane się o jedną z nich upomnieć. I przypomnieć, że w tym roku mieliśmy na ekranach również innych „Rumunów” godnych polecenia: Peryferie (reż. Bogdan George Apetri), Najszczęśliwszą dziewczynę na świecie (reż. Radu Jude) czy Drogę na druga stronę (reż. Anca Damian).
Film polski: Erratum

reż. Marek Lechki
produkcja: Polska 2010
premiera polska: 8.04.2011
Lubię takie, więc kolejny – mały wielki film, tym razem reprezentujący... rodzimą kinematografię. Arcyautorskie dzieło Marka Lechkiego, na którego nowy film musieliśmy czekać długich 8 lat (od średniometrażowego Mojego miasta z 2002 roku). Chyba tylko uporowi autora zawdzięczamy, że Erratum w końcu powstał. W opowieści o tym, co naprawdę w życiu ważne, Tomasz Kot dostał szansę pochwalenia się swoim talentem, a Ryszard Kotys – wielkiego powrotu na wielki ekran. No i ten finał – subtelny, prawdziwy, jeden z najwspanialszych w historii naszego kina! Film doceniony na festiwalach w Polsce (nagrody w Gdyni, Koszalinie, Toruniu, Tarnowie, Warszawie) i za granicą (Pusan, Saloniki, Montevideo, Nowy Jork, Chicago), w kinach obejrzało nieco ponad 38 tysięcy widzów. Promil Polaków. Już nie chcę marudzić, ale przy lepszej promocji i tym razem chyba mogło być lepiej.
Artur Pilarczyk – reżyser i scenarzysta (Swoimi słow@mi, Teraz i zawsze), laureat nagrody WARTO z 2009 roku.
Film zagraniczny: Drive

reż. Nicolas Winding Refn
produkcja: USA 2011
premiera polska: 16.09.2011
Schematyczna fabuła, cytaty, zapożyczenia. Ryan Gosling z ekspresją jak u aktorów Kaurismakiego. Brzmi jak opis artystycznej porażki. Tymczasem Drive przynosi zaskakująco dużo dobrego kina, świetnego, hipnotyzującego nastroju. Oryginalny, dzielący widzów obraz, do którego mam przeczucie, będziemy jeszcze wracać.
Film polski: Czarny Czwartek. Janek Wiśniewski padł

reż. Antoni Krauze
produkcja: Polska
premiera polska: 25.02.2011
Udany, przejmujący obraz, zrealizowany w niechętnie przyjmowanym przez mainstream tzw. "nurcie bogoojczyźnianym". Bez nadmiernego patosu i egzaltacji, z antygwiazdorską obsadą, powstał film uczciwy i potrzebny. Wypełniający lukę w nieopisanej i nie do końca powszechnie znanej części naszej historii.
Jarosław Skóra – organizator przeglądu Kadry Wrocławia i cyklu Europa, Europa. Prowadzi Młodzieżowy Dyskusyjny Klub Filmowy przy ulicy Kołłątaja. Laureat nagrody Szczyt Kultury 2010.
Dokonując wyboru najlepszego filmu 2011 roku muszę zastrzec, że wielu niewątpliwie ważnych pozycji po prostu nie widziałem. Z obejrzanych premier mogę wyłonić kilka równorzędnych bardzo dobrych filmów, z których jednak żaden nie wyróżnił się na tyle, aby bezapelacyjnie dać mu palmę pierwszeństwa. Skończonego arcydzieła w tym roku nie odnotowałem. W gronie, które rozważałem przy wyborze tego jednego jedynego (sadystyczny wymóg redakcji) znalazły się m.in. takie tytuły jak Czarny łabędź, Jak zostać królem (oba polską premierę miały w 2011), Kolejny rok, Drive, Wkraczając w pustkę, Chłopiec na rowerze , Debiutanci i Drzewo życia.
Ponieważ mam zbyt duże braki w tegorocznym kinie polskim, redakcja G-punktu wyraziła zgodę, abym pozwolił sobie na komfort wytypowania dwóch produkcji zagranicznych. Dla rozróżnienia i równowagi wybrałem jeden film amerykański , a w Europie przyznałem dwie nagrody ex equo.
Film amerykański: Drzewo życia

reż. Terrence Malick
produkcja: USA
premiera polska: 10.06.2011
Mam oczywiście świadomość kontrowersyjności tego wyboru. Film ten ma tyluż zwolenników co przeciwników. Ja schizofrenicznie należę do jednych i drugich. Jednak Drzewo życia jest dla mnie przede wszystkim przejmującą historią o rodzinie, dzieciństwie, dorastaniu, wewnętrznym rozdarciu. Historią opowiedzianą poetycko, subtelnie, pięknymi impresjami. Pod względem formalnym film jest doskonały. Niestety (?) Malick przy okazji w nie do końca udany sposób porwał się tu na wielkie metafizyczne tematy, które medium takiemu jak kino trudno udźwignąć. W konsekwencji Drzewo życia z Wielkim Wybuchem, miłosiernymi dinozaurami, Księgą Hioba to wielka katastrofa, ale – niech zacytuję Greka Zorbę - jakże piękna katastrofa!
Filmy europejskie:
Wkraczając w pustkę

reż. Gaspar Noé
produkcja: Francja, Kanada, Niemcy, Włochy
premiera polska: 21.01.2011
Film odważny, bezkompromisowy i „nowowohoryzontowy” w warstwie treściowej i formalnej, którego nie zepsuły poważne potknięcia scenariuszowe. Film, który hipnotyzuje i wbija w fotel.
Kolejny rok

reż. Mike Leigh
produkcja: Wielka Brytania
premiera polska: 18.02.2011
Przeszedł przez sale kinowe i festiwale cichaczem i niezauważony, a warto zwrócić uwagę na ten film mistrza angielskiego kina nurtu społecznego. Konwencjonalna, ale kunsztowna narracja połączona z niezwykle wnikliwymi obserwacjami psychologicznymi . Po prostu ciepły, mądry film, jakich mało.
Wojciech Wodo – opiekun Dyskusyjnego Klubu Filmowego Politechnika, organizator wystawy Ekspresjonizm w sztuce.
Film zagraniczny: Melancholia

reż. Lars von Trier
produkcja: Dania, Francja, Niemcy, Szwecja, Włochy
premiera polska: 27.05.2011
Każdego z nas nachodzi nasza własna melancholia, a dzieło Lars von Triera przygniata swoją realnością. Przez cały czas projekcji reżyser operuje symbolami i metaforami. Podzielenie opowieści na dwie części - niezwykle dynamiczną i ekspresyjną oraz nostalgiczną sprawia, że stajemy się świadkami rozłamu ludzkiej natury. Dzieło Triera napawa widza lękiem i demonstruje jak można dokonać dekonstrukcji i zniszczenia do cna psychiki istoty ludzkiej. Przebitki metafizyczne zbliżającej się Melancholii podkreślają powagę problemu i obrazują dewastację umysłu człowieka. Niezwykle wolna i spokojnie płynąca narracja drugiej części
filmu, która stanowi właściwą treść obrazu, jest przytłaczającą opowieścią o nieuchronności pewnych zdarzeń.
Film polski: Sala samobójców

reż. Jan Komasa
produkcja: Polska 2011
premiera polska: 04.03.2011
To co urzekło mnie w tej produkcji, to przede wszystkim ciekawy temat - współczesny i diabelsko prawdziwy. Reżyser poczynił obserwację problemu, który przez większość społeczeństwa jest bagatelizowany, bądź wcale nie zauważany. Mam na myśli syndrom izolacji i cybernetyzacji życia, przeniesienia prawdziwych emocji, przeżyć w świat wirtualny. Ukazana w filmie bezsilność osób trzecich wobec takich jednostek, jak i temat rozpadającej się na oczach widza etosu rodziny daje nam obraz naszych czasów. Odważny eksperyment z formą filmu sprawia, że jest niezwykle ciekawy wizualnie i dodatkowo podkreśla główny temat dzieła. Tego typu zabiegi są w polskiej kinematografii rzadkością.
Joanna Kulińska – dyrektorka nadchodzącej edycji wrocławskiego festiwalu Kina Amatorskie i Niezależnego KAN.
Film zagraniczny: Drive

reż. Nicolas Winding Refn
produkcja: USA 2011
premiera polska: 16.09.2011
Dlaczego wybrałam Drive? Wydaję mi się, że w tym filmie jest wszystko to, co ma się kojarzyć ze współczesnym, amerykańskim kinem. Szybkie samochody, pościgi, strzelaniny i co najważniejsze prawdziwa, niebezpieczna miłość. Do tego należy dodać podwójne życie głównego bohatera, które pakuje go w kłopoty. Niby banalne, a jednak jest w tej produkcji coś, co wciąga i nie pozwala się oderwać. I chyba na tym właśnie polega tajemnica świata Nicolasa Windinga Refna.
Film polski: Lincz

reż. Krzysztof Łukaszewicz
produkcja: Polska 2010
premiera polska: 13.05.2011
Lincz w reżyserii Krzysztofa Łukaszewicza jest jedną z lepszych polskich produkcji. Składa się na to mocna, trzymająca w napięciu fabuła oraz dobra obsada, gdzie rolę recydywisty bezkonkurencyjnie zagrał Wiesław Komasa. Jednak to nie jedyne zalety tego filmu. Mam wrażenie, że dramat ten jest jakby wyjęty z sądowych akt, które pod płaszczykiem surowych paragrafów na nowo odtwarzają zbrodnię. Zbrodnię motywowaną policyjną biurokracją i ludzką bezsilnością. Obraz Łukaszewicza świetnie gra także na emocjach i to tych najbardziej negatywnych. Ten film łamie wszelkie stereotypy, że polska kinematografia niby nie ma się czym pochwalić.
Anita Olejniczak i Michał Grzegorzek – wraz z Heleną Mieszkowską tworzą niecodzienne pokazy Sekretnego Kina (znasz tylko datę i godzinę, chcesz wiedzieć więcej - przyjdź).
Filmy wybrane przez Anitę:
Film zagraniczny: Szpieg / Tinker Tailor Soldier Spy

reż. Tomas Alfredson
produkcja: Francja, Niemcy, Wielka Brytania 2011
premiera polska: 25.11.2011
Jako wielbicielka filmów szpiegowskich z wielką przyjemnością wybrałam się do kina na soczyście brzmiącego Druciarza, krawca, żołnierza i szpiega (nie dziwię się dystrybutorowi, że zredukował tytuł jedynie do Szpiega). Jak wielkie było moje zdziwienie, gdy film oprócz przymiotnika "szpiegowski", powinien wiązać się także z "psychologiczny". Bo wszelkie rozgrywki dzieją się tu "w głowie" głównego bohatera, który nie wychodząc zza biurka, wydaje się być lepszym i skuteczniejszym szpiegiem, niż setka Jamesów Bondów w ich lśniących Astonach Martinach. W swoich dziwnych okularach i szarych prochowcach nie wygląda, jakby był o krok od rozwikłania najbardziej ponurej tajemnicy angielskiego wywiadu. Akcja toczy się w precyzyjnie odtworzonych realiach lat 70. ubiegłego wieku, na ekranie króluje papierosowy dym, kurz widoczny w smugach światła wbijających się do ponurych, zagraconych pomieszczeń, a klimat budowany jest niespiesznie, konsekwentnie i zmierza do genialnie rozegranego finału. A jeśli głównego bohatera gra Gary Oldman, prowadzący wysmakowaną grę ze swoimi kolegami z wywiadu, w których wcielili się między innymi Colin Firth, John Hurt, czy Mark Strong, to mamy gwarancję dwóch godzin wielkich emocji, których źródłem nie jest bezrefleksyjna strzelanka i krwawe pościgi, ale elegancko i chłodno przedstawiona wyrachowana walka między mistrzami szpiegowskiej intrygi.
Film polski: Młyn i krzyż

reż. Lech Majewski
produkcja: Polska, Szwecja 2011
premiera polska: 18.03.2011
Polski reżyser zafascynowany malarstwem Petera Bruegla postanawia przeprowadzić niecodzienny eksperyment – ożywić obraz Droga na Kalwarię. Dla jednych innowacyjna wizja, przekraczająca granice filmowej konwencji, dla innych niewykorzystana szansa kontemplowania rzeczywistości przy wykorzystaniu niderlandzkiego mistrza. Czego by o tym filmie nie mówić, jest to dzieło istotne z wielu przyczyn. Po pierwsze: jest rewolucyjne ze względu na niepowtarzalną formę, dzięki której postaci naprawdę "żyją". Poza tym pod względem estetycznym skomponowane jest ze smakiem i umiarem, co rzadkie w produkcjach, których wartość opiera się na efektach specjalnych. Po drugie: reżyser daje widzowi możliwość wniknięcia w dzieło artysty, określanego mianem 'malarza-filozofa", które niczym misterna pajęczyna, utkane jest z ukrytych znaczeń i odniesień. Po trzecie: można je porównywać do filmów takich, jak Avatar, czy Incepcja, w których użyto podobnej techniki, ale obraz Majewskiego umieścić należy wyżej – bo poza robiącą wrażenie stroną graficzną, istnieje także rodzaj tej niepowtarzalnej magii, która pozostawia film w pamięci na długo. Majewski komponuje w głąb kadru, tworząc substytut bezkresnej przestrzeni, w której – jak w malarstwie Bruegla - na każdym planie rozgrywa się historia warta podejrzenia. Gdyby wykorzystanie techniki w polskich filmach szło tą ścieżką, którą wyznaczył Majewski, to moje sceptyczne nastawienie, wynikające z użycia w jednym zdaniu wyrazów "polskie kino i efekty specjalne", już nigdy nie doszłoby do głosu. Bądźmy dobrej myśli i zapomnijmy o technice wykorzystanej w dziele takim, jak na przykład Bitwa Warszawska 3D.
Filmy wybrane przez Michała:
Film zagraniczny: The Ballad of Genesis and Lady Jaye

reż. Marie Losier
produkcja: Francja, Holandia, Niemcy, USA, Wielka Brytania 2011
premiera polska: 24.07.2011 (Nowe Horyzonty)
Legenda muzyki industrialnej, Genesis Breyer P-Orridge, odnajduje miłość w jednym z nowojorskich lochów sado-maso- Lady Jave. Od tamtej pory, zafascynowane/ zafascynowani teorią „trzeciego umysłu” Gysina i metodą cut- up, poddają się szeregowi operacji plastycznych, które mają połączyć dwa ciała w jedno pandrygoniczne istnienie. To upodobnienie staje się, dzięki Marie Losier, intymnym i osobistym obrazem miłości, a zarazem zapisem niezwykłego eksperymentu artystycznego. Złożona forma- od wywiadów po szalone home videos- oraz pojawiające się pytania o tożsamość, kształtują niesamowitą, prawdziwą opowieść o zniewoleniu i próbie uwolnienia się. Powraca do nas myśl, że być może naśladownictwo jest najwyższą formą uwielbienia, ofiarą miłości złożoną z własnego ciała. Niezwykły film o sztuce i człowieku.
Film polski: Italiani

reż. Łukasz Barczyk
produkcja: Polska 2011
premiera polska: 11.03.2011
Dla wielu Łukasz Barczyk był nadętym bufonem na długo przed swoim najnowszym filmem Italiani. Zdaję się, iż to właśnie po tym projekcie, grono jego fanów zmalało jeszcze bardziej. Mimo tego nie mogę pozbyć się uczucia, ze był to najlepszy (najoryginalniejszy?) polski film 2011 roku. Włochy, podczas drugiej wojny światowej, stają się tłem dla reinterpretacji hamletowskich motywów. Klasyczna historia z romansem/zbrodnią/duchem w tle jest tak naprawdę jedynie pretekstem dla eksperymentu, w którym bada się nie tylko złożoność psychiki człowieka, ale również sprawdza się granice kina. Urzeka wszystko: od stonowanej, sennej wręcz gry aktorskiej po długie, statyczne kadry i ciężką ciszę. Opuszczona rezydencja, niczym labirynt, jest pułapką, grobowcem, w którą wplątani są także widzowie, uczestnicząc w coraz bardziej intymnych sytuacjach. Wierzę w takie kino- prawdziwie artystyczne, zagadkowe, przywodzące na myśl włoskich mistrzów.
Tagi: Szczyty Kultury Maciej Gil Artur Pilarczyk Jarosław Skóra Wojciech Wodo Joanna Kulińska oraz Anita Olejniczak i Michał Grzegorzek