Ach, ten internet! Według niektórych jego wpływ na przemysł muzyczny to długo wyczekiwane błogosławieństwo egalitaryzmu, dla innych plugawe źródło nadpodaży. Wpłynął on oczywiście znacząco również na produkcję klipów - w czasach, gdy na MTV nie puszcza się już muzyki, a Viva Zwei bezpowrotnie odeszła w mrok historii, internet to sprawne i funkcjonalne narzędzie służące rozpowszechnianiu teledysków.

Dzięki temu mogą ze sobą stanąć w szranki zarówno niskobudżetowe, minimalistyczne produkcje, jak i bombastyczne, efektowne filmy, na których w radosnym uniesieniu rozwala się Maybacha. Jednak - przynajmniej w moim wypadku - to ten pierwszy typ zazwyczaj potrafi mocniej zauroczyć widza, najczęściej za sprawą nietypowych (i niedrogich) pomysłów oraz ciekawych zabiegów realizatorskich. Ale być może to po prostu moje snobistyczne indie-skrzywienie, które spowodowało, że top 10 wideoklipów tego roku wygląda w moim wydaniu następująco.
10. Peaking Lights - All The Sun That Shines
Moglibyście powiedzieć, że ten teledysk nie jest ani szczególnie efektowny, ani tym bardziej pomysłowy i pewnie mielibyście rację, ale to, co decyduje o jego dyskretnej sile to słodki do bólu kontekst połączony ze wspaniałą muzyką. "All The Sun That Shines" to mój ulubiony utwór ze słusznie docenionego albumu "936" i zarazem jeden z moich tegorocznych piosenkowych faworytów. Sześciominutowe psych-dubowe opus magnum powoduje, że po naszym ciele rozlewa się dowolny rodzaj pozytywnego uczucia - stabilna, błogo bujająca linia basu w połączeniu z telecasterowym brzdąkaniem i niebiańsko monotonnym wokalem przenoszą słuchacza w inne, lepsze miejsce. Jeżeli dodać do tego sielankowy obraz małżeństwa, które wspólnie tworzy taką muzykę i występuje we wdzięcznych, naiwnie psychodelicznych klipach, powstaje coś pełnego uroku i ciepła.
9. Oneohtrix Point Never - Replica
Dla osób, które wychowały się na "Wilku i Zającu" obejrzenie tego klipu może być traumatycznym przewartościowaniem. Nie od dziś wiadomo, że Daniel Lopatin potrafi wziąć na warsztat rzeczy znane, z którymi mamy kontakt na co dzień i po odpowiedniej obróbce zaprezentować ich odpowiednik rodem z innego planu astralnego. Jeżeli "Wilka i Zająca" uznać za odpowiednik "Toma i Jerry'ego" zza Żelaznej Kurtyny, to Lopatin własnoręcznie uczynił z tej kreskówki połączenie pierwszych minut "Persony" ze "Wściekłymi psami", zaserwowane w zwolnionym tempie. Być może sam twórca, ze względu na swoje rosyjskie korzenie, naoglądał się w dzieciństwie tego serialu i jako dorosły człowiek postanowił zmierzyć się ze swoimi wspomnieniami, dekonstruując je i tworząc z nich nową całość godną twórcy muzyki eksperymentalnej.
8. Metronomy - The Bay
Joseph Mount zrobił w tym roku niezłą furorę swoim projektem Metronomy. Na teledyskach sprawnie wychodzi mu udawanie, że to przedsięwzięcie kolektywne, podczas gdy mózgiem całego przedsięwzięcia jest on sam - pisze wszystkie utwory i obsługuje większość instrumentów. Jego muzyka urzekła mnie przede wszystkim czymś na kształt bezpretensjonalnej swobody i zdrową dawką dystansu, co czuć zwłaszcza podczas oglądania teledysków i co można by chyba również nazwać lekkim zblazowaniem. Klip do "The Bay" świetnie to oddaje, będąc wyrafinowaną parodią obrazów pełnych przepychu i skąpo ubranych pań. Mount zdaje się mówić do nas: "jesteśmy tymi spokojniejszymi Angolami, bawimy się w ten sposób i jest nam z tym dobrze".
7. The Black Keys - Lonely Boy
Ten klip to tegoroczny flagowy przykład zasady "mniej znaczy więcej", wiecznie akcentowanej przez takich nudziarzy jak ja. W oczy rzuca się tutaj dosłowne potraktowanie tytułu piosenki przez pomysłodawcę teledysku. Jednak na szczęście eponimiczny samotny chłopiec nie jest żadnym siedzącym smutasem (który jednak jeszcze się pojawi w tym rankingu), ale pełnym energii i tanecznej inwencji gościem, który świetnie się odnajduje w jak zwykle rasowym dźwiękowym środowisku stworzonym przez panów z The Black Keys. Teledysk mógłby równie dobrze trwać pół godziny, a i tak byłbym nim bardziej pochłonięty niż ponad półgodzinną epicką opowieścią Kanyego Westa o spadających aniołach i bieganiu w rozpiętej koszuli. Czekam z niecierpliwością na YouTube’owy wysyp "coverów" tego teledysku. A może już gdzieś tam są?
6. Brodka - Krzyżówka dnia
Technika poklatkowa robi na mnie wrażenie nieprzerwanie od chwili, kiedy pierwszy raz zobaczyłem tańczące martwe kurczaki w teledysku Petera Gabriela do "Sledgehammer". W przeciwieństwie do tak minimalistycznych rozwiązań, jak w wypadku "Lonely Boy", aby stworzyć taką animację, sztab ludzi musi się sporo napracować i potrzeba na to wszystko wydać sporo pieniędzy (jak ktoś słusznie zauważył w komentarzu na YouTube, można to sprowadzić do cięcia i malowania kilometrów brystolu). Zeszłoroczna chwała albumu "Granda" została dzięki temu teledyskowi odświeżona, z czego bardzo się cieszę, bo to wspaniałe nagranie dające nadzieję na więcej dobrego polskiego indie-popu, jakkolwiek paradoksalnie by to nie brzmiało. Po krótkim zastanowieniu nietrudno dojść do wniosku, że to jeden z lepszych polskich klipów w historii.
5. Modeselektor feat. Thom Yorke - Shipwreck
Jeżeli lubicie neurotyczne zawodzenie lidera Radiohead, klaustrofobiczny klimat, postapokaliptyczne horrory i urocze dzieci w nietypowych sceneriach, powinniście być zachwyceni tym klipem. Nie mogę zagwarantować dobrej zabawy osobom uczulonym na potężniejsze dawki postmodernizmu, jednak ostatecznie powinny one dać się przekonać świetnymi zdjęciami, permanentnym napięciem i scenerią do złudzenia przypominającą Prypeć (w moim wypadku basen był źródłem najsilniejszego skojarzenia). Do tego dochodzi błyskotliwa (dosłownie!) pointa. W nieco ponad cztery minuty za sprawą obrazu i dźwięku sprawnie opowiedziano historię niby dobrze znaną, ale niezmiennie frapującą i wciągającą. Thom Yorke świetnie się nadaje do wykonania łabędziego śpiewu ludzkości.
4. Tyler, The Creator - Yonkers
Jest i zapowiedziany smutas - prawdziwy "lonely boy". Zaczyna się od trawestacji "Myśliciela", który w tym wypadku z pewnością nie myśli o niczym przyjemnym ani tym bardziej wzniosłym. Ten klip to podane w czerni i bieli, uchwycone w jednym ujęciu, skondensowane wszystko to, co odpychające i gorzkie. Pewnie dlatego obejrzeliście go już co najmniej dwa razy.
3. Fleet Foxes - The Shrine / An Argument
Połączenie anielskiego głosu Robina Pecknolda z animacją autorstwa jego brata Seana oraz Britty Johnson dało najbardziej wzruszający klip, jaki ukazał się w tym roku. To już właściwie coś więcej niż teledysk - raczej samodzielna krótkometrażowa animacja, dzieło samo w sobie, muzycznie ilustrowane przez rozbudowany, pełen rozmaitych emocji utwór Fleet Foxes. Zaiste, uzdolniona rodzina z tych Pecknoldów.
2. UNKLE feat. Nick Cave - Money And Run
Sawanna na salonach? Kiedy nikt nie patrzy, chłopcy w swetrach Burberry i garniturach Hugo Bossa potrafią urządzać akcje godne filmów Martina Scorsese, mimo wylewającej się z nich pierwotnej dziczy wciąż zachowując przy tym rodzaj kuszącego blichtru, który nie pozwala przestać pałać do nich jakąś perwersyjną sympatią. Podoba nam się i śmiejemy się w głos, bo to tylko film, nieszkodliwy teledysk? Oby. Po obejrzeniu tego klipu już na zawsze zapamiętamy, że Bruce Wayne prawdopodobnie wolałby biegać w masce Margaret Thatcher, a Lucius Fox wydawałby niebezpieczny sprzęt nie tym ludziom, co trzeba.
1. Battles feat. Gary Numan - My Machines
Najpierw był zmysłowy teledysk do niepokojąco jak na Battles wakacyjnego kawałka "Ice Cream", potem nadszedł chyba największy zawód tego roku w postaci albumu "Gloss Drop". Na szczęście na osłodę nowojorczycy wypuścili błyskotliwy, świetnie wykonany przez The Creators Project teledysk do najlepszego utworu z ich tegorocznej płyty. Ten klip to wspaniałe połączenie formuły „pokazujemy grający zespół” ze sprawnym montażem, realizatorskim kunsztem i intrygującą, choć niezbyt skomplikowaną fabułą. Ktoś mógłby powiedzieć, że metafora z ruchomymi schodami jest nieco toporna, ale ja na to odpowiem, że wygrywa czytelnością i siłą oddziaływania. Poza tym zawsze miło jest popatrzeć na Johna Staniera, który bębni, jak gdyby od tego zależało jego życie.
Tagi: Jakub Kasperkiewicz teledyski wideoklipy szczyty kultury Battles Tyler Fleet Foxes 2011