G punkt | Sięgamy głębiej

Artykuły

Szeptem rzucony w szept

Autor: Katarzyna Frukacz, dodano: 08-04-2011, 17:20

Bez żalu pozostawiam wielokropek niedomknięty – czytamy w wierszu otwierającym poetycki tomik Ewy Żak. To zapowiedź siedemdziesięciu liryków, będących refleksyjną podróżą po meandrach codzienności – tej bliskiej, namacalnej, lecz równocześnie wykraczającej poza tradycyjne pojmowanie czasu i przestrzeni. „Szeptem obok” w gruncie rzeczy nie ma początku ani końca, choć właśnie początku i końca – w kontekście ludzkiego losu – dotyczy.

Szeptem obok

Podmiot tych kameralnych, jak gdyby szeptanych wierszy kontempluje Boskie dzieło stworzenia, poszukując śladów „życia w umieraniu”. Odnajduje zarówno miłość, jak i ludzką wzgardę, uosobione w antynomicznym zestawieniu dobra i zła. My natomiast odkrywamy typowe dla kręgu poezji egzystencjalnej kategorie: bezczasu i oczekiwania, ulotności chwili i fragmentaryzmu wspomnień, kruchości istnienia i zagubienia w ogromie wszechświata. Powyższe motywy Ewa Żak łączy w odwiecznej refleksji o człowieku, który w codziennym deptaniu dwóch kroków do przodu jest dziś bliżej światła.

Śmierć jest ważnym, lecz nie jedynym, motywem tego tomu. Poetka tworzy bowiem miejscami standardowe, lecz niepozbawione oryginalnych akcentów, studium wiary i zadumy nad życiem danym przez Boga. W wierszu „Sens całości” podmiot powie: Jestem częścią całości,/opowiedziana przez Kogoś większego ode mnie. Kilka stron potem doda: Boże, dzięki Ci. Twojej myśli jestem. Tomik stanowi węc pośrednio rodzaj lirycznego credo, wyznaczającego linię poetyckich poszukiwań. Niema obecność Stwórcy warunkuje specyficzny wydźwięk co poniektórych wierszy, balansujących na granicy intymnej rozmowy i modlitwy. Podmiot liryczny kontempluje równocześnie Boski cud stworzenia, obecny w mglistych strzępach zdarzeń, urywkach prozaicznych rozmów czy motywach zapomnianych przedmiotów. W metafizycznym dialogu z Bogiem można dostrzec franciszkańską radość z rzeczy drobnych – codziennych i błahych. Codzienność w wydaniu Ewy Żak jest codziennością miejscami zbanalizowaną – bo wyrażoną w motywach szarych poranków, lepienia bałwana czy czarnej kawy bez cukru. Nie brak tu jednak obrazów zmetaforyzowanych, których pozorna błahość stanowi w rzeczywistości pretekst do podjęcia egzystencjalnej refleksji. Staje się nim opis filiżanek z saskiej porcelany, trwających w zamknięciu ku czci życia „zabranego nie w porę”, motyw papierowego kapelusza, który uwalnia do życia sklejone kartki kalendarzowej codzienności, czy pojawiająca się w wierszu figura ołowianego żołnierzyka strzegącego bram pamięci. Poprzez podobne, odległe skojarzenia poetka tworzy często odrealnione wizje, osadzając egzystencjalne rozterki podmiotu lirycznego w scenerii z pogranicza snu.

Oniryczna osnowa tomiku współtworzy specyficzny klimat wierszy, pisanych z kobiecej perspektywy i z równie kobiecą wrażliwością na niuanse rzeczywistości. „Wyciszony” charakter tych często naiwnych – lecz w całej swej prostocie niewątpliwie trafnych – poetyckich refleksji determinuje melancholijną wymowę ogólną zbioru. W „Szeptem obok” nie brak i mocniejszych akcentów – poetka często operuje kontrastem, wplatając go w liryczną zadumę nad życiem fragmenty o niepokojącym wydźwięku. Takie jest studium koszmaru, utrwalone w wierszach „Braki” czy „Na niskiej”. Taka jest poetycka wizja biblijnej walki dobra ze złem z utworów „Upadek” i „Wyłączność”. Takie wreszcie są podejmujące temat ludzkiej niedoskonałości wiersze „Nie duszy” i „W pośpiechu”. Utrwalony w nich obraz wzgardy i zaślepienia poetka kontrastuje chociażby z sielankową wizją anielskiej dobroci, roztaczanej nad światem w utworach „Anioła dom” czy „Skrzydła anioła”. W tego typu zestawieniach ujawnia się antynomiczność tomu „Szeptem obok”. Dobro i zło, sen i jawa, życie i śmierć – to tylko niektóre z pojawiających się w zbiorze antynomii. Towarzyszy im często gorzki komentarz obserwatorki ludzkiej niewiaryZmiękczenie świata dobrem wszak lepiej zostawić na jutro.

Mimo obecności motywów zła, bólu, nieuchronności śmierci i zagubienia w codziennym pośpiechu, zbioru „Szeptem obok” nie sposób uznać za skrajnie dekadencki. Wyznawana przez podmiot wierszy niezachwiana wiara w Boga i często utopijna nadzieja pokładana w ludziach równoważą gorycz wierszy, demaskujących „niedostatki” dzieła stworzenia. Poetka eksponuje dla przeciwwagi klasyczne, ponadczasowe wartości: miłość do Stwórcy i drugiego człowieka, radość z rzeczy błahych, chęć zatrzymania chwili w czasie i pielęgnacji wspomnień bliskich sercu. Poetycki tomik autorstwa Ewy Żak być może nie jest zbiorem wierszy odkrywczych, lecz – szeptem rzucony w szept – niewątpliwie oddziałuje na odbiorcę melancholijnym klimatem zadumy i wyciszenia. W jednym z końcowych utworów czytamy aluzyjną wzmiankę o „życiu w umieraniu”: nadstawiam ucha,/ by usłyszeć, ten sam wszędzie i zawsze,/ dźwięk dzwonów obwieszczający boski porządek świata. Całościowa lektura „Szeptem obok” dowodzi, że mimo wszystko chyba więcej w tym tomiku życia niż umierania.

Ewa Żak, Szeptem obok, Wydawnictwo Astra, Łodź 2010.

Tagi: Ewa Żak Szeptem obok Wydawnictwo Astra poezja recenzja Katarzyna Frukacz



Skomentuj

Newsletter

reklama
http://www.szczyt-kultury.pl
partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu
Free Sitemap Generator