Był sobie chłopiec o imieniu Daruś. Mieszkał na jednym z wielu osiedli w Lublinie. Miał przyjaciół, rodzinę i starszych „znajomych”, którzy byli mu zawsze pomocni. Kiedy oni prosili o pomoc, odwdzięczał się. Aż za mocno. Czy środowisko może tak silnie na nas oddziaływać, że całkowicie zmieni nasze zachowanie? Czy można być „złym” a w gruncie rzeczy dobrym?

Hipolit Taine, pozytywistyczny filozof i socjolog, twierdził, że los człowieka determinują trzy czynniki: rasa, środowisko i moment. Środowisko - szare blokowisko. Moment - przełom lat 80 i 90. Zmiana ustrojowa w Polsce, czas totalnego chaosu. Jak się odnaleźć w takiej rzeczywistości?
Przed takim problem znalazł się Dariusz Jeż, jeden z aktorów Sceny Prapremier Invitro, na którego życiorysie oparta jest sztuka „Zły”. „Jeżo” za defraudacje, pożyczki pod wysoki procent przesiedział w więzieniu kilka lat. Odbywał karę, wychodził, a po niewielkim czasie znów tam wracał. Jego życie zmieniło się dzięki teatrowi. Z celi wyciągnął go Łukasz Witt-Michałowski, który reżyserując w Lubelskim Zakładzie Karnym „Lizystratę”, obsadził Jeża w głównej roli. Panowie zaprzyjaźnili się i teraz tworzą udany tandem wyrazistego reżysera i wyrazistego aktora. Tekst sztuki napisał „Jeżo” we współpracy debiutującego na tym polu Grzegorza Kondrasiuka, krytyka teatralnego, redaktora miesięcznika internetowego ‘kultura enter’. Stworzyli oni wciągającą historię, która nie emanuje ani patetycznością, ani nie pokazuje „złego, twardego świata gangsterów”. Nie chce też w żaden sposób umoralniać widza. Jest to po prostu historia człowieka, który zmaga się ze swoim losem, który nie może się odnaleźć w tej ‘nowej’ Polsce. Reżyser zadbał o to, aby dało się wyczuć charakter tamtych wczesnych dni III RP. W tamtą epokę dodatkowo wprowadza nas muzyka autorstwa Pawła Passiniego, która jest delikatnie zabarwiona mieszanką disco i elektro. Na scenie widzimy jedynie trzech aktorów: Dariusza Jeża, Przemysława Buksińskiego oraz Remigiusza Jankowskiego.
Panowie odgrywają sceny z życia głównego bohatera, wcielając się przy tym w wiele różnych postaci. Główną rolę wymiennie odgrywają Jeż i Buksiński. Sztuka zaczyna się i kończy monologiem jednego z autorów scenariusza, jednak to Przemysław Buksiński tak naprawdę wziął na swoje barki zagranie głównej roli. Fenomenalnie ukazał to, jak ktoś ‘dobry’ staje się w jednej chwili ‘zły’. Pozostali aktorzy niekiedy są jednymi z gangsterów - przyjaciół Dareczka, troszczącą się o męża - hazardzistę żoną, ale także ‘menelem’ spod bloku.
Cała scenografia nawiązuje zarówno do kostki Rubika, gdzie przestawiając jedną kostkę można zmienić wszystko, ale także i muru, który można powalić jednym silniejszym uderzeniem. Jest to bowiem kilkanaście sześcianów, na których ścianach zostały namalowane fragmenty scen, które łącząc ze sobą można scalić w obrazek prezentujący np. bar czy kolejkę po bilety do kina. Rysunki na kostkach są utrzymane w stylistyce komiksu, które w połączeniu z ‘dobrymi i pomocnymi’ przyjaciółmi głównego bohatera, zdają się wprowadzać nas w świat super bohaterów gotowych zwalczyć wszelkie zło świata.
Na pewno sporym plusem tej realizacji jest właśnie fakt, iż sztuka jest oparta na prawdziwych losach jednego z twórców. Obserwujemy Jeża na deskach, widzimy dobrze zbudowanego aktora, który zręcznie wciela się w powierzone mu role. Jednak patrząc na to, co dzieje się na scenie wprost nie możemy wyjść z wrażenia, a może i szoku, że oto człowiek, który tyle przeszedł, stoi tu, przed nami i w taki sposób prezentuje nam nie tylko swoje losy, ale i całego siebie.
Siedząc i oglądając całe widowisko, czułam się tak jakbym poznawała najgłębiej skrywaną tajemnicę pewnego dyskretnego, zagadkowego mężczyzny. Ciekawe przeżycie, w czasach gdy coraz częściej wychodzi się z teatru ‘bez żadnych uczuć”. Spektakl motywuje do zastanowienia się czym jest zło, a czym dobro? Jaka jest różnica? Jak wąska jest ona? Czy można być złym a w gruncie rzeczy dobrym?
„ZŁY”
Reżyseria: Łukasz Witt-Michałowski
Scenariusz: Dariusz Jeż, Grzegorz Kondrasiuk
Muzyka: Paweł Passini
Występują: Przemysław Buksiński, Dariusz Jeż, Remigiusz Jankowski
Tagi: dariusz jeż paweł passini grzegorz kondrasiuk zły scena prapremier invitro lublin in vitro G-punkt.pl Malina Szczepańska