G punkt | Sięgamy głębiej

Artykuły

patronuje

W miłości i na wojnie

Autor: Ilona Rodzeń, dodano: 27-12-2011, 13:48

Jak na latynoski romans przystało, na początku wszystko wygląda dosyć stereotypowo: dwójkę głównych, zakochanych w sobie bohaterów powieści Elsy Drucaroff „Kobiety z miasta Salta” różni praktycznie wszystko. Uwikłani w wojnę o niepodległość XIX-wiecznej Argentyny i podziały społeczne nie mogą być razem, ale to jeszcze nie znaczy, że nie spróbują.

On, Gabriel Mamani, to 18-letni Metys, który pracuje jako snycerz w klasztorze w mieście Salta. Ona, Mariana Mercedes Guadalupe Molina Inhierza, to 15-letnia rozkapryszona panienka z dobrego domu, którą przyjaciółka wciągnęła w szpiegostwo na rzecz niepodległości Argentyny. Młodzi po raz pierwszy spotykają się w kościele, a rodzące się między nimi uczucie przechodzi od fizycznej fascynacji przez przyjaźń aż do dojrzałej miłości. Ale bycie razem okaże się być trudniejsze, niż przewidywali, głównie za sprawą ojca Hernanda, który odkrywa romans swojego podopiecznego z młodą damą i próbuje wykorzystać tę wiedzę do swoich celów.

Obok romansu Mariany i Gabriela głównym tematem „Kobiet z miasta Salta” są oczywiście… kobiety, a w szczególności ich działalność wywiadowcza. W mieście tym działa bowiem siatka szpiegów, którym przewodzi przyjaciółka Mariany, Loreto Sanchez de Peon. Autorka wprowadza nas w świat delikatnych i skomplikowanych relacji między przedstawicielkami płci pięknej, z jednej strony ukazuje ich konszachty, machinacje, kłamstwa i intrygi, co w dużej mierze ułatwia pracę szpiega, z drugiej zaś pokazuje, że przyjaźń między kobietami nie jest czymś abstrakcyjnym, choć różni się od szorstkiej, męskiej solidarności. Książka ta przypomina nam, po raz kolejny zresztą, że w walce o wyższe dobro nie ma podziałów, a kobiety umieją poświecić się jej bez oporów. Bohaterki wykreowane przez Elsę Drucaroff są dynamiczne, odważne i silne, a jeśli im tej siły brakuje, to zdobywają ją poprzez stawianie czoła przeciwnościom losu.

Dosyć istotnym elementem opowieści i przedstawionego w niej życia społecznego są różnego rodzaju podziały, bo oprócz emancypacji kobiet Elsa Drucaroff porusza inne ważne kwestie, takie jak dyskryminacja rasowa, niewolnictwo czy różnice ze względu na status społeczny. Gabriel, syn Indianki zgwałconej przez białego mężczyznę, jest wykluczony ze społeczności tylko i wyłącznie ze względu na swoje niezawinione pochodzenie. Sam o sobie mówi: Jestem Metysem. Mogę uchodzić za białego, to prawda, ale człowiekiem białym nie jestem. Nie jestem też Indianinem, jak moja matka i rodzeństwo. Ojciec Hernando mówi, że to obraz zmagań między Bogiem a szatanem. Ale która strona jest dla niego stroną Boga? Marianie towarzyszy czarnoskóra Benita, inteligentna niewolnica, a zarazem wyjątkowa przyjaciółka. Oboje są ofiarami konwenansów, które w XIX-wiecznej Argentynie i nie tylko nakazywały uwydatnianie różnic społecznych, oraz moralności, która dawała przywileje bogatym białym. Nierzadko wynikały one z religii, co bardzo dobrze widać na przykładzie ojca Hernanda, który kobiety uważa za narzędzie w rękach szatana, a Gabriela na siłę próbuje uratować przed trafieniem do piekła, co grozi mu za samo bycie Metysem.

Ograniczenia narzucane przez konwenanse uniemożliwiają związek dwojga młodych ludzi, którzy nie umiejąc powstrzymać się przed miłością, wiedzą, że poddając się jej, grzeszą. Mariana i Gabriel wędrując przez kraj na własnej skórze doświadczają wojny, widzą opuszczone i zniszczone wsie, spotykają też członków rozdzielonych rodzin. Później stawić muszą czoła ojcu Hernandowi, który wiedząc o ich romansie, zmusza dziewczynę do zdrady przyjaciółek. Wspólne przeżycia cementują jednak związek obojga i prowadzą do dojrzałości, aż oboje z idealistycznych podlotków stają się dorosłymi kobietą i mężczyzną. Wiedzą, że nie ma sprawiedliwości, a szczęście też jest pojęciem względnym, jednak decydują się trwać u swego boku niezależnie od okoliczności.

W „Kobietach z miasta Salta” występuje wielu bohaterów, a ich opowiedziane linearnie losy płynnie się przeplatają, co na początku może wydawać się nieco chaotyczne. Jednak kiedy już zapoznamy się z poszczególnymi postaciami, lektura staje się przyjemnością, i to nie tylko ze względu na sprawność Elsy Drucaroff w prowadzeniu narracji i stopniowaniu napięcia, kiedy siatce szpiegów grozi zdemaskowanie, a wspólna przyszłość Mariany i Gabriela wisi na włosku. Orientację w akcji ułatwia wplatanie w fabułę bieżących dat, co sprawia wrażenie realnie upływającego czasu, a to zaś wzmacnia napięcie w kulminacyjnym momencie powieści. Dużym ułatwieniem jest także dosyć nietypowy sposób zamieszczania przypisów na marginesie, na wysokości słowa, które jest w ten sposób tłumaczone. Nie musimy odrywać wzroku od miejsca, w którym przerwaliśmy czytanie, i szybko wracamy do lektury, a przy okazji wiemy już, o czym mowa. Istota przypisów wynika w dużej mierze z faktu, że tłumaczka zdecydowała się na pozostawienie wielu oryginalnych słów, częściowo ze względu na ich nieprzetłumaczalność. Zabieg ten zdecydowanie wzmacnia latynoski klimat powieści.

Warto zwrócić także uwagę na związane z tą książką kwestie okołoliterackie. Całość otwiera wywiad z autorką, w którym nakreśla ona ówczesną sytuację społeczno-polityczną oraz ewolucję roli kobiet w kulturze patriarchalnej, jaką niewątpliwie zdominowana była ówczesna Argentyna. W tej kwestii wiele się zmieniło, co uzasadnia przykładami Evity Peron oraz Cristiny Fernandez de Kirchner, która od końca 2007 roku sprawuje urząd prezydenta tego kraju. Drucaroff opowiada także o przesłaniu książki i postaciach historycznych, które stanowiły inspirację dla jej bohaterek: (…) były zwykłymi kobietami, które jak lwice broniły swoich ognisk domowych, poważnie zagrożonych, i w ten sposób wkroczyły do świata polityki. (…) Kobieta nie była już ta samą osobą po tym, jak chwyciła broń i przede wszystkim po tym, jak poczuła, że ma moc, by rozwiązywać konflikty polityczne.

Na okładce „Kobiet z miasta Salta” widnieje zapowiedź romansu historycznego. Osoby, które nie gustują w takiej literaturze, nie powinny dać się zwieść negatywnym skojarzeniom z tym gatunkiem, bo książka Elsy Drucaroff to dużo więcej, niż tylko osadzona w dawnych czasach opowieść o miłości. To także opowieść o przyjaźni ponad podziałami, lojalności niezależnej od konwenansów i walce o wolność dla wszystkich bez względu na przeciwności losu. Przede wszystkim jest to jednak opowieść o kobietach, które po raz kolejny okazują się być tą silniejszą płcią, nawet jeśli fizycznie nie dorównują mężczyznom. Bo na wojnie, podobnie jak w miłości, wszystkie chwyty są dozwolone.

Elsa Drucaroff, Kobiety z miasta Salta, DodoEditor, Kraków 2011.

Tagi: Elsa Drucaroff Kobiety z miasta Salta DodoEditor powieść recenzja Ilona Rodzeń



Skomentuj

VLFkwCcACjhkLyPL14-01-2012, 16:40

XBsXwy , [url=http://gorlnevejcbl.com/]gorlnevejcbl[/url], [link=http://rpbdhnksdgye.com/]rpbdhnksdgye[/link], http://cfkgisoouzxe.com/


skeGQsSSiftlOWJpygi12-01-2012, 13:13

Jjo8ks <a href="http://doyzxmaprwlr.com/">doyzxmaprwlr</a>


JvDrqCwarunPths09-01-2012, 16:56

igbneH , [url=http://bsvhcutzspgh.com/]bsvhcutzspgh[/url], [link=http://imostplmhcxq.com/]imostplmhcxq[/link], http://zxsvnjxitvue.com/


elcaiyfmgREyQVR09-01-2012, 12:12

KoFBDG <a href="http://qvbwdhjbkrjs.com/">qvbwdhjbkrjs</a>


cPBKBIVOOKqPR08-01-2012, 22:33

Pefrect shot! Thanks for your post!


Newsletter

reklama
http://www.g-punkt.pl/Artykul/wszystko_gra/1
partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu
Free Sitemap Generator