Dariusz Czaja znany jest przede wszystkim ze swoich osiągnięć na polu antropologii kulturowej. Jego poprzednie książki w sposób większy lub mniejszy zawsze oscylowały wokół tej naukowej dyscypliny. Tym razem jest inaczej. W tomie „Gdzieś dalej, gdzie indziej” Czaja odsuwa się od antropologii, wkraczając na grunt czystej eseistyki. Pisze o tym, co kocha – o włoskim południu. Pisze jednak inaczej niż czynią to literaci opiewający piękno słonecznej Italii. Włochy Czai są mgliste, nieokreślone i bardzo prowincjonalne, a przez to o wiele ciekawsze od tych, które serwują nam przewodniki i biura podróży.

Trudno określić o czym naprawdę jest książka Czai. Nadużyciem byłoby stwierdzenie, że eseje są jedynie zapisem wspomnień włoskich peregrynacji pisarza. Biegnąca wzdłuż wybrzeży Adriatyku, Apulia staje się tutaj jednocześnie sceną opisywanych wydarzeń i pretekstem do podróży o wiele głębszych. Ten region, zwykle pomijany przez podróżników i pisarzy jest wymarzonym miejscem na szukanie tego, co nieuchwytne, na zadawania pytań o naturę pamięci, ideę mitu i ulotność chwili.
Czaja w „Gdzies dalej, gdzie indziej” łączy własne doświadczenia, wyniesione z podróży po południowych Włoszech z doświadczeniami wielu jego poprzedników, utrwalonymi w literaturze, kinie i muzyce. Budując swoją opowieść z fragmentów wielu innych narracji, zaprasza czytelników w malowniczą podróż przez podróże. W jej trakcie na nowo zostanie odczytane podróżnicze pisarstwo Pawła Muratowa, którego dwutomowe „Obrazy Włoch”, stały się inspiracją dla niejednego miłośnika Italii. Przywołane tu zostaną także relacje z XIX-wiecznych podróży Ferdinanda Gregoroviusa, a nawet notatki Andrzeja Tarkowskiego, wykonane w trakcie kręcenia „Nostalgii” i „Czasu podróży".
W swoich esejach Czaja nie poprzestanie jednak na konfrontowaniu wrażeń słynnych italofili z własnym odbiorem włoskiej prowincji. W „Gdzieś dalej, gdzie indziej” znalazło się miejsce także dla postaci historycznych i legendarnych, którzy funkcjonują już tylko w zbiorowej pamięci mieszkańców południowych Włoch. Krakowski antropolog nie będzie się wahał przywołać historii szesnastowiecznego, krwawego romansu, opowiedzieć o lewitującym Józefie z Copertino, czy podążyć w czasy Fryderyka II, który ufundował odwiedzane przez autora i słynne z „Imienia róży” - Castel del Monte. Ślady przeszłości nieustannie przeplatają się z ich współczesnym odbiorem, skłaniając autora do refleksji nad naturą wydarzeń historycznych i rolą przypadku w dziejach. Mity pamięci występują tu obok przykładów żywego mitu, takich jak procesja w apollińskim miasteczku Monte Sant’Angelo, w trakcie której dookoła miasta okoliczny lud podąża za figurą św. Michała Archanioła.
Eseje Dariusza Czai to przykład wyrafinowanego pisarstwa, w którym erudycja miesza się z niezwykłą wrażliwością na piękno. Podróże po Włoszech są tu tylko pretekstem do dyskusji o pamięci, przemijaniu, dziwności istnienia. Jednocześnie tematy tak mocno filozoficzne okraszone zostają głęboką faktografią i precyzyjnym podróżniczym opisem. Czaja powoli odblokowuje swoje zakładki pamięci, po to, by jeszcze raz dotknąć tej rzeczywistości , która stała się już wspomnieniem. Te widma miejsc, które z jakiegoś przecież powodu zostały zapamiętane, są o wiele bardziej wyraziste od podróżniczych opowieści spisywanych na bieżąco. A tytułowe „gdzieś dalej, gdzie indziej” można odnaleźć dopiero wówczas, gdy doświadczenie stanie się reminiscencją.
Dariusz Czaja, Gdzieś dalej, gdzie indziej, wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2010.
Tagi: Dariusz Czaja Gdzieś dalej gdzie indziej wydawnictwo Czarne esej literatura podróżnicza recenzja Paulina Dreslerska