Wydawnictwo Sic! serią „Wielcy pisarze w nowych przekładach” postanowiło przypomnieć, że bez klasyków ani rusz. Do rąk czytelników trafiły już między innymi nowe tłumaczenia utworów Flauberta, Tołstoja, Rilkego czy Mandelsztama. W tym gronie nazwisko Antoniego Czechowa nie znalazło się przypadkiem. Zwłaszcza, że wydane zostało opowiadanie, o którym sam Tomasz Mann pisał, że w swej cichej, smutnej dziwności nie ma sobie równego w żadnej literaturze. Nie dajmy się zatem zwieść przekornemu tytułowi. Napisana w 1889 roku "Nieciekawa historia" to geniusz Czechowa w pigułce.

Jej głównym bohaterem i narratorem jest 62-letni profesor nauk medycznych, Mikołaj Stiepanowicz, który przeczuwając nieuchronność zbliżającej się śmierci, dokonuje rozrachunku ze swoim życiem. W jego opowieści dominuje poczucie rozgoryczenia, co dziwi tym bardziej, że słuchamy historii życia człowieka spełnionego. Na co może narzekać, skoro osiągnął dosłownie wszystko?
Wraz z uzyskaniem prestiżowej pozycji w świecie nauki, profesor – jak twierdzi – oddalił się od „normalności”, co najlepiej ilustrują oficjalne stosunki z najbliższą rodziną. Czuje się zmęczony codzienną rutyną, łatwo popada w rozdrażnienie. Ma dość wszelkiej ceremonialności, z jaką traktują go inni ludzie. Wyjątkiem jest jego wychowanka Katia, którą opiekował się od czasu, gdy w wieku siedmiu lat straciła biologicznego ojca. Relacja między nią a Mikołajem jest w opowiadaniu Czechowa najciekawsza. Oboje reprezentują równoległe światy: on – naukę, ona – sztukę (Katia jest bowiem niespełnioną aktorką i wielką miłośniczką teatru). Obojgu doskwiera poczucie bliżej nieokreślonego braku. Zderzając ze sobą ich historie, rosyjski pisarz stawiał dramatyczne pytanie o sens zarówno nauki, jak i sztuki. Pytanie, które w pierwszym rzędzie kierował do samego siebie.
W jednym z listów pisał Czechow: Świadome życie bez określonego poglądu na świat nie jest życiem, lecz ciężarem i przerażeniem. Autor uznanych opowiadań i dramatów spotykał się z zarzutem ze strony współczesnych sobie krytyków o brak nadrzędnej idei, która definiowałaby jego pisarstwo. Traktowano Czechowa jako doskonałego pamflecistę, twórcę satyrycznych obrazków, które znakomicie odzwierciedlały skomplikowaną psychologię portretowanych postaci. Oczekiwania były jednak większe. Rosyjski autor powinien był potwierdzić swoją pozycję, pisząc monumentalne epickie dzieło. Jak wiadomo do powstania takiego nigdy nie doszło.
W pewnym sensie "Nieciekawa historia" poprzez postać profesora Mikołaja Stiepanowicza nawiązuje do wspomnianych dylematów. Jest więc dziełkiem na wskroś osobistym. W tym zapewne tkwi sukces przejmującego portretu starości, który udało się stworzyć pisarzowi w wieku 29 lat. Nota bene ów melancholijny nastrój doskonale udało się uchwycić w filmowej realizacji utworu Czechowa autorstwa Wojciecha Jerzego Hasa, pełnej poetyckiego niedopowiedzenia, dodanej symboliki i teatralnej statyczności.
Stary bohater cierpi z powodu „braku ogólnej idei”, choć całe życie poświęcił pracy. Kiedy w finale opowiadania zagubiona i zrozpaczona Katia pyta go: Co mam robić?, ten nie znajduje odpowiedzi. W "Eseju o Czechowie" na ten moment szczególną uwagę zwrócił Tomasz Mann, odnosząc go do wielkiej odpowiedzialności, która kryje się za uprawianiem sztuki. Autor Czarodziejskiej góry z właściwą duchowi modernizmu wiernością wobec idei poszukiwania prawdy, wyklucza poznawczy nihilizm i staje w obronie ludzkiej aktywności. Tak komentuje sytuację Mikołaja Stiepanowicza i jego wieloletnią aktywność naukową: To dziwne „mimo wszystko” musi przecież coś znaczyć; musi mieć jakiś sens, a tym samym musi mieć sens praca. Może właśnie w pracy – choćby zdawała się jedynie rozrywką – tkwi coś moralnego, przydatnego, społecznego, co w końcu prowadzi do tej „zbawiennej prawdy”, po którą wyciąga dłonie bezradny świat?
W książce poza opowiadaniem "Nieciekawa historia" i esejem Manna, znaleźć można również napisane przez tłumacza René Śliwowskiego kalendarium życia i twórczości rosyjskiego pisarza oraz posłowie, w którym autor skupia się głównie na recepcji dzieła Czechowa. Uwagę kieruje na te odczytania dzieła Czechowa, które budzą jego kontrowersje (chodzi o akcentowanie antysemityzmu, mizoginizmu czy nadmierne przywiązanie do szokowania pewnymi wątkami z życia prywatnego pisarza). Polemizuje również z pozytywistyczną tendencją do nadmiernego utożsamiania przekonań bohaterów literackich ze światopoglądem samego autora, co – zdaniem Śliwowskiego – może prowadzić jedynie do wypaczeń. Takim było wystąpienie jednego z obrażonych Nieciekawą historią charkowskich profesorów, który stwierdził, że ani literatura piękna, ani scena nie umieją pokazać typów uczonych.
Na koniec uwaga pozamerytoryczna, której nie mogę sobie darować. Atmosferę prawdziwie literackiej uczty obcowania ze wspaniałym rosyjskim nowelistą i jego komentatorami psuje jakość sporządzonej edycji. Książce należałaby się prawdziwa korekta, nie zaś „widmowa”, podpisana przez anonimowy „Zespół”.
Antoni Czechow, Nieciekawa historia, wydawnictwo Sic!, Warszawa 2011.
Tagi: Nieciekawa historia Antoni Czechow opowiadania wydawnictwo Sic! recenzja Marek Olszewski