Jean-Marie Gustave Le Clézio w swoich książkach niejednokrotnie łączy spokojną, soczystą prozę z wnikliwą krytyką współczesnej cywilizacji. Tak stało się także w przypadku „Wojny” – kolejnej książki noblisty, która trafiła na polski rynek. Metafora wojny, w którą uwikłani są ludzie od początków swojej historii, staje się dla niego punktem wyjścia dla opowieści o postindustrialnej rzeczywistości.

Po świecie wykreowanym przez J.M.G Le Clézio oprowadza nas Bea B. – młoda dziewczyna, która wszystkie swoje myśli zapisuje w małym kalendarzyku PRACTIC. Bea B. walczy codziennie z „wszelkimi hałasami, wszelkim ruchem, wszelkimi światłami, wszelkimi słowami, które są okrutne i które chętnie zabiłyby myśl.” Czasem w tej walce towarzyszy jej Pan X., który zabiera ją w podróż na wielkim motocyklu bmw 500 cm3. Bea B. szuka źródła zła, chcąc dowiedzieć się, dlaczego ludzie nie mogą przestać walczyć.
Choć proza noblisty, przesiąknięta jest językiem wojny i wszechobecną technicyzacją życia, to udaje jej się odkryć dawno zagubiony blask świata, o którym wspomina główna bohaterka. Bea B. chce na nowo nauczyć się patrzeć, słuchać i czuć. Otoczona wytworami zautomatyzowanej cywilizacji, znajduje w nich niespodziewane piękno, które niknie niezauważone w zgiełku codziennych spraw. Kwintesencją jej zachwytu nad światem jest przepiękny opis zmieniających kolor świateł drogowych.
Autor „Uranii” przeciwstawia temu niezwykłemu zachwytowi, samotność jednostki uwikłanej w wojnę , mieszkającej w „lasach naszpikowanych elektrycznością”, wśród „nazw, które zabijają” i w otoczeniu „maszyn, które patroszą wzgórza”. Człowiek żyjący w świecie ponowoczesnym, w ujęciu noblisty, jest zamknięty w szklanym pudełku, z którego istnienia nie zdaje sobie sprawy. W prozie Le Clezio odnaleźć można elementy postmodernistycznej krytyki rzeczywistości. Tutaj ludzie uwięzieni są w metalowych skorupach, żyjąc we wnętrzu machiny, która zastawia na nich coraz to nowe pułapki.
„Wojna” napisana została prozą bardzo czystą. Nie ma tu niepotrzebnych słów. Wszystko zostało dokładnie zaplanowane. Każdy układ słów, które Le Clezio czasem po prostu rozsypuje na stronie, ma swoje własne znaczenie. Noblista nie bez powodu uważany jest za mistrza prozy poetyckiej. Jego opisy są bardzo plastyczne. Ogromne biurowce przypominają starożytne świątynie, żarówki – kryształowe kule, a kable radia tranzystorowego – wnętrzności żywej istoty. Ciąg skojarzeń nie ma końca. Są tu wieże z betonu i ze szkła, którym towarzyszą hieroglify neonowych reklam. Legenda o pierwszym papierosie łączy się z mitem o monopolu, a cały świat stwarza się raz za razem w otoczeniu słów-bogów i słów-demonów.
„Wojna” to niezwykły kolaż złożony z wielu różnych symboli, metafor i kryptocytatów. Każde zdanie odsyła do innego dyskursu. Każde słowo ma kilka ukrytych znaczeń. Noblista używając chwytów charakterystycznych dla języka postmodernizmu, na nowo odkrywa przed czytelnikiem znaną mu rzeczywistość. W książce J.M.G. Le Clézio odnaleźć można retorykę militarystyczną, fragmenty stylizowane na narrację biblijną i mitologiczną, a nawet elementy charakterystyczne dla traktatu filozoficznego. Pisarz eksperymentuje z wieloma formami literackimi. Łączy je, rozdziela, a w końcu splata w nierozerwalną całość. W efekcie czytelnik otrzymuje prawdziwą literacką ucztę. Tutaj każde słowo ma inny, niepowtarzalny smak.
Jean-Marie Gustave Le Clézio, Wojna, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2010
Tagi: J.M.G. Le Clezio Wojna Wydawnictwo W.A.B. proza poetycka,