W czasach, kiedy każdy z nas dysponuje własnym – lepszym lub gorszym – aparatem fotograficznym, sztuka fotografii ulega dewaluacji. Często zapominamy, że zdjęcia to nie tylko sposób na autoprezentację na portalu społecznościowym czy zwiększenie sprzedaży tabloidów. Fotografia jest przede wszystkim sztuką, która na przestrzeni lat stała się równoważna malarstwu czy rzeźbie. Najlepiej świadczy o tym ogrom koncepcji, które kształtują jej dzisiejszy artystyczny wymiar. Najważniejsze z tych pomysłów w skondensowanej formie przedstawia nam Charlotte Cotton w swojej książce „Fotografia jako sztuka współczesna”.

Opracowanie Charlotte Cotton jest bardzo wszechstronne i szczegółowe. Autorka przeprowadza nas przez najważniejsze koncepcje rządzące współczesną fotografią: od spontanicznej bądź skrupulatnie zaplanowanej sztuki konceptualnej przez tableau, który całą historię opowiada w jednym kadrze oraz rygorystyczny i wyprany z emocji deadpan, który charakteryzuje się za to przejrzystą estetyką, aż po innowacyjną pod każdym względem fotografię postmodernistyczną.
Książka podzielona jest na rozdziały, z których każdy odnosi się do konkretnych trendów. Poznajemy, w jaki sposób można zrobić interesujące zdjęcia martwej natury czy krajobrazów, a także jak kreatywnie podejść do aktów. Każdy z etapów rozwoju sztuki fotografii Charlotte Cotton przestawia na przykładzie wielu profesjonalnych fotografów i reprodukcji ich dzieł. To obrazkowe kompendium wiedzy jest świetnym punktem wyjścia dla lepszego poznania artystycznego oblicza fotografii. I choć dla laika ogrom nazwisk, dat, teorii i koncepcji może być przytłaczający, to warto się z nim zmierzyć choćby po to, by uzyskać całościowy obraz współczesnej sztuki fotografii. Sama autorka twierdzi, że skoro żyjemy dziś w kulturze obrazkowej, powinniśmy poszerzyć naszą wiedzę na ten temat.
„Fotografia jako sztuka współczesna” jest nieocenionym źródłem informacji zarówno dla początkujących, jak też zaawansowanych miłośników fotografii. Poza duża ilością teorii i pomysłów dodatkowym bonusem są informacje natury technicznej: jakiego sprzętu używali konkretni fotografowie do wykonania danych zdjęć albo jaki wpływ na ostateczny efekt mają technika wywołania, obróbka graficzna czy też późniejsza ekspozycja każdego dzieła. Są to wartościowe wskazówki, pomocne przy stawianiu kolejnych kroków w nauce fotografowania i doskonalenia własnych umiejętności. Autorka nie zapomina także o najmłodszej, a dziś najpopularniejszej fotografii cyfrowej, i jej następstwach: z jednej strony upowszechnieniu fotografii i jej komercjalizacji, z drugiej strony poszerzeniu możliwości technicznych i kreatywności samych fotografów.
Nie ma książki o fotografii bez reprodukcji najważniejszych przykładów. Tych u Charlotte Cotton nie brakuje: w książce zamieściła 243 zdjęcia, w tym zdecydowaną większość w kolorze. Ich jakość podnosi sztywny, błyszczący papier, na jakim wydano „Fotografię jako sztukę współczesną”. Autorka definiuje swoją książkę jako słownik, ale nie zostawia nas tylko z faktami. Opisuje inspiracje, wariacje na temat każdej z koncepcji, a także wywołane przez nie efekty, wskazując w końcu, jaki wpływ dana idea miała na inne, późniejsze pomysły fotografów.
Cotton sugeruje interpretacje zdjęć, ale niczego nam nie narzuca. Jej wskazówki mają stanowić dla nas punkt wyjścia dla własnych przemyśleń. Każdy odbiorca fotografii – podobnie jest z każdą inną dziedziną sztuki – dostrzega w danym dziele co innego, a złych interpretacji po prostu nie ma. I warto, żebyśmy o tym pamiętali. W końcu sztuka jest dla ludzi, trzeba tylko chcieć się z nią zapoznać.
Charlotte Cotton, Fotografia jako sztuka współczesna, wydawnictwo Universitas, Kraków 2010
Tagi: Charlotte Cotton Fotografia jako sztuka współczesna Universitas recenzja Ilona Rodzeń