G punkt | Sięgamy głębiej

Artykuły

Z tej matni nie da się uciec

Autor: Dominika Waśko, dodano: 17-07-2011, 14:09

Bohaterka „Oskarżonej” żyje. A właściwie jej rzeczywisty pierwowzór – Caroline H., oskarżona o liczne podpalenia, które stały się jej obsesją już w wieku 12 lat oraz o morderstwa kobiet. Książka Marielli Mehr jest literacką wariacją na temat zła, agresji oraz przyczyn, dla których dziecko wychowane w na pozór „normalnej rodzinie” ogarnia chęć niszczenia. Autorka, której życie było naznaczone pasmem przemocy, gwałtów i dyskryminacji (jest bowiem Cyganką), powiedziała, że być może tylko pisanie ratuje ją od popełniania zbrodni.

„Oskarżona” opatrzona została cytatem Michaela Foucault: Kiedy kobieta zabija wychodzi z przypisanej jej sfery braku języka. Ten czyn nie oznacza nic innego niż: Mówię. Teraz mówię ja. Te słowa doskonale odzwierciedlają atmosferę powieści. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie. Skondensowany, pozbawiony zbędnych ozdobników, a zarazem stosujący niezwykle precyzyjny język monolog brutalnie wdziera się w myśli i uczucia.

Jeśli zaczniesz czytać tę książkę, przekroczysz bramę swojego własnego piekła, zobaczysz ciemną stronę swojej osobowości, będziesz musiał się zastanowić: czy mógłbym coś takiego zrobić?. Ponieważ sceny pożarów lub morderstw tutaj nie budzą obrzydzenia, lecz raczej niezdrową fascynację. Przypominają raczej wzniosłą pieśń, odę do pięknej łuny unoszącej się nad zwęglonym domem, mdląco-słodkiego odoru palonych ciał zwierząt, czy czerwonej tysiącami odcieni krwi.

Czerwień jest tutaj najważniejsza. To ona generuje szaleństwo. To symbol męskości, cierpienia, męczeństwa, ognia, grzechu i oczyszczenia. Przenika przez karty powieści, przelewa się przez nią, tworząc niezwykłe obrazy. Czerwone są ekstrawaganckie kozaki, które dostaje główna bohaterka. Staną się jej obsesją i przyczyną, dla której zacznie zabijać kobiety. Czerwone łyżwy, czerwony płomień, czerwone wnętrzności zwierząt, w końcu czerwona (jakże by inaczej) okładka. Jakby w ogóle można było zapomnieć o tej barwie po odłożeniu „Oskarżonej” na półkę. A więc ostrzegam – nie można.

Spowiedź  Kari Selb to powolne odsłanianie kolejnych kart, perwersyjnie powolne odrzucenie kolejnych warstw obnażających obłudę osób łamiących ręce nad dziewczynką i powtarzających z współczuciem „dzieckodziecko” i ukazujących prawdziwe oblicze „normalnej rodziny”, w której ojcu i jego kolegom nie wystarcza orgia z matką i jej siostrą, szukają innej podniety, młodszego ciała, na temat której Kari milczy, bo nie zna innego życia, a w szkole milkną, gdy zaczyna śpiewać mansardowe piosenki. Najgorszy jest ten wszechobecny brak zrozumienia i chęci do pomocy, wszechogarniająca samotność. Nic dziwnego, że kiedy w końcu w jej życiu pojawia się odważna, agresywna Malik (alter ego dziewczyny), którą traktuje jak najlepszą przyjaciółkę, staje się osobą zdolną do wszystkiego. Do podpaleń i zabójstw, bo czerwień i krew to jej dobre znajome, w końcu towarzyszyły jej od dziecka.

I nie, nie czeka na nas dobre zakończenie, rozkoszny „happy end” rodem z bajek Disney’a: nawrócenie, postanowienie poprawy i zadośćuczynienie. To nie baśń dla dzieci, to życie. Najbardziej przeraża jednak to, że takie rzeczy mogą się dziać zaraz za naszym oknem albo u sąsiada z dołu. I niech nie zmyli nas sztuczny uśmiech sąsiadki, czy umyta twarz dziecka, bo agresja rodzi agresję, przemoc rodzi przemoc. Autorka powieści chciała uświadomić, że każdy ma w sobie potwora, złe skłonności i zdolności nawet do popełnienia morderstwa. Pozostaje tylko pytanie – co z tym potworem zrobisz?

Mehr Mariella, Oskarżona, wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2011.

Tagi: Mehr Mariella Oskarżona wydawnictwo Czarne recenzja Dominika Waśko



Skomentuj

Newsletter

reklama
http://www.facebook.com/portalGpunkt
partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu
Free Sitemap Generator