G punkt | Sięgamy głębiej

Artykuły

Zdrowa dieta

Autor: Paweł Klimczak, dodano: 19-10-2011, 14:02

Festiwale muzyczne to jeden z najlepszych sposobów spędzania wolnego czasu, jakie znam. Nieważne, czy festiwal odbywa się w lecie, czy jesienią, czy jest na piaszczystej plaży, czy na terenie dawnej fabryki, czy jest duży i bawi się na nim kilkadziesiąt tysięcy ludzi, czy jest bardziej kameralnie, a liczba uczestników dobija do kilku tysięcy. Tryb festiwalowego życia, choć wyczerpuje, to daje nielichą satysfakcję – począwszy od towarzyskich spotkań, na ofercie muzycznej skończywszy.

Jest jednak z festiwalami pewien problem, którego nikt na fali bardzo bogatej oferty zdaje się nie dostrzegać. Dodatkowo fala ta z roku na rok rośnie i teraz najbardziej wytrwali mogą nie tylko przefestiwalować całe lato, ale rozciągnąć zabawę niemal na całe dwanaście miesięcy. Problem powoli zaczął przechodzić w zagrożenie, ale – jak to często w obliczu kryzysów wszelakich bywa – zabawa trwa, a dostrzegających negatywne aspekty festiwali brakuje. Aspekty, które w perspektywie kilku lat poczynią nieodwracalne szkody. Ba, posunąłbym się do stwierdzenia, że szkody już są, do tego niemałe.

Żyjemy w kulturze eventowej i z tym należy się pogodzić. Chętnych na koncert, imprezę klubową, wystawę itd. jest coraz mniej, o ile oczywiście nie jest to część jakiegoś festiwalu, lub przynajmniej rzecz nie odbywa się na dachu wieżowca, w starej kopalni lub przynajmniej nie jest to nowe miejsce na kulturalno-imprezowej mapie miasta. Do takiego podejścia przyczyniły się w dużym stopniu właśnie festiwale. Ile razy słyszeliście słowa: „przez trzy dni zobaczę wszystko, co mnie interesuje, później przez rok będę siedział w domu”? No właśnie. Przy takim podejściu zanika żywa tkanka życia kulturalnego, która z mozolnego budowania środowisk, wytrwałego uczenia kulturalnych nawyków przechodzi do bycia żywym trupem, reaktywowanym raz na jakiś czas przez festiwal. Zauważmy, ile ich się namnożyło i nie mówię tylko o festiwalach muzycznych. Z drugiej strony – organizatorzy koncertów i imprez klubowych z dobrymi bookingami za każdym razem gryzą paznokcie z nerwów, bo przecież tak ciężko zachęcić ludzi do przyjścia na „zwykłe” spotkanie z muzyką. Konsekwencje przewidzieć łatwo – erozja oferty koncertowej i imprezowej na rzecz rozrostu liczby festiwali, choćby były to inicjatywy efemeryczne, jednorazowe, czy o słabej ofercie.

Inwazja festiwali ma swoje efekty także w mentalności miejskich urzędników, którzy nieprzychylnym okiem patrzą na rozbudowane, długofalowe projekty, za to chętnie dofinansują choćby najbardziej bzdurny festiwal, który ściągnie koło 50 uczestników, z czego większość to krewni i znajomi królika, którzy za wejście nawet nie zapłacili. Dobrym przykładem jest Wrocław, który w biegu po tytuł Stolicy Kultury dorobił się gigantycznej ilości festiwali, które bardzo często są słabym żartem (najsłabszym żartem jest chyba Podwodny Wrocław). Ale nic to, w końcu w statystykach wygląda to wyśmienicie – mamy tyle festiwali! A że suma wszystkich aktywnych uczestników kulturalnego życia miasta wynosi około 300, to już nieważne. Ważne, że mamy tytuł, zdobyty przez pracujące w pocie czoła festiwale.

Zrobić dobry festiwal jest trudno, jeszcze trudniej zbudować jego pozycję i tę pozycję utrzymać. Niestety, nikt nie weryfikuje, jak wydane zostały pieniądze na organizację, jaka była frekwencja itd. Ważne, że się odbył, ważne, że jest kolejny festiwal i że możemy powiesić bilboardy w innych miastach, które krzyczą: „patrzcie, nasze miasto jest lepsze niż wasze” (jednym z kilku wyjątków jest krakowski Unsound, który jest dobrym przykładem, jak może wyglądać udany festiwal finansowany przez miasto – z bogatą i świeżą ofertą, z uczciwym podejściem organizatorów i wysoką frekwencją). Smutne to zjawisko tym bardziej, że ci, którzy najmocniej pracują na jakość życia kulturalnego – promotorzy, organizatorzy koncertów, właściciele galerii, wydawnictwa i księgarnie z atrakcyjną ofertą, coraz częściej padają ofiarą nieuczciwej w gruncie rzeczy praktyki festiwalowej. O ile wielkie letnie festiwale są w gruncie rzeczy mało szkodliwe i rzeczywiście działają tak, jak to powinno wyglądać (sponsoring, bogata oferta, wysoka frekwencja), o tyle pogoń festiwalowa generuje zjawiska godzące w lokalne życie kulturalno – imprezowe (finansowanie bzdurnych inicjatyw przez miasta, zazwyczaj jeden-dwa ciekawe koncerty w trakcie całego wydarzenia, niska frekwencja). Tracą na tym ci, którzy preferują pracę u podstaw, zyskują kombinatorzy, którzy wiedzą, jak zamydlić oczy urzędnikom. Znamienne wydają mi się słowa jednego z organizatorów wrocławskich festiwali, który bez żadnej żenady stwierdził, że „całe życie stara się wyciągać kasę od miasta i jeszcze nigdy nie splamił się uczciwą pracą.”

A publika? Publika nie nauczy się nawyku obcowania z muzyką, czy szerzej – kulturą, na samych festiwalach. Nie pójdzie w tygodniu na koncert/wystawę, nie będzie odwiedzać klubów sprowadzających świetnych DJ'ów. Nie będzie, bo przecież tuż za rogiem czai się festiwal, na którym „w trzy dni zobaczy wszystko, co interesujące”. I teraz pytanie do Was, drodzy czytelnicy: czy lepiej jeść regularnie, czy najeść się przez trzy dni na roczny zapas? Owszem, wyżerka jest dobra od czasu do czasu, ale tylko regularne spożywanie posiłków gwarantuje zdrowe życie. Więc pamiętajcie proszę o swoich kulturalnych organizmach, ale miejcie na uwadze i tych, którzy te posiłki Wam gotują.

Tagi: festiwale Paweł Klimczak



Skomentuj

NlEUojaWIcvHPwqRTea26-10-2011, 13:56

w8n57Z , [url=http://qhzohzlvnhkq.com/]qhzohzlvnhkq[/url], [link=http://qqbiarwryczj.com/]qqbiarwryczj[/link], http://cvaweeycrqjp.com/


CXKeOlGaoX25-10-2011, 16:57

mxOxkE <a href="http://jtdxnxwotasm.com/">jtdxnxwotasm</a>


cbUnHSqrNk24-10-2011, 14:08

zTsBqN , [url=http://ovrqeolrnqwr.com/]ovrqeolrnqwr[/url], [link=http://vhsalvkrrohd.com/]vhsalvkrrohd[/link], http://vdizlyjcqrxv.com/


wiezKlvh23-10-2011, 12:38

jAnyry <a href="http://fbbytlfacblv.com/">fbbytlfacblv</a>


IsSgvZnuhYhYXeUpa22-10-2011, 17:42

Wow, this is in every rsecept what I needed to know.


Newsletter

reklama
http://www.g-punkt.pl/gTag/cykl-patriotyzm/1
partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu
Free Sitemap Generator