G punkt | Sięgamy głębiej

Artykuły

Zimny prysznic

Autor: Ewelina Burda, dodano: 25-04-2010, 18:01

Na Półwyspie Beara rzadko świeci słońce, powietrze smakuje wilgocią. Ten skrawek południowo-zachodniego wybrzeża Irlandii trąci nijakością. Pomimo surowych pejzaży i przeszywającego chłodu, rzeczywistość wyspiarska jest do zniesienia. Jednak reżyser, Neil Jordan, wysuwa w swoim ostatnim filmie „Ondine” inną sugestię.

ondine

Przeciętność i małomiasteczkowe rytuały dominują w tej irlandzkiej osadzie. Sklep, pub, biblioteka, szkoła i kościół stanowią punkty odniesienia w codziennym kieracie. Ksiądz (jak zwykle genialny Stephen Rea) pełni rolę terapeuty Syracuse’a – lokalnego rybaka (szorstki Colin Farrell). Ich wspólne sesje przypominają spotkania Klubu AA, jednocześnie stanowią dla widzów źródło informacji o rybaku. Pogodzony ze swoim losem, wyzwolony z alkoholowego nałogu, Syracuse, całym sercem stara się o dobro dla swojej córeczki. Annie (urocza Alison Barry) choruje na niewydolność nerek, w związku z czym musi ona poruszać się na wózku. Matka dziewczynki (specyficzna Dervla Kirvan), była żona głównego bohatera, oblewa każdy życiowy egzamin. Obowiązki rodzicielki najwyraźniej jej nie bawią, woli whisky z lodem. Pomimo tych przeciwności, małolata odznacza się ponadprzeciętną bystrością. Momentami wydaje się, że kilkulatka ma więcej rozumu w głowie niż kobieta, która wydała ją na świat. Syracuse nie zbija fortuny na łowieniu ryb, stara się jednak zapewnić córeczce poczucie bezpieczeństwa, stworzyć choćby namiastkę „rodziny”. Ojciec ma dobre chęci, ale niedostateczny potencjał…

Niespodziewanie, do tej dosyć jednorodnej kolekcji postaci dołącza Ondine (polskie bogactwo eksportowe – Alicja Bachleda-Curuś). Dziewczyna została wyłowiona z morskich głębin przez naszego „rybaka–abstynenta”. Bez obaw, młoda i piękna istota nie ma płetwy ani błon między palcami. Na szczęście irlandzki twórca nie popadł w totalną bajkową obsesję. Jak słusznie zauważa męska część widowni, nasza rodzima aktorka niczym magnes przyciąga uwagę widza; może jest to zasługa jej, eksponowanego w całej okazałości, mokrego ciała? Niech Panowie rozstrzygną… Enigmatyczna niewiasta nie wyjawia żadnych faktów ze swojej biografii, dzięki temu Annie puszcza wodze fantazji i to ona ustala tożsamość nieznajomej. Kilkulatka natychmiast przypisuje Ondine na pół foczy, na pół kobiecy wizerunek mitycznej selkie. Swoje hipotezy córka Syracuse’a konfrontuje z materiałem naukowym – kilka tytułów z miejskiej biblioteki i Annie już jest pewna swojej teorii. Zresztą nie tylko ona…

Reżyser „Śniadania na plutonie” niemal idealnie zaadaptował mit ondyny, autorskie pomysły pojawiają się tylko w finale. Zgodnie z bajkowym schematem miłość łączy Syracuse’a i Ondine. Nie zabrakło także „ciemnego typa”, który pojawia się, równie niespodziewanie jak wodna piękność. Mężczyzna nie ukrywa wrogich zamiarów….

Wodna rusałka w sieci lub celtycka selkie (wedle uznania) przynosi rybakowi szczęście i miłość. Magiczna, ulotna, delikatna dziewczyna jest taka, jaką wymyślili ją sobie Syracuse, Annie, mieszkańcy miasteczka.

W wielu kulturach wodne rusałki stanowią artystyczną inspirację – zarówno w muzyce, literaturze, jak i na srebrnym ekranie, co pewien czas, podwodne bóstwa ożywają. Wokół postaci ondyny, czyli nordyckiej boginki zamieszkującej jeziora i rzeki, koncentruje się opera Antoniego Dworzaka; Mickiewicz w „Świteziance” czy Słowacki w „Balladynie” także czerpali z tego mitu.

Czy takie niespodziewane zestawienie baśni z prozą współczesnego życia ma rację bytu?

Chociaż bajkowe scenariusze są głęboko zakorzenione w naszej obyczajowości, to okazuje się, że rozsądniej nie przenosić ich na celuloidową taśmę. „Ondine” odzwierciedla ową niemożność przenikania się świata złudzeń i gorzkiej prawdy. Operator, Christopher Doyle zdołał wiarygodnie okrasić zdjęcia ową irlandzką, dżdżystą, zamgloną powłoką, zapachem świeżych ryb, zgnilizną i odorem whisky. Niestety, pojedyncze obrazy nie udźwigną krótkowzrocznych posunięć reżyserskich. Uprzedzam, zakończenie to zimny prysznic, więc może być niekomfortowo.

Ondine, reż. Neil Jordan, dystr. Monolith Films, 2009.

 

Tagi:



Skomentuj

Newsletter

reklama
http://www.g-punkt.pl/Artykul/wszystko_gra/1
partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu
Free Sitemap Generator