Umberto Eco czuje się jak ryba w wodzie we wszystkim, co wiąże się z teoriami spiskowymi. Czytelnicy mogą się tylko cieszyć, że autor „Imienia Róży” co jakiś czas przypomina o swojej obecności, udowadniając w ten sposób takim pisarzom jak Dan Brown, kto w tej dziedzinie rządzi.

Umberto Eco może pisać o najbardziej wymyślinych intrygach i zrobi to w taki sposób, że najwięksi znawcy poruszanej w książce tematyki, nie potrafią wytknąć włoskiemu pisarzowi błędów. Najnowsza powieść „Cmentarz w Pradze” przy wspomnianym „Imieniu Róży” czy „Wahadle Foucaulta” jest już totalną wariacją na temat spiskowej teorii dziejów. Nie dość, że czyta się ją znakomicie, to, jak zwykle, w przypadku twórczości Umberto Eco, bardzo łatwo w tę historię uwierzyć.
Rzecz ma miejsce w 1897. Bohaterem jest Simonini: fałszerz, konformista, wielbiciel dobrej kuchni i cierpiący na manię prześladowczą ksenofob. Chociaż nie. Ten skrót jest, co najmniej dyskredytujący. Simonini, to fałszerz z prawdziwego zdarzenia, który swoim postępowaniem wpłynął na losy świata, o czym napiszę później. Jest konformistą, który może ułożyć się z każdym: od jezuitów do masonów. Żaden z niego wielbiciel dobrej kuchni, a raczej obżartuch pochłaniający ze stołu absolutnie wszystko: od standardowych potraw narodowych po dania najbardziej wymyślne. Nazwanie go ksenofobem byłoby eufeminizmem. Simonini nienawidzi wszystkich. Żydzi? Bezbożny lud chcący tylko podbić śwat. Niemcy? Najniższa kategoria rodzaju ludziego. Francuzi? Leniwi, szachrajscy, zazdrosni, pyszni. Włoch? Podstępny, kłamie, zdradza. Simonini nie lubi księży, a w szczególności jezuitów. Najprawdopodobniej do siebie również czuje odrazę. I najważniejsze. Bohaterowi przyszło żyć w naprawdę ciekawych czasach.
Europa zaczyna się trząść. Cała, bez wyjątku, więc wszyscy czekają na wielką katastrofę. Francuzi dawno zapomnieli o Rewolucji i Napoleonie. Włosi dopiero co zjednoczyli swój naród, zaś Polakom ciągle marzy się własne państwo. Dni wielkich Niemiec, Rosji i Austrii są policzone. Wrze na Bałkanach. Za mniej niż 20 lat wybuchnie I Wojna Światowa. Myślicie, że tę wielką historię świata tworzyli politycy, władcy, wojskowe zamachy albo rewolucje? Umberto Eco, trochę z przymrużeniem oka, ale jednak bardzo wiarygodnie, tworzy alternatywną opowieść o tym, dlaczego współczesna Europa wygląda tak jak wygląda. To historia wielkiego oszustwa i drobnych fałszerstw, których próżno szukać w podręcznikach.
Jak zmienić losy świata? Nic prostszego. Okazuje się, że wystarczy trochę sprytu, talentu i znajomości ludzkiej mentalności. Simonini kierujący się swoimi ksenofobicznymi poglądami doskonale wie, co trzeba mówić, aby ludzie dali temu wiarę. Wie, że w Europie panuje antysemityzm, ale zastanawia się, jak go pogłębić. Zbliża się wiek XX, więc ludzie nie uwierzą w bajki o rytualnym mordzie i trzeba wymyślić coś nowego. Tak, Żydzi chcą zawłądnąć światem – dedukuje Simonini. Fałszerz wymyśla więc spotkanie wysoko postawionych rabinów na tytułowym cmentarzu w Pradze i podsuwa im sposób, w jaki można dokonać podboju Europy. Niewiele czasu później pojawia się w Rosji znany już powszechnie dokument „Protokoły mędrców Syjonu”, do którego odwołuje się w swoich antysemickich tyradach Adolf Hitler. Włoski oszust pod koniec XIX wieku przyczynia się w ten sposób do holocaustu i II Wojny Światowej, choć nigdy się o tym nie dowie.
To przykład najbardziej jaskrawy. Simonini spotyka również na swej drodze Masonów i Jezuitów, a wiadomo powszechnie, że walka o wpływy rozgrywa się między tymi dwoma ośrodkami. Przypomina to odwieczną walkę Boga z szatanem. Komu pomaga Simonini? Tego nie wiadomo. W zasadzie wszystko zależy od najróżniejszych czynników: zarobków, chęci i dobrej kondycji umysłowej, bo z tym również ma bohater spory problem. Nie będę jednak zdradzał czytelnikowi szczegółów.
Umbero Eco, stworzył książkę ciekawą, choć momentami przegadaną. Nietrudno domyślić się, że nie przypadkowo. Wiadomo powszechnie, że włoski pisarz gardzi niedouczonym czytelnikiem. Nie zależy mu na zabawianiu mas. To podejście autora, który zaprasza do zabawy, ale gra do najłatwiejszych nie należy. Pokazuje wskazówki, zostawia tropy, otwiera kolejne bramy, ale nie daje gotowych odpowiedzi. Warto jednak podjąć ryzyko i wracać do tej książki nie raz.
Umberto Eco, Cmentarz w Pradze, Noir sur Blanc, 2011.
Tagi: Umberto Eco Cmentarz w Pradze Noir sur Blanc powieść recenzja Łukasz Saturczak