G punkt | Sięgamy głębiej

Artykuły

Życiowe mądrości na kółkach

Autor: Agnieszka Oszust, dodano: 24-10-2011, 22:38

David Byrne, lider zespołu Talking Head, od kilkudziesięciu lat ogląda świat z perspektywy rowerowego siodełka. Swoimi wspomnieniami i najcieawszymi przemyśleniami z podróży postanowił się podzielić z czytelnikiem w „Dziennikach rowerowych”.

Muzyk od ponad trzydziestu lat nie rozstaje się ze swoim jednośladem. Zabiera go ze sobą w każdą trasę koncertową. Na dwóch kółkach zwiedził już m.in. przedmieścia Stambułu, ciasne uliczki Buenos Aires i Sydney. Obecny model przewozi z kontynentu na kontynent… w walizce.

Życie toczące się na ulicach miałem na wyciągnięcie ręki, bliżej niż gdybym oglądał je zza szyby samochodu lub autobusu: mogłem stanąć, kiedy chciałem, często (bardzo często) pokonanie odcinka od punktu A do punktu B zabierało mi mniej czasu niż taksówką, no i nie musiałem trzymać się ściśle wyznaczonej trasy. Wszędzie, słysząc w uszach świst powietrza, doświadczałem tego samego, niesamowitego uczucia. Wręcz uzależniłem się od niego.

Byrne używając szeregu ciekawych skojarzeń i uwag pozwala czytelnikowi oglądać świat z jego perspektywy. Próbuje zarazić swoją ciekawością, dociekliwością i poznawczą pasją. Rowerowe eskapady są dla niego źródłem twórczej inspiracji. Zdają się być tylko pretekstem do wywodów Byrne'a na temat architektury, kultury i sztuki  odwiedzanych miejsc. W Nowym Yorku zwraca uwagę na urbanistyczną wizją jaką tworzył Le Cobusier i krytykuje nadziemne przelotówki i kaniony z betonu, jakie wymarzył sobie Robert Moses. W Berlinie zastanawia się nad istotą piękna, a w stolicy Argentyny nad związkiem muzyki z polityką. W odkryciu klimatu miast, pomagają zgromadzone prze niego fotografie, kopie dzieł sztuki, zdjęcia slumsów i panoramy miast. Dzięki nim opisywane wątki zyskują realny wymiar, ale też doskonale pokazują stosunek autora do opisywanych miejsc. Często bywają też ironicznym komentarzem do tekstu lub wręcz tworzą samodzielną historię.

Byrne daje w ten sposób popis swojej erudycji, bawiąc się w ten sposób z odbiorcą. Niekiedy jednak robi to w sposób męczący, niepotrzebnie rozwodząc się nad kwestiami już raz wyjaśnionymi i nad wyraz dosadnie je krytykując. Nie pozostawia to miejsca na dyskusję, nie zachęca do refleksji. Autor zbyt nachalnie zarzuca czytelnika swoją wizją rzeczywistości, zdaje się wręcz pytać: co wy możecie wiedzieć o świecie?

Perspektywa dwóch kółek, szybszych niż spacer i wolniejszych niż pociąg, ze wzrokiem nieco ponad poziomem oczu przeciętnego śmiertelnika.

Chodząc na piechotę Byrne'a nie zrozumiesz. Dlatego „Dzienniki rowerowe” nie są lekturą od której nie można się oderwać. To literacka podróż na wiele wieczorów. Jego refleksje zabarwione nutką humoru, sprawiają, że chętnie sięga się po książkę, jednak równie bez żalu odkłada się ją „na później”. Być może dlatego, że nie każdego fascynują quasi filozoficzne pytania typu: czy sprawiedliwość może się przeterminować? lub na co nam muzyka?. Ale może nie ma w tym prawdy. W końcu: co my – piesi – wiemy o życiu?

David Byrne, Dzienniki rowerowe, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2011.

Tagi: David Byrne Dzienniki rowerowe Wydawnictwo W.A.B. recenzja literatura podróżnicza Agnieszka Oszust



Skomentuj

Newsletter

reklama
http://www.g-punkt.pl/Artykul/wszystko_gra/1
partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu
Free Sitemap Generator