Wernisaże, tak rzadkie we Wrocławiu (w końcu jest to miasto "the meeting place"), gromadzą ludzi, tzw. znajomych, którzy winszują sobie sukcesów w branży kulturowo-sztucznej. Tym razem (22 stycznia 2010 r.) wino miało dziwaczny kolor, co nie przeszkodziło w wytworzeniu atmosfery szczerej serdeczności. Kurator, Romuald Demidenko zachwycił i rozbawił zgromadzonych swoją przemową, a Monika Zawadzki ukryła się w tłumie. A na środku galerii królowała rzeźba, nawiązująca formą do grafik artystki. Wszyscy czekają teraz na to, aby pojawiła się gdzieś w miejskiej przestrzeni.
chujex29-01-2010, 22:00
wspaniala wystawa , wybitni twórcy. super artystka z super warszawy wraz z superkuratorem najlepiej ubranym i najmądrzej mówiącym pokazali najładniejszą rzeźbe ever.
wdzęczna28-01-2010, 17:47
hahahaha!! po raz pierszy PRAWDA mnie tak rozbawiła! tak dalej załoga! tak dalej!! hahahaha!!!!