G punkt | Sięgamy głębiej

Literatura

Przeszłość w kolorze sepii

Autor: Paulina Dreslerska, dodano: 06-07-2009, 21:08

Podążając ścieżką wspomnień – własnych i cudzych - Melania Mazzucco odtworzyła świat włoskich imigrantów początku XX wieku. Wędrując śladami przeszłości swojej rodziny, na podstawie pojedynczych faktów, zdjęć i listów opowiedziała historię, w której własne wyobrażenia splotła z autentycznymi losami ludzi. W żyłach postaci zaklętych na starych fotografiach znów popłynęła krew. Imiona przestały być tylko serią nic nieznaczących liter w kolorze czarnego atramentu.

 

Jest rok 1903. Vita podróżuje statkiem do Stanów Zjednoczonych. Ma dziewięć lat. Trzyma za rączkę dwunastoletniego Diamante, który w majtkach ma ukryte dziesięć dolarów. Vita jedzie do ojca spełnić swój „american dream”. Vita myśli, że jej tatą jest sławny śpiewak Caruso. Vita pierze, gotuje, sprząta i marzy. Vita ma moc – potrafi myślą poruszać przedmioty. Vita dojrzewa. Vita się zakochuje. Vita sprzedaje angielskie słówka za całusy. Vita wie, że nie może istnieć bez swojego Diamante. Vita jest całym światem Diamante. To dla niej pracuje w zakładzie pogrzebowym i kradnie buty nieboszczykom. To dla niej wiąże się z włoską mafią. To dla niej spędza kilka lat na budowie kolei żelaznej. Bo Vita jest bliźniaczą duszą Diamante.


Imię głównej bohaterki jest kluczem do wielu warstw, które powoli wyłaniają się z kart powieści, bowiem Melania Mazzucco w „Vicie” przedstawia nam barwny obraz włoskiej enklawy w środku amerykańskiej metropolii. To oddzielny świat, w którym imigranci, przeważnie włoscy chłopi, bez jakiegokolwiek wykształcenia stają się niemymi robotnikami rozwijającej się Ameryki. Tutaj w dzielnicach przypominających slumsy nie ma mowy o asymilacji. Mazzucco opisuje wyprawy dzieci do tego innego, lepszego świata, który rozprzestrzenia się tuż za rogiem, a do którego drzwi są zamknięte. Historia Vity i Diamantego staję się opowieścią o poszukiwaniu własnej tożsamości, o stracie rodzinnych korzeni, wreszcie o samotności dziecka, dorastającego w kulturowym tyglu. Ale także tutaj przedzierają się promyki słońca. Są melodią, którą wygrywa ukradziony gramofon. Wieczorną potańcówką, podczas której świat staje w miejscu i wszystko może się zdarzyć. Marzeniami, które nigdy nieziszczone, pozwalają wypełnić bezsenne noce.


Mazzucco w „Vicie” użyła bardzo ciekawego typu narracji. Nie wyróżniła dialogów, jak to ma miejsce w tradycyjnych powieściach. Zamiast tego wplotła je w nurt prozy, sprawiając, że płyną razem z tekstem. I choć na początku ten zabieg może drażnić, po kilku stronach przyzwyczajamy się do specyficznego pióra autorki. Tekst, dzięki swojej niecodziennej gęstości pozwala wniknąć w głębię kreowanego przez Mazzucco świata, staje się bardziej serią wymalowanych przez pisarkę obrazów niż konwencjonalną opowieścią. Tutaj myśli się w kolorze sepii. Pisarka, podobnie jak wspomnieniami, żongluje czasem i przestrzenią. Tekst jest trochę nieskładny, lekko rupieciarski. Czujemy się w nim jak na babcinym strychu, gdzie przymglone, rozbite lusterko może zawierać w sobie kilkaset historii. Wystarczy tylko wytężyć wyobraźnię.


Jeden z rozdziałów „Vity” nosi tytuł „Moje miejsca ukochane”. To zdanie bardzo trafnie oddaje urok całej książki. Melania Mazzucco zamknęła w niej bajkową siłę starych fotografii, melodii i smaków zapamiętanych z dzieciństwa, wtłoczyła w nią bogactwo wydarzeń i emocji. Nie tylko dała świadectwo epoce, ale pokazała, że magia tamtych chwil nigdy nie umarła. To wszystko zaklęła w piękny, literacki język, który niczym wehikuł czasu, pozwala zajrzeć w przeszłość.


Melania Mazzucco , Vita, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2008, s. 512

 

Newsletter

reklama
http://www.facebook.com/portalGpunkt
partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu
Free Sitemap Generator