G punkt | Sięgamy głębiej

Teatr

Studium dramatów. Wewnętrznych i międzyludzkich.

Autor: Karolina Babij, dodano: 07-11-2009, 12:03

II Festiwal Centrali 71 mamy za sobą! Kolejna, po Traktacie w reż. Gabriela Gietzky’ego, premiera Centrali 71 już za nami. Bartłomiej Potoczny na deskach Wrocławskiego Teatru Współczesnego zrealizował Gospel - dramat Tomasza Cymermana, który swoją próbę czytaną miał w 2008 roku podczas I Festiwalu Centrali 71.



Słowo gospel kojarzy się jednoznacznie – z chrześcijańską muzyką Afroamerykanów, w wolnym tłumaczeniu z języka angielskiego gospel to dobra nowina. Czy w przypadku spektaklu opartego na tekście Tomasza Cymermana w reżyserii Bartłomieja Potocznego rzeczywiście gospel to dobra nowina?


Gospel nie jest pozytywną bajką. To studium dramatów zarówno wewnętrznych, jak i międzyludzkich, opowieść o samotności i niezrozumieniu determinujących zmiany w życiu bohaterów spektaklu. Syn (Szymon Czacki) prowadzi monolog wewnętrzny. Mąż (Krzysztof Boczkowski) nie potrafi dogadać się z żoną (Anna Kieca). Córka (intrygująca Katarzyna Bednarz) nie potrafi rozmawiać z matką (wzruszająca Irena Rybicka). Choroba i niechęć do samotności zmuszają córkę do wizyty u matki. Niestety, żale do matki są silniejsze niż niechęć do samotności. Matka bez czasu na swoje życie, całe nadzieje pokładała w córce, która nie mogła im sprostać. Córka ma trudności z wypowiedzeniem słowa mama, następuje totalne rozluźnienie więzi rodzinnych. Matka cierpi, bo nie odzyska już miłości dawno niewidzianej, ukochanej córki. Żona ma dość życia bez męża budowlańca pracującego za granicą, błaga o uwagę. Śmierć rówieśniczki pociąga za sobą zmianę bohaterki, która zdecyduje się odejść od rodziny. Problem w tym, że mąż pragnie odpoczynku od odpowiedzialności. Syn pragnie wolności, marzy o wypadzie na Marsa, który równocześnie mógłby być ucieczką od codziennego życia, chęcią rozpoczęcia nowego studenckiego życia, z daleka od domu. Wszystkich bohaterów łączy niezadowolenie z dotychczasowego życia, chęć jego zmiany na lepsze – czy na pewno?


Dramat Cymermana to zapis myśli pięciorga bohaterów, które układają się w swoistą partyturę, co Potoczny umiejętnie wykorzystał, zwłaszcza w finałowej scenie. Ciekawym zabiegiem inscenizacyjnym było również umiejscowienie postaci syna (dobry Szymon Czacki) z tyłu sceny, a także uczynienie go jakby narratorem, komentatorem akcji spektaklu. Jego kwestie bowiem doskonale współgrają z tekstami pozostałych bohaterów. Szepty Czackiego zresztą, na równi z muzyką, wyznaczają rytm i bieg spektaklu. Muzyka autorstwa Mariusza Zaniewskiego, znanego dotychczas z dokonań aktorskich we wrocławskim Teatrze Polskim, w połączeniu z ciekawą i dość surrealistyczną wizją scenograficzną Małgorzaty Musiał, współgra z psychodelicznym klimatem spektaklu. Roma Gąsiorowska, aktorka TR Warszawa, stworzyła zaś kostiumy przełamujące stereotypy – żona, nauczycielka, nie jest typową stateczną panią profesor, a inteligentną bizneswoman z dużą dozą cech właściwych femme fatale, a jej mąż, budowlaniec, pod deszczową pelerynką nosi sweterek w romby, przypisywany zniewieściałym pantoflarzom. Zagadką pozostaje natomiast kostium syna będący połączeniem jaskiniowca i Rzymianina, czyżby to kolejne podkreślenie jego pragnienia wolności?

 
W Gospel wiele jest niedopowiedzeń, nic nie jest jednoznaczne. Potoczny z aktorami nie podają widzom wszystkiego jak na dłoni, zmuszają do myślenia, pozostawiając ich w totalnym chaosie, zwłaszcza podczas przedfinałowego blackoutu. Gospel w reżyserii Potocznego nie jest klasycznym przykładem dobrej nowiny, a raczej przekornym, choć i rozpaczliwym apelem do ludzi o empatię, uwagę i bliskość. Cieszy jednak odwaga i zapał twórców, zarówno Tomasza Cymermana i Bartłomieja Potocznego, dążących do ukazania powszechnych, współczesnych problemów społecznych poprzez dobre teksty dramatyczne. Viva Centrala 71!

Newsletter

reklama
http://www.g-punkt.pl/Artykul/zainspirowani_swiatem/1
partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu
Free Sitemap Generator