G punkt | Sięgamy głębiej

Literatura

U Padury nie wieje nudą

Autor: Jarosław Czechowicz, dodano: 12-11-2009, 10:06

Druga powieść o perypetiach kubańskiego policjanta Mario Conde to lektura obowiązkowa dla tych, których w czerwcu zauroczyła swym klimatem „Gorączka w Hawanie”. Ci, którzy nie mieli okazji poznać pierwszej wydanej w Polsce powieści Leonarda Padury, mogą zabrać się za lekturę bez obaw – chociaż „Wichura w Hawanie” kontynuuje i pogłębia przede wszystkim portret psychologiczny głównego bohatera, jest to historia, która będzie jasna i czytelna dla każdego, kto nie poznał wcześniejszych przygód detektywa Condego.

Myślę, że warto znać tę powieść przede wszystkim dlatego, że barwnie i sugestywnie przedstawia kubańskie realia życia w roku 1989. Padura wykazuje się talentem do bezpretensjonalnego i żywiołowego opisu osobowości zakompleksionej i borykającej się z życiowym niespełnieniem w kraju, który sam w sobie nie jest spełniony i którego mieszkańcy usiłują rumem, cygarami i subtelnymi dźwiękami jazzu zabić melancholię i gorycz, obecną przecież w każdym kubańskim domu…


Mario Conde to policjant niedoskonały. Poprzednia powieść dość dokładnie opisywała, w jaki sposób zaczął w życiu robić to, co robi i dlaczego ta praca traktowana jest jak życiowe niepowodzenie. W „Wichurze w Hawanie” po raz kolejny zetkniemy się z samotnością zarówno Condego, jak i jego przykutego do wózka inwalidzkiego przyjaciela. Znowu przyjrzymy się, jak Conde nie radzi sobie z kobietami i znów będziemy świadkami rozwiązania kryminalnej zagadki, która pojawia się zupełnie nieoczekiwanie, ot tak, po prostu. Bo chociaż Conde najchętniej przeleżałby cały dzień w łóżku albo pił rum ze swym przyjacielem Carlosem, powiedziałby swym przełożonym, co o nich myśli i zostawił rozwikłanie sensacyjnych kubańskich intryg komu innemu, nadzwyczaj sprawnie po raz kolejny przychodzi mu znalezienie odpowiedzi na pytania, dotyczące tym razem zagadkowego zabójstwa pewnej młodziutkiej nauczycielki Lissette.


Padura wykorzystuje motyw pokrzywdzonej nauczycielki, by pomóc swemu bohaterowi lepiej zrozumieć siebie w zderzeniu między tym, jak kiedyś sam zachowywał się jako uczeń i tym, jak obecnie żyją młodzi, dla których szkolna codzienność z chemiczką Lissette jest jednocześnie czymś więcej; czymś, co wykracza poza normy i zasady obowiązujące ucznia i nauczyciela. „Wichura w Hawanie” to powieść, która przenosi punkt ciężkości z osoby głównego bohatera na obraz młodej Kuby, której uosobieniem są dorastający chłopcy, uwikłani w zagadkę śmierci swej nauczycielki.


Jaka jest zatem kubańska młodzież? Inna niż była w czasach, gdy Conde po raz pierwszy palił po kryjomu papierosy w szkolnej toalecie i usiłował zerwać się z lekcji. Młoda Kuba Padury to przede wszystkim zbiorowość, do jakiej wkradają się oznaki demokracji i liberalizmu, przedostające się do zamkniętej przed światem wyspy Fidela Castro. Znamienne będą konfrontacje Condego z młodzieżą kubańską, której bohater nie rozumie, ale którą jest w stanie wysłuchać. A młodzi Kubańczycy mówią między innymi: O nic nikogo nie prosimy, nikomu nie zabieramy i nie podoba się nam, jeżeli ktoś od nas czegoś wymaga. Conde rejestruje tylko to, co widzi i co nie jest zgodne z duchem jego własnej młodości. Conde obserwuje i słucha, a zadaniem czytelnika jest wyciągnięcie kilku wniosków. W takim rozumieniu „Wichura w Hawanie” jest przede wszystkim powieścią obyczajową i społeczną, zaś wątek kryminalny służy głównie za wabik, który sprawdził się już w pierwszej powieści Padury.


Conde prowadzi śledztwo, ale jednocześnie – we wspomnianej już konfrontacji – analizuje zarówno swoją młodość, jak i to, kim jest obecnie. W jego smutnym i ponurym życiu pojawia się rudowłosa piękność Karina, by na moment ożywić malkontenta i ubarwić intrygę, stanowiącą wątek główny opowieści. Do standardowego już zestawu rumu i cygar dochodzi wraz z dziewczyną jej saksofon oraz fakt, że Conde rozwiązuje zagadkę kryminalną, a sam – niczym młodzik ze szkoły, w której uczyła zamordowana Lisette – przeżywa rozkwit niemalże młodzieńczej miłości i wszelkie jej konsekwencje.


W „Wichurze w Hawanie” dodatkowo dość mocno wieje i bynajmniej nie wieje nudą. Symboliczna rola wiatru jest tak samo ważna, jak i czas wielkiego postu, w którym rozgrywają się zdarzenia. Leonardo Padura ponownie udowadnia, że pisze prozę wyrazistą i że jego pisanie ma swój własny, niepowtarzalny urok, dla którego warto ponownie (lub po raz pierwszy) odwiedzić kubańską stolicę.


Leonardo Padura, Wichura w Hawanie, Wydawnictwo Znak, 2009.


Jarosław Czechowicz, ur. 1978, absolwent filologii polskiej UJ oraz Podyplomowego Studium Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej UJ; niezależny recenzent; publikacje m.in. w "Portrecie", "artPAPIERZE" oraz w portalach "Internetowe Imperium Książki", "biblioNETka", "G-Punkt", "Independent.pl". Prowadzi bloga literackiego „krytycznym okiem”.

 

Newsletter

reklama
http://www.g-punkt.pl/gTag/cykl-patriotyzm/1
partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu
Free Sitemap Generator