Usłyszcie mój krzykBiografia Alberta Camusa pióra Oliviera Todda w interesujący sposób przedstawia ewolucję od buntu do humanizmu, jaką przeszedł pisarz. Niby o owej zmianie światopoglądowej, która rozpościera się między dwoma dziełami („Mitem Syzyfa” i „Dżumą”) wiadomo sporo, ale opisując burzliwe relacje z Jeaenem-Paulem Sartre’em, problemy z tożsamością i własnymi słabościami, biograf zaserwował nam dzieło wyjątkowe i wnikliwe, jakiego do tej pory miłośnicy francuskiego pisarza nie mieli okazji przeczytać.
Powiedzmy sobie od razu: życie autora „Obcego” do fascynujących nie należało. Nie brał udziału w hiszpańskiej wojnie domowej, przez stan zdrowia ominęła go również walka przeciwko Hitlerowi, co prawda działał w ruchu oporu, ale ograniczał się do roznoszenia ulotek. Nawet kobiet wielu nie miał i policzyć je można na palcach dwóch, a może nawet jednej, dłoni. Był pracoholikiem, który największą część swojego życia poświęcił, patetycznie rzecz ujmując, walce o przywrócenie wartości człowieczeństwa. Zapalony piłkarz, cierpiący na depresję samotnik, jeden z najmłodszych noblistów w historii, tragicznie zmarły w wypadku samochodowym dwa lata przed odzyskaniem niepodległości jego rodzinnej Algierii.
Czym więc różni się ta pozycja od wielu podobnych? Przytoczone przeze mnie fakty z życia pisarza można znaleźć pewnie w szkolnych opracowaniach. Jeszcze młodość spędzona w Afryce, studia filozoficzne, praca w redakcji kilku gazet, wcześniej posada nauczyciela, parę podróży, m.in. do Ameryki Północnej i Południowej, krótki okres członkostwa w partii komunistycznej. Wszystko to wiemy. Więc? Sprawa staje się bardziej skomplikowana, jeśli chcemy zrozumieć takie, nie zaś inne, postępowanie Camusa. Co sprawiło, że wstąpił do partii i ją porzucił? Dlaczego poróżnił się z Sartre’em i skąd brały się jego samobójcze myśli? Czy naprawdę cierpiał z powodu kolonizacji Algierii? Jaki miał stosunek do rodziny? Czy Nobel zniszczył w nim buntownika, starającego się, aby usłyszano jego krzyk w sprawie zniewolenia ludzi zostawionych samym sobie? Na wszystkie te pytania stara się Todd odpowiedzieć.
Problem „inności” to jedna z ważniejszych kwestii poruszanych w kontekście kolonializmu i jego następstw. Ludzie nauczeni, że określa ich język, nagle zdają sobie sprawę ze swojej niższości wobec narodów, które ich okupują. Przykład Algierii, gdzie w szkołach dzieci uczy się francuskiego, ale nie bycia Francuzami. Nie robi się tego z powodu dbania o krzewienie w nich narodowego ducha i budowania dumy z bycia mieszkancami Afryki, ale żeby pokazać ich miejsce w szeregu światowej hierarchii. Na własnej skórze przekonał się o tym autor „Dżumy”, który mimo bycia Francuzem, musiał jako nastolatek opuścić tramwaj, bo pasażerowie stwierdzili, że jest zawszonym (dosłownie) Algierczykiem. Takie sytuacje, zdarzające się zapewne nie raz, ukształtowały w nim chęć pomocy innym, która przejawiła się najpierw wstąpieniem do partii komunistycznej, później do ruchu oporu, a następnie, po odkryciu zbrodni Stalina, walką z komunizmem, uznanym przez niego za największe zło. Najwięcej jednak uwagi poświęcił na walkę z kolonializmem. Uznając dążenia państw europejskich za nikczemne, żądał w swych artykułach przywrócenia wolności podbitym narodom.
Walka o demokrację okupowanych przez Paryż państw była jednym z priorytetów europejskich intelektualistów, którzy nie zgadzali się między sobą najwyżej co do kształtu tych przemian i kierunków, w których państwa te powinny pójść. Prawdziwy konflikt, szczególnie nad Sekwaną, wybuchł, kiedy pojawiało się hasło: „Związek Radziecki”. Todd bardzo wnikliwie analizuje ten problem na przykładzie znajomości z Jeanem-Paulem Sartre’em. Najpierw przyjaźń i wspólna chęć napisania książki, która na dobre rozprawiłaby się z częstym myleniem obu twórców (Camusa nazywano egzystencjalistą, czego on nie znosił). Później polemiki w prasie, przekształcające się często w ataki ad personam. Doszło do tego, że sama Simone de Beavoir, broniąc swojego partnera, oczerniła przeciwnika w książce „Mandaryni”. Sartre bardzo długo bronił postawy Stalina, widząc w niej sprzeciw wobec kapitalizmu. Autor „Obcego” uważał to za absurd, co docenili ci, którzy reżim komunistyczny znali lepiej od obu twórców. Józef Czapski pisał do Camusa: Chciałem napisać zaraz po tej fali ataków przeciwko Panu, by wyjaśnić, dlaczego darzę Pana sympatią i zapewnić, że ma Pan więcej przyjaciół niż sądzi. W 1960 roku, po śmierci pisarza, Sartre powtarzał, że tak naprawdę byli przyjaciółmi, których różniły wyłącznie poglądy.
Jeszcze więcej miejsca biograf poświęca problemowi nie radzenia sobie Camusa ze sławą. Czy ktoś bogaty i znany może wypowiadać się w sprawie cierpienia innych? Co wtedy z wiarygodnością? Czy czuje się autorytetem? Zanim jeszcze francuski pisarz został uhonorowany Nagrodą Nobla, otrzymywał setki listów od fanów. Po ogłoszeniu wyniku przez Szwedzką Akademię, przyjaciółka stwierdziła, że to ewidentny koniec Camusa buntownika. Nic z tych rzeczy - mówi Todd - pisarz cierpi bowiem na depresję, coraz bardziej doskwiera mu gruźlica i pracuje w pocie czoła. Stan zdrowia nie tłumaczy, według autora „Mitu Syzyfa”, nieróbstwa, czemu daje wyraz w dziesiątkach polemik i tekstów oraz pracy redakcyjnej. Co prawda sława spowodowała ostrzejszą krytykę ze strony skrajnej lewicy, która zarzuciła mu zdradę ideałów, zaś w prasie pojawiły się teksty, które pokazywały brak zrozumienia, bo uznawano go za mistrza albo grafomana, ale w tym natłoku pojawiły się również głosy poparcia. Czesław Miłosz napisał: Nie doszukuję się w Panu mistrza, lecz kogoś, kto by choć trochę uzasadnił moją egzystencję, zaś Witold Gombrowicz pragnie, aby Camus zapoznał się z jego tekstami, bo łączy ich, jak mówi, ta sama walka.
Todd stworzył dzieło totalne. Pokazał Camusa, który powtarzał za Orwellem: Ani Marks, ani Biblia. Interesował go człowiek, jako jednostka, nie zaś masa. Mimo krytyki komunizmu, nie był też zwolennikiem kapitalizmu, uważając i ten system za niesprawiedliwy. Autor biografii kontekst historyczny ogranicza do niezbędnego minimum. Skupia się raczej na samym pisarzu aniżeli tym, co go otaczało. Brakuje mi tutaj w zasadzie jednego. Camus, zawzięty krytyk ZSRR, nie opublikował „Innego świata” Herlinga Grudzińskiego, uważając że jest na to za wcześnie. Nie ma o tym fakcie ani słowa, a wprowadziłoby to ciekawy argument do polemiki Sartre-Camus. Tak czy inaczej książkę serdecznie polecam. Tak, biografia roku.
Olivier Todd, Albert Camus. Biografia, wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2009.