Z dziećmi nie ma żartówWojciech Jagielski już wiele razy, dzięki swoim reportażom, pokazywał czytelnikom jak wygląda życie w innych, egzotycznych dla ludzi Zachodu, państwach. Tym razem autor odsłania rzeczywistość niebezpiecznej Ugandy. W jego najnowszej książce znajdziemy relacje ludzi, którzy przeszli przez istne piekło na ziemi.
Akcja książki rozpoczyna się w Gulu - miejscowości, w której mieszkańcy żyją przepełnieni strachem przed Bożą Armią Oporu - partyzantką pod przywództwem proroka Josepha Kony’ego, który, jak sam twierdzi, został opętany przez duchy. Złe moce nakazują mu przejąć władzę nad Ugandą. Zanim to jednak nastąpi, wszyscy wrogowie powinni zostać zabici. Partyzanci napadają na wioski, dokonując gwałtów, mordów i kradzieży. Najmłodsze ofiary – kilkuletnie dzieci- zostają porwane do niewoli i zmuszane do dokonywania zbrodni. Stawką jest ich własne życie.
Tytułowi „nocni wędrowcy” to właśnie dzieci, które po zachodzie słońca udają się do miasta strzeżonego przez żołnierzy, by bezpiecznie przeczekać noc. Paradoksalnie te niewinne istoty wzbudzają najwięcej strachu wśród Aczolich. Jedna z najważniejszych wskazówek, przekazywana przyjezdnym cudzoziemcom brzmi: Proszę pamiętać, to dobra rada, prosto z serca. Z dziećmi nie ma żartów.
Wydarzenia przedstawione w książce osadzone są na tle wyborów prezydenckich. Zainteresowanie wzbudza postać prezydenta Museveniego, który przez swoje zaślepienie władzą, stopniowo traci poparcie ludu, przeistaczając się z dobrego przywódcy w znienawidzonego polityka. Autor przytacza też historię krwawych rządów Idiego Amina, w trakcie których zginęły tysiące osób. Jednak nie jest to tak istotne- wydarzenia polityczne schodzą w książce na dalszy plan.
Esencją tych reportaży jest przedstawienie obrazu ugandyjskiej mentalności przepełnionej magią i wierzeniami w duchy. Niezwykłe są opisy rytuałów odprawianych przez miejscowych szamanów. Jagielski z wprawą ukazuje różnice w kulturze Aczolich i Europejczyków. Problemy opisane w książce budzą przerażenie, sami Ugandyjczycy natomiast wzbudzają podziw – w końcu potrzeba dużo siły i odwagi by przetrwać w tak brutalnej rzeczywistości.
Wzruszająca i szokująca jest historia trzynastoletniego Samuela, któremu udało się wyrwać z niewoli rebeliantów. Czytając jego wyznania zastanawiamy się nad tym, jak silną psychikę musi mieć chłopiec, który próbuje wrócić do normalnego życia po tym jak z ofiary przeistoczył się w kata, zmuszonego do zabijania najbliższych? Na ile normalne będzie jego życie? Odpowiedzi na te pytania autor pozostawia do przemyślenia czytelnikom. Reporter zastrzega jednak, że Samuel jest bohaterem fikcyjnym, stworzonym z kilku rzeczywistych postaci. Zabieg taki jest w pełni zrozumiały, ma służyć zachowaniu anonimowości prawdziwych rozmówców.
Wojciech Jagielski, dziennikarz Gazety Wyborczej, już w okresie studiów zainteresowany był Afryką. Naśladując Ryszarda Kapuścińskiego odbywał liczne podróże po „czarnym kontynencie”. Jest to reporter, który nie boi się emocji. Wie jak poruszyć czytelnika. Posługuje się słowem pisanym niczym narzędziem, służącym do oddziaływania na wyobraźnie czytelnika, tak by miał on wrażenie, że jest w samym centrum wydarzeń.
Wojciech Jagielski, Nocni wędrowcy, Wydawnictwo W.A.B, Warszawa 2009, s.330.