G punkt | Sięgamy głębiej

Literatura

Zbrodni i kary ciąg dalszy

Autor: Magdalena Stoch, dodano: 05-10-2009, 20:03

Literatura XX wieku odcisnęła w naszej pamięci liczne obrazy ludobójstwa: od wstrząsającego opisu martwej Ormianki w „Przedwiośniu” Żeromskiego, po dramatyczne sceny w „Dziewczynce w czerwonym płaszczyku” Romy Ligockiej. Wydawałoby się, że ludzkich błędów nie można już powtórzyć na taką skalę, że Historia nie jest na tyle okrutna, by znów zatoczyć krąg. A jednak…

Wyobraźcie sobie, że pewnego pięknego popołudnia dobrze wam znany sąsiad, z którym być może grywaliście w karty i piliście w miejscowej knajpce, przychodzi z maczetą i wyrzyna całą waszą rodzinę. Uciekacie w popłochu przed dobrze znanymi twarzami w okoliczne lasy, by potem, przez kilka tygodni, żyć jak zwierzęta, i każdego dnia czekać na dobrze zorganizowane grupy oprawców. Gdy już pędzicie na oślep przed siebie, spotykacie na swej drodze takich samych ludzi jak wy, spodziewając się z ich ręki tylko śmierci…


Książka Jeana Hatzfelda poraża. „Strategia antylop” to zbiór relacji mieszkańców Rwandy, małego afrykańskiego kraju, gdzie w roku 1994 mężczyźni z plemienia Hutu chwycili za meczety i w ciągu pięciu miesięcy, za przyzwoleniem lokalnych władz, ścięli pięćdziesiąt z pięćdziesięciu dziewięciu tysięcy miejscowych Tutsich. Sąsiedzi mordowali sąsiadów, by później, po dziewięciu latach więzienia, na mocy amnestii, wydostać się na wolność.


Hatzfeld oddaje głos obu stronom konfliktu: nielicznym ocalałym, ale i próbującym wyrazić skruchę mordercom. Dąży do bezstronności, choć nie ukrywa, że relacjonowane przez niego wydarzenia przyprawiają go o mdłości. Nie kryje swojej bezradności wobec absurdu, w którym przyszło mu uczestniczyć, kiedy widzi, jak morderca, w imię pojednawczej polityki państwa, żyje tuż obok swej potencjalnej ofiary. I właściwie do końca nie wie, czy postępuje dobrze, opisując coś, co wymyka się racjonalnym kwalifikacjom. Nie byłam pewna jak ustosunkować się do opisywanych wydarzeń. Obrzydzenie budziła we mnie myśl, że powielają one prymitywny schemat: niezadowolenie społeczne, rzeź na słabszej mniejszości, próba ukarania winnych; że człowiek człowieka może zamordować z zimną krwią ze słowami pobożnej pieśni na ustach i uśmiechem na twarzy. Z drugiej jednak strony Hatzfeld nie pozwala nam na łatwy osąd. W trakcie lektury wydawało mi się czasem, że to ja jestem winna, dlatego tylko, że żyję…


Takich książek jak „Strategia antylop” nie wypada oceniać. Można tylko wyrazić podziw dla warsztatu pisarskiego, dzięki któremu wypowiedzi afrykańskich bohaterów tak gładko docierają do czytelnika i odciskają na nim swoje bolesne piętno.  Aż wstyd przyznać, że tego rodzaju prozę czyta się dobrze, że nie sposób oderwać się od lektury, która przyprawia o dreszcze. Niemniej czytelnik, liczący na odkrycie jakiegoś przesłania na temat ludzkiej natury, może się głęboko rozczarować. Bo to, co przeraża w tej książce najbardziej, to gorzka prawda, wyrażona słowami jednej z wypowiadających się kobiet: „Nie wierzę ludziom, którzy mówią, że po raz ostatni zetknęliśmy się z takim okrucieństwem. Jeśli doszło do ludobójstwa, może dojść do kolejnego, w dowolnej chwili  w przyszłości, gdziekolwiek, w Rwandzie czy gdzie indziej. Jeśli powód wciąż istnieje, a my go nie znamy”. 


Jean Hatzfeld, Strategia antylop, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2009, s. 248.

Newsletter

reklama
http://www.g-punkt.pl/Artykul/wszystko_gra/1
partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu
Free Sitemap Generator