Co 5 osoba, która kliknęła w kropkę i wyśle maila na zrobieniwkropke[at]g-punkt.pl ma szansę na kulturalny gadżet.

Butelki? To był totalny przypadek. Tym bardziej, że nie piję. Zamiast alkoholu w mym krwiobiegu od zawsze płynęła muzyka.

Skończyłem wiele uniwersytetów muzycznych, w tym Royal College of Music w Londynie, New School of Jazz w Nowym Jorku, Hochschule fur Music w Kolonii.

Wszystkie o specjalizacji: instrumenty perkusyjne. Nigdzie jednak nie uczyłem się grać na butelkach. Najważniejszą wiedzę w tej materii zdobyłem samodzielnie przez lata pracy, doświadczeń, poszukiwań. Samodzielnie stworzyłem maszynę muzyczną z butelek.

Umiem czytać z nut. Umiem komponować. Ale granie na butelkach wymaga czegoś więcej niż umiejętności technicznych. Wymaga wyobraźni i otwartej głowy.

Każda butelka ma swoją specyfikę i wydaje inny dźwięk.

Nie ma wielu mistrzów tej sztuki, a Ci, których znam, to moi studenci.

Mało kto komponuje muzykę z myślą o wykonywaniu jej na butelkach. Powstał kiedyś jeden utwór specjalnie skomponowany na taką okoliczność, popełnił go w latach 90. niemiecki muzyk. Ale ta próba była w moim mniemaniu nieudana, bo kompozycja za mocno przypominała styl barokowy, zatem wielu mogło ją pomylić, np. z Bachem.

Ostatnio jednak amerykański kompozytor muzyki współczesnej napisał kilka utworów dla mnie i moich butelek. Właśnie pracuję nad tym materiałem.

Moje umiejętności podziwiali Sting i Tina Turner. To były ciekawe i przypadkowe spotkania. Takie, jakie mogą rodzić się tylko w trakcie występów na ulicy. Okazuje się, że nawet gwiazdy tego formatu to zwyczajne osoby, które potrafią docenić czyjąś pracę.

Kiedyś szukałem nietuzinkowych doznań dźwiękowych. Dużo eksperymentowałem. Dziś słucham muzyki popularnej. Teraz, kiedy mam 46 lat nie mam już siły na snobowanie się na intelektualistę.

Granie na ulicy wiążę się z pewną filozofią. Obecnie to już inna sprawa. Nawet mnie trudno określać mianem muzyka ulicznego, mając na uwadze standard życia, jaki reprezentuję.

Mam tylko jedno marzenie – w pełni zadowolić słuchaczy swoją twórczością.

Jakie mam plany na najbliższą przyszłość, gdzie można mnie spotkać? Na pewno będę gdzieś w pobliżu. Może właśnie w Twoim mieście, na Twojej ulicy.


Zoran Madzirov – muzyk, kompozytor, wagabunda. Macedończyk z pochodzenia, kosmopolita z wyboru. Autor muzyki do filmu, muzyk sesyjny, muzyk uliczny. 

Share Button