
W piątek 10 lutego wrocławska Galeria Entropia zaprasza na kolejną odsłonę projektu "Gesty malarskie...

Poezja śpiewana to rodzaj muzyki, którą rzadko popularyzują media komercyjne. I nie dlatego, ...

Ucieczka nie jest rzeczą godną podziwu. Panuje powszechne przeświadczenie, że tych, którzy od...

Aktora, który swoją karierę zaczynał jako dziecięca gwiazda w Klubie Myszki Mickey nie można ...

Z dziełami klasyków - jak na wojnie i w miłości - wszystkie chwyty dozwolone. Wprawdzie nie b...

Umberto Eco czuje się jak ryba w wodzie we wszystkim, co wiąże się z teoriami spiskowymi. Czytelnicy...

Ktoś musiał złożyć doniesienie na Józefa K., bo mimo że nic złego nie popełnił, został pewneg...

Najnowszy film Urszuli Antoniak otwiera ujęcie lecącego z góry strumienia wody, któreg...

Współczesny dyskurs o globalizacji jest niczym innym, jak tylko amatorskim użyciem terminów filozoficznych – twierdzi w swojej książce „Kryształowy pałac” Peter Sloterdijk, współczesny niemiecki filozof i publicysta. Za rozpowszechnianie tego błędnego i zniekształconego obrazu odpowiadają dziennikarze, którzy opierają się na interpretacjach rzeczywistości tworzonych przez politologów i ekspertów od nauk społecznych. A wszyscy powtarzają bzdury.

Czy można nauczyć się oglądania filmów, tak jak czytania poezji czy analizowania obrazów? Trudno przecież wyobrazić sobie system oświaty pozbawiony pracy nad warsztatem czytania ze zrozumieniem. Program bez nauki nie tylko dzieł literackich, ale i znajomości całego dorobku kultury – malarstwa, rzeźby, muzyki etc. Nikt jednak nie uczy nawet podstaw stosunkowo młodej sztuki filmoznawstwa, która skupia w zasadzie wszystkie wymienione wyżej – od literatury, przez malarstwo, po muzykę.

Mamy dla Was aż 8 podwójnych zaproszeń na premierowy pokaz "Odrobiny nieba" 9 lutego we wrocławskim Cinema City Korona.

Jeśli człowiek postępuje źle, zazwyczaj przyczyn jego zachowania szuka się w dzieciństwie, w środowisku, w którym się wychowało. Winowajcami niechlubnych czynów mogą być rodzice lub opiekunowie, ewentualnie koledzy, dający niezbyt dobry przykład. W kinie na szczęście nie wszystko jest takie jednoznaczne. Kto ponosi odpowiedzialność za czyny Kevina (Ezra Miller), bohatera najnowszego filmu Lynne Ramsay? Na to pytanie trudno odpowiedzieć.

Cztery ściany, czworo bohaterów, niezwykle duszna atmosfera. Od pierwszej sceny w powietrzu wisi ogromne napięcie, które mogłoby wywołać wojnę nuklearną. A przecież chodzi tylko o dzieci...

Żydzi to ofiary, Niemcy – oprawcy, a Polacy mogą być i ofiarami, i kolaborantami, i bohaterami. Do takich schematów przyzwyczaiła nas rodzima i światowa kinematografia podejmująca trudny temat Zagłady. Szkoda, że przez owe role ludzie zostają pozbawieni swojej pełni. Zmarłych wyniesiono na piedestał i mało kto wspomina, że w niewyobrażalnej dla nas sytuacji ciągłego zagrożenia życia i poniżenia, także i członkowie pokrzywdzonych narodów zdobywali się na czyny straszne.

David Fincher należy do wąskiego grona reżyserów, którym praca w systemie hollywoodzkim przynosi więcej korzyści niż strat. Autor „Zodiaka” i „Social Network” potrafi czerpać garściami z możliwości Fabryki Snów, przy tym tworząc kino sygnowane jego niepodrabialnym charakterem pisma. W „Dziewczynie z tatuażem” twórca nie wspiął się na wyżyny swoich umiejętności, ale wciąż utrzymuje wysoką formę.

Dobrze pamiętam jedno zdanie z „No Logo” Naomi Klein. Było nieco prorocze. Chodziło w nim o przeświadczenie autorki, że oto nadejdzie pokolenie, które wreszcie powie głośno i swobodnie chrzań się Fukuyama. Ten sam Fukuyama, dla którego demokracja liberalna, kapitalizm i wolny rynek stanowiły koniec historii. Nie ten koniec, o którym mówi kalendarz cywilizacji Majów. Ale koniec w sensie wysiadamy, przyjechaliśmy… nic lepszego nie znajdziemy. Wtedy tylko się uśmiechnąłem. Mogłem sobie wyobrazić młode pokolenie zaangażowane w aktywną i kreatywną krytykę kapitalizmu pod kątem politycznym . Lecz tu, w środku Europy, pokolenie które będzie tworzyć tego rodzaju sztukę!?
Strona: 1 z 217 | 2 »