
Kapuściński podróżował po Azji i Afryce z Herodotem. Hugo-Bader przemierzał Rosję śladem dw&o...

Wspomniany inżynier Mamoń to bohater kultowego filmu Marka Piwowskiego „Rejs” , kt&oacut...

W piątek 10 lutego wrocławska Galeria Entropia zaprasza na kolejną odsłonę projektu "Gesty malarskie...

Poezja śpiewana to rodzaj muzyki, którą rzadko popularyzują media komercyjne. I nie dlatego, ...

Ucieczka nie jest rzeczą godną podziwu. Panuje powszechne przeświadczenie, że tych, którzy od...

Aktora, który swoją karierę zaczynał jako dziecięca gwiazda w Klubie Myszki Mickey nie można ...

Z dziełami klasyków - jak na wojnie i w miłości - wszystkie chwyty dozwolone. Wprawdzie nie b...

Umberto Eco czuje się jak ryba w wodzie we wszystkim, co wiąże się z teoriami spiskowymi. Czytelnicy...

Ktoś musiał złożyć doniesienie na Józefa K., bo mimo że nic złego nie popełnił, został pewneg...

Tegoroczna edycja Szczytów Kultury poszerzyła się o wypowiedzi ekspertów. O ubiegłym roku literackim, miejscu poezji na rynku książek i o tym, dlaczego przyznana w tym roku poecie literacka Nagroda Nobla w żaden sposób nie zmienia globalnej sytuacji poezji, opowiada G-punktowi dr Karol Maliszewski, poeta, prozaik i krytyk literacki, a także wykładowca na Uniwersytecie Wrocławskim.

W tym roku do współtworzenia Szczytów Kultury zaprosiliśmy także osoby spoza redakcji, w różny sposób związane ze światem kina, by zasiadły w naszej „loży honorowej” i wskazały najlepszy według siebie film rodzimy i zagraniczny, którego polska premiera odbyła się w 2011. Trudnego zadania wyboru tylko dwóch pozycji z ogromu tegorocznych premier podjęli się Maciej Gil, Artur Pilarczyk, Jarosław Skóra, Wojciech Wodo, Joanna Kulińska oraz Anita Olejniczak i Michał Grzegorzek. Nie zajmując więcej miejsca, oddajemy im głos:

Kończący się rok jest okazją do podsumowań w różnych sferach. Te teatralne zazwyczaj należą do najprzyjemniejszych, gdyż spośród kilkudziesięciu godzin spędzonych na widowni zazwyczaj większość dostarcza miłych wspomnień , co najmniej kilka zaś zdaje się w zimowej studni dawać z retrospektywy dowód, że świat pełen przestrzeni i światła, owszem, istnieje. - Jarosław Klebaniuk gościnnie podsumowuje dla nas miniony rok we wrocławskich teatrach

Ach, ten internet! Według niektórych jego wpływ na przemysł muzyczny to długo wyczekiwane błogosławieństwo egalitaryzmu, dla innych plugawe źródło nadpodaży. Wpłynął on oczywiście znacząco również na produkcję klipów - w czasach, gdy na MTV nie puszcza się już muzyki, a Viva Zwei bezpowrotnie odeszła w mrok historii, internet to sprawne i funkcjonalne narzędzie służące rozpowszechnianiu teledysków.

Niedawna premiera Dallas 63 - najnowszej książki Stephena Kinga, która przebojem wdarła się na listy bestsellerów, a także od lat trwająca eksploatacja jego twórczości przez przemysł filmowy i telewizyjny, skłoniła dziannikarzy działu Literatura do nadania pisarzowi miana najciekawszej literackiej postaci 2011 roku. W czasie corocznych podsumowań, pragniemy przybliżyć czytelnikom historię pisarza.

Wszystkie podsumowania, rankingi dotyczące kultury czynione na koniec roku są do siebie podobne. To, co zachwyciło i to, co zohydziło życie jest wspólne dla szerokiej grupy odbiorców. Każdy zgodzi się, że Pożyczony narzeczony to sztampa, która ma wypełnić grafik Kate Hudson. Mało kto będzie również polemizował, że Pina to wizualne arcydzieło. Niestety globalny kod, którym posługuje się ludzkość, by oceniać i wyrabiać sobie opinie nie pozwala dojść do głosu kontekstowi osobistemu. Postrzeganie odarte od wszystkiego co zewnętrzne, a skupienie się na dzikim subiektywizmie, prywatnym instynkcie, który jest kompletnie niesprawiedliwy, często krzywdzący, ale własny i autentyczny. I tak właśnie chcę podsumować złe oblicze Kultury w 2011 roku. W pierwszej osobie, prosto z egocentrum.

Polski drang nach westen upatrzył Londyn na swój heimat. Nie tak dawno krajowe media szumnie go ochrzciły siedemnastym województwem. Tysiące Polaków ściągnęły nad Tamizę szukając zatrudnienia. Podawali cegły, nalewali piwo i zmywali naczynia idąc przetartym szlakiem pierwszej polskiej emigracji – rodaków pozostałych w Anglii po II Wojnie Światowej.

Kupferberg był piękny i zielony. Był miastem górników i browarników. Stała tam gospoda, gdzie odbywały się zabawy i kościół, gdzie odbywały się nabożeństwa. Był też pałac i myśliwski domek. Był rynek, kamienice i małe gospodarstwa. Potem przyszła wojna, a po wojnie nic nie było już takie samo. Kupferberg zmienił się w Miedziankę. Polacy zastąpili Niemców. Kopalnia miedzi stała się kopalnią uranu. A potem domy zaczęły śpiewać. I nie było już Miedzianki.