
Spektakl "I Ifigenia" w Teatrze im. Kazimierza Dejmka w Łodzi doskonale wykorzystuje performatywną s...

Wydaje się, że ciężko jest recenzować książki wyraźnie zabarwione światopoglądem autora, szczeg&oacu...

„Idy marcowe” to nie film historyczny, ale na wskroś współczesny. Jest i zdrada p...

Kapuściński podróżował po Azji i Afryce z Herodotem. Hugo-Bader przemierzał Rosję śladem dw&o...

Wspomniany inżynier Mamoń to bohater kultowego filmu Marka Piwowskiego „Rejs” , kt&oacut...

W piątek 10 lutego wrocławska Galeria Entropia zaprasza na kolejną odsłonę projektu "Gesty malarskie...

Poezja śpiewana to rodzaj muzyki, którą rzadko popularyzują media komercyjne. I nie dlatego, ...

Ucieczka nie jest rzeczą godną podziwu. Panuje powszechne przeświadczenie, że tych, którzy od...

Z dziełami klasyków - jak na wojnie i w miłości - wszystkie chwyty dozwolone. Wprawdzie nie b...

Ktoś musiał złożyć doniesienie na Józefa K., bo mimo że nic złego nie popełnił, został pewneg...

Żydzi to ofiary, Niemcy – oprawcy, a Polacy mogą być i ofiarami, i kolaborantami, i bohaterami. Do takich schematów przyzwyczaiła nas rodzima i światowa kinematografia podejmująca trudny temat Zagłady. Szkoda, że przez owe role ludzie zostają pozbawieni swojej pełni. Zmarłych wyniesiono na piedestał i mało kto wspomina, że w niewyobrażalnej dla nas sytuacji ciągłego zagrożenia życia i poniżenia, także i członkowie pokrzywdzonych narodów zdobywali się na czyny straszne.

Agnieszka Holland pozazdrościła Romanowi Polańskiemu splendoru, jaki spłynął na niego po premierze Pianisty i postanowiła po raz kolejny sięgnąć po tematykę Holokaustu. W ciemności zdążyło obrosnąć legendą zanim jeszcze weszło do kin, głównie za sprawą peanów północnoamerykańskich krytyków. Po wyjściu z sali projekcyjnej zastanawiałem się, skąd brały się owe zachwyty.

18 stycznia w Świdnicy będzie można obejrzeć znakomity film Anci Damian pod tytułem Droga na drugą stronę. Z tej okazji prezentujemy drugą już recenzję tej animacji.

W swoim najnowszym filmie Aki Kaurismäki czaruje widzów urzekającą opowieścią o zwyczajnym człowieku, który nie zamierza ratować świata, tylko- albo aż- jedno afrykańskie dziecko.

Stare horrory przeżywają w ostatnich latach prawdziwy renesans. Odświeżono już Piątek 13, Halloween i Koszmar z ulicy Wiązów. Teraz twórcy zabrali się za horror klasyczny, będący poza nurtem popularnych slasherów. Coś to prequel kultowego dzieła Johna Carpentera opartego na powieści Stephena Kinga, ukazujący wydarzenia stanowiące wprowadzenie do historii z 1982 r.