
W piątek 10 lutego wrocławska Galeria Entropia zaprasza na kolejną odsłonę projektu "Gesty malarskie...

Poezja śpiewana to rodzaj muzyki, którą rzadko popularyzują media komercyjne. I nie dlatego, ...

Ucieczka nie jest rzeczą godną podziwu. Panuje powszechne przeświadczenie, że tych, którzy od...

Aktora, który swoją karierę zaczynał jako dziecięca gwiazda w Klubie Myszki Mickey nie można ...

Z dziełami klasyków - jak na wojnie i w miłości - wszystkie chwyty dozwolone. Wprawdzie nie b...

Umberto Eco czuje się jak ryba w wodzie we wszystkim, co wiąże się z teoriami spiskowymi. Czytelnicy...

Ktoś musiał złożyć doniesienie na Józefa K., bo mimo że nic złego nie popełnił, został pewneg...

Najnowszy film Urszuli Antoniak otwiera ujęcie lecącego z góry strumienia wody, któreg...

Ucieczka nie jest rzeczą godną podziwu. Panuje powszechne przeświadczenie, że tych, którzy odwracają się i unikają starć z innymi, obowiązków, czy też po prostu odpowiedzialności, powinno się piętnować i publicznie nazywać tchórzami. A co, jeśli taka ucieczka jest konieczna do osiągnięcia szczęścia i spokoju? Co, jeżeli jest ona przejawem niezwykłej odwagi i pomaga w zrozumieniu samego siebie? Przykład właśnie takiego postępowania możemy odnaleźć w powieści Guy’a Grieve „Zew Natury”.

Współczesny dyskurs o globalizacji jest niczym innym, jak tylko amatorskim użyciem terminów filozoficznych – twierdzi w swojej książce „Kryształowy pałac” Peter Sloterdijk, współczesny niemiecki filozof i publicysta. Za rozpowszechnianie tego błędnego i zniekształconego obrazu odpowiadają dziennikarze, którzy opierają się na interpretacjach rzeczywistości tworzonych przez politologów i ekspertów od nauk społecznych. A wszyscy powtarzają bzdury.

Umberto Eco czuje się jak ryba w wodzie we wszystkim, co wiąże się z teoriami spiskowymi. Czytelnicy mogą się tylko cieszyć, że autor „Imienia Róży” co jakiś czas przypomina o swojej obecności, udowadniając w ten sposób takim pisarzom jak Dan Brown, kto w tej dziedzinie rządzi.

Polski drang nach westen upatrzył Londyn na swój heimat. Nie tak dawno krajowe media szumnie go ochrzciły siedemnastym województwem. Tysiące Polaków ściągnęły nad Tamizę szukając zatrudnienia. Podawali cegły, nalewali piwo i zmywali naczynia idąc przetartym szlakiem pierwszej polskiej emigracji – rodaków pozostałych w Anglii po II Wojnie Światowej.

Kupferberg był piękny i zielony. Był miastem górników i browarników. Stała tam gospoda, gdzie odbywały się zabawy i kościół, gdzie odbywały się nabożeństwa. Był też pałac i myśliwski domek. Był rynek, kamienice i małe gospodarstwa. Potem przyszła wojna, a po wojnie nic nie było już takie samo. Kupferberg zmienił się w Miedziankę. Polacy zastąpili Niemców. Kopalnia miedzi stała się kopalnią uranu. A potem domy zaczęły śpiewać. I nie było już Miedzianki.
Strona: 1 z 50 | 2 »