
Spektakl "I Ifigenia" w Teatrze im. Kazimierza Dejmka w Łodzi doskonale wykorzystuje performatywną s...

Wydaje się, że ciężko jest recenzować książki wyraźnie zabarwione światopoglądem autora, szczeg&oacu...

„Idy marcowe” to nie film historyczny, ale na wskroś współczesny. Jest i zdrada p...

Kapuściński podróżował po Azji i Afryce z Herodotem. Hugo-Bader przemierzał Rosję śladem dw&o...

Wspomniany inżynier Mamoń to bohater kultowego filmu Marka Piwowskiego „Rejs” , kt&oacut...

W piątek 10 lutego wrocławska Galeria Entropia zaprasza na kolejną odsłonę projektu "Gesty malarskie...

Poezja śpiewana to rodzaj muzyki, którą rzadko popularyzują media komercyjne. I nie dlatego, ...

Ucieczka nie jest rzeczą godną podziwu. Panuje powszechne przeświadczenie, że tych, którzy od...

Z dziełami klasyków - jak na wojnie i w miłości - wszystkie chwyty dozwolone. Wprawdzie nie b...

Ktoś musiał złożyć doniesienie na Józefa K., bo mimo że nic złego nie popełnił, został pewneg...

Niewiele jest książek, które po lekturze pozostawiły mnie skonsternowaną i (jak przypuszczam) z niezbyt inteligentnym wyrazem twarzy. „Miłość na marginesie” Yoko Ogawy na pewno się do nich zalicza. Żeby wejść do świata przedstawionego w powieści trzeba przestawić się na inny rejestr, zapomnieć o tym, co było, a nie jest i zatracić się w subtelnym świecie uszu i palców.

Stosunek Polaków do Marksizmu przypomina trochę relacje między psem a jeżem. Czterdzieści lat komunizmu skutecznie ostudziło w narodzie marksistowski zapał, a dwadzieścia lat kapitalizmu pozwala wreszcie przyjrzeć się tej filozofii z odpowiedniego dystansu.

Biografia Kościuszki pióra Alexa Starozynskiego zaczyna się jak dobra powieść przygodowa. Oto dwójka młodych ludzi ucieka krytym powozem pod osłoną nocy, by wziąć sekretny ślub. Pasażerem powozu jest świeżo upieczony absolwent Szkoły Rycerskiej - kapitan Tadeusz Kościuszko. Jego ukochana to Ludwika Sosnowska – córka polskiego magnata, której ręka została przeznaczona księciu Lubomirskiemu. Zamiar zakochanych udaremnia ojciec wybranki. Ludwika zostaje odesłana do klasztoru, by tam czekać na ślub z księciem. Kościuszko zaś bez grosza przy duszy i ze złamanym sercem musi uciekać z kraju…

Nie ma już bólu. Nie ma cierpienia. Wyeliminowano choroby. Strach przed zawałem, rakiem, czy jakimikolwiek wirusami zniknął na dobre. Życie jest wyjątkowo uporządkowane, wahania nie są dopuszczalne, a dzięki utartym zasadom postępowania ludzkość pozbyła się problemów wywoływanych przez nadmierne zastanawianie się nad błahymi sprawami. Świat jest idealny. Jedynym wyrzeczeniem, na które zdobyć mają się ludzie jest podporządkowanie się Metodzie. To ona, jako nieomylna i doskonała, została stworzona, by dbać o ich dobro. Panuje absolutny błogostan i wieczne szczęście. A przynajmniej tak mogłoby się wydawać.

Co robimy, kiedy się nudzimy? Palimy papierosy, czytamy książki, idziemy na piwo. Oglądamy filmy, spotykamy się z przyjaciółmi lub spotykamy się z przyjaciółmi aby pić piwo, palić papierosy i oglądać filmy. Niektórzy jednak, tak jak główny bohater powieści „Paryski ekspres” - mordują. A potem wertują gazety w nadziei, że najdzie się tam chociaż wzmianka o ich bestialskim czynie.