
„Kiedy kamerę zniszczył pocisk, poczułem, że uratowała mi życie”- mówił po wrocła...

Mohamet ma dość bycia muzułmaninem, dość rodzinnych spotkań i wspólnych modlitw. Irytują go z...

Nie każdy może pochwalić się wizytą na ostatniej wieczerzy - nam się udało! Przy okazji wrocławskieg...

Podczas gali zamknięcia wrocławskiej odsłony 9. PLANETE+ DOC FILM FESTIVAL ogłoszono zwycięzcę Grand...

Jeszcze w tym miesiącu, nakładem InnerGuN Records, ukaże się nowe wydawnictwo projektu Odaibe pod ty...

Po raz szósty we Wrocławiu gościmy AFRYKAMERĘ, która przez lata zyskała grono wiernych...

Gdyby mi ktoś powiedział kilka lat temu, że jest taki młody zespół, który robi uwsp&oa...

Po raz trzeci nagrodziliśmy najlepszych animatorów kultury z Wrocławia i Dolnego Śląska. ...

Kiedy główny bohater powieści, będący poniekąd alter ego autora, po kilku rozdziałach sam wydaje się znużony swoim życiem i opisywanymi przygodami, nie należy spodziewać się, że książka będzie rewelacyjna. Jednak wiedząc, jaki sukces odniosły poprzednie dzieła Jack’a Kerouac’a liczyłam, że „Big Sur” również czytelników nie zawiedzie. Niestety, myliłam się.

Rwandyjczycy są oswojeni z maczetą od dzieciństwa. Używają jej do ścinania bananów, kukurydzy, lian czy drobiu. Kobiety i dziewczynki tną nimi drewno pod kocioł. Wiosną 1994 roku masowo wykorzystali maczety by wymordować swoich sąsiadów. W ciągu trzech miesięcy zginęło wówczas co najmniej 800 tysięcy ludzi.

Piotr Mosoń nie spieszył się z debiutem. Ten, urodzony w 1968 roku, głogowski aktor i reżyser „Teatru Przychodnego”, uznał nagle, że powinien coś wydać i tak powstało „Separatum”. Tomik został nagrodzony w II Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim im. Janusza Różewicza w Radomsku. Wydawać by się mogło, że taki tytuł debiutanckiej książki, jest dość ryzykowny – jakby ten wschodzący poeta już na początku swojej kariery chciał się odgrodzić od wszystkich innych poetów i wszystkich innych poetyk, co jednak nie ma potwierdzenia w praktyce, podczas lektury.

Zamiast słynnej drugiej Irlandii bohaterowie „Drugiej Polski” Tomasza Hildebrandta budują lepszą ojczyznę daleko stąd. I jak to bywa z większością szczytnych idei projekt ten nabiera zupełnie innego wymiaru od zamierzonego, obnażając przy tym nasze narodowe słabości i wewnętrzne demony.

„Małżeństwo Kaludyny”, czyli trzecia już część powieściowego cyklu Colette, utrzymuje poziom swoich poprzedniczek. Tym razem francuska pisarka, lubująca się w łamaniu obyczajowego tabu, postanowiła wziąć na warsztat świętą instytucję małżeństwa. I trzeba przyznać, że wybrała znakomicie.