
Spektakl "I Ifigenia" w Teatrze im. Kazimierza Dejmka w Łodzi doskonale wykorzystuje performatywną s...

Wydaje się, że ciężko jest recenzować książki wyraźnie zabarwione światopoglądem autora, szczeg&oacu...

„Idy marcowe” to nie film historyczny, ale na wskroś współczesny. Jest i zdrada p...

Kapuściński podróżował po Azji i Afryce z Herodotem. Hugo-Bader przemierzał Rosję śladem dw&o...

Wspomniany inżynier Mamoń to bohater kultowego filmu Marka Piwowskiego „Rejs” , kt&oacut...

W piątek 10 lutego wrocławska Galeria Entropia zaprasza na kolejną odsłonę projektu "Gesty malarskie...

Poezja śpiewana to rodzaj muzyki, którą rzadko popularyzują media komercyjne. I nie dlatego, ...

Ucieczka nie jest rzeczą godną podziwu. Panuje powszechne przeświadczenie, że tych, którzy od...

Z dziełami klasyków - jak na wojnie i w miłości - wszystkie chwyty dozwolone. Wprawdzie nie b...

Ktoś musiał złożyć doniesienie na Józefa K., bo mimo że nic złego nie popełnił, został pewneg...

Ach, ten internet! Według niektórych jego wpływ na przemysł muzyczny to długo wyczekiwane błogosławieństwo egalitaryzmu, dla innych plugawe źródło nadpodaży. Wpłynął on oczywiście znacząco również na produkcję klipów - w czasach, gdy na MTV nie puszcza się już muzyki, a Viva Zwei bezpowrotnie odeszła w mrok historii, internet to sprawne i funkcjonalne narzędzie służące rozpowszechnianiu teledysków.

Gdy 5 grudnia w jednym ze sklepów kupowałam smakołyki z czekolady (uwielbiam pełnić honory Świętego Mikołaja) stanęłam przed typowo konsumenckim wyborem - czekoladowe mikołajki, aniołki, bałwanki, czy może bombki? Ostatecznie z pomocą przyszła mi pani za ladą, która o nic nie pytając zagaiła: "proszę wziąć mikołajki, w końcu czekamy na nie cały rok".

Nieważne, czy jesteś początkującym raperem wypuszczającym kilkanaście darmowych mixtape’ów rocznie, czy jednym z najbardziej znanych rockowych muzyków w kraju lub na świecie. Nieważne, czy twój artystyczny dorobek składa się z dwóch piosenek, czy kilkunastu płyt. W branży muzycznej jakoś musisz sobie radzić. Coraz częściej widzisz przypadki, gdy twój obdarzony niemałym talentem kolega po fachu nagrał płytę i nikt tego nawet nie zauważył. Chcesz być w centrum uwagi, przecież w końcu walczysz o swoją popularność, swoje pieniądze, ba! – swoje być albo nie być.

Wieczorami, 3 i 4 grudnia, w murach wrocławskiej Synagogi pod Białym Bocianem rozbrzmiewał ambient w różnych wariantach. Pojawiły się zarówno dźwięki rozlane, jak i żywe, w pełni syntetyczne i inkorporujące brzmienia akustyczne, i wreszcie – dobrze przyswajalne oraz nieco bardziej awangardowe.

Wygląda na to, że po katastrofie smoleńskiej nie zmieniło się w Polsce dużo. Zmieniło się wszystko. Albo prawie wszystko.