
Nie będzie przesadą nazwanie Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego jednym z najpoczytniejszych polskich poetów. Jego wiersze nie tylko nadal figurują w szkolnych podręcznikach, ale także w domowych biblioteczkach tych, którzy nie mają na co dzień zbyt dużo do czynienia z poezją. Na rynku muzycznym pojawiają się coraz nowe interpretacje jego utworów, a stworzony przez poetę najmniejszy teatr świata nie stracił nic na swojej aktualności.

Międzyrodzajowa i międzygatunkowa podróż na pograniczu faktu i fikcji, w której narracja przenika się z dramatem scenicznym, a prawda gęsto przetykana jest fałszywymi tonami. Niejednoznacznie odpychający i ujmujący Kosiński. Jednoznacznie doskonała książka. Czyli parę słów o „Good night, Dżerzi” Głowackiego.

Gabriel jest zwykłym polskim nastolatkiem. Nieco wyalienowany, wrażliwy, zdecydowanie nie jest typem samca alfa. Dresiarze i im podobni znęcają się nad nim i robią sobie z niego pośmiewisko. Wreszcie coś się zmienia – w życiu Gabriela pojawia się dziewczyna i wydarza się coś, co sprawia, że jego świat przewraca się do góry nogami. Chłopak postanawia się zemścić. Historię owej zemsty przybliża czytelnikowi Błażej Dzikowski.

Zacznę może od rozważań, którymi fińska autorka kończy swą wstrząsającą książkę. Prostytucja i niewolnictwo połączone są ze sobą w XXI wieku misterną siecią zależności. Prostytucja stająca się swego rodzaju normą, legalizowana i uznawana niekiedy za jeden z konkretnych sposobów zarabiania na życie. Niewolnictwo, jakie rzekomo już dawno się skończyło i które jest przestępstwem. Co się wydarzyło we współczesnym świecie, że pornobiznes mający się przecież bardzo dobrze pod każdą prawie szerokością geograficzną, znalazł grono odbiorców pornografii dziecięcej? Tej, która w opowieści Snellman przerażająco łączy prostytucję i niewolnictwo.

Elizabeth Kostova w 2005 roku szturmem wdarła się na szczyty list bestsellerów. Udało jej się to za sprawą „Historyka” – powieści, która łączyła w sobie elementy thrillera, kryminału i wątki wampiryczne. Akurat wówczas wampiry w literaturze przeżywały swój renesans, ale Kostova zdecydowanie odcięła się od obrazu wampira wykreowanego przez młodzieżową popkulturę, wykorzystując motyw starego, dobrego Draculi. Co więcej, styl pisarki daleki od popularnych czytadeł, sprawiał, że książka była nie tylko ciekawa fabularnie, ale także niezwykle interesująca językowo. Teraz w księgarniach pojawiła się kolejna powieść Kostovej. Pojawiło się także pytanie, czy „Łabędź i złodzieje” powtórzy sukces jej poprzedniej książki.

Od czasu, kiedy słowo wampir przestało się powszechnie kojarzyć z uwielbianym ze mnie Hrabią Drakulą, a obraz ubranego na czarno żądnego krwi osobnika zastąpiony został przez romantycznego, a jednocześnie strasznie mało męskiego Edwarda Cullena, postanowiłam więcej o wampirach nie czytać, nie oglądać, ani nawet nie myśleć. Nastawienie zmieniłam jednak, kiedy na rynku pojawiła się książka pisma satyrycznego The Harvard Lampoon pt. „Zmrok”. Parodia powszechnie znanego „Zmierzchu” nie tylko śmieszy, ale także zadziwia umiejętnie dostosowanym językiem i inteligencją twórców.

Istnieje zbrodnia doskonała. Tak naprawdę, każda nią jest, dopóki nie wyjdzie na jaw. Wystarczy trochę sprytu i odrobina szczęścia. Tylko jednego przestępstwa nie da się ukryć. Jeśli napiszesz bardzo, bardzo złą książkę – prędzej czy później poniesiesz za to karę...

Portal Kulturalny G-punkt oraz Świat Książki zapraszają do wzięcia udziału w konkursie literackim. Do wygrania "Mechanizm serca" - najnowsza książka Mathiasa Malzieu.

Noblista Jose Saramago, wręczając Tavaresowi nagrodę Premio Saramago za powieść "Jeruzalem", powiedział o laureacie, że nie ma prawa pisać tak dobrze w wieku 35 lat! Człowiek ma ochotę mu przyłożyć!. Aby jednak to zrobić, należałoby po lekturze "Jeruzalem" wyrwać się z somnambulicznego świata i uświadomić sobie, że jest on tylko kreacją pisarza. Nie wiem jak Sarmago, ale ja nie miałabym na to najmniejszej ochoty.

Edynburg. 16 kwietnia 1874 roku. Najzimniejszy dzień świata. Śnieg zalega ulice i wciąż pada i pada. Ziąb niemiłosierny sprawia, że życie w mieście zamiera. Biel zdominowała krajobraz, jakby inne barwy nie miały racji bytu. Z kominów unosi się siwy dym, znak, że w domach piece pracują na pełnym etacie. Co się może wydarzyć w taki dzień?
Strona: 1 z 3 | 2 »