
Pojęcie teatru, który każe postaciom rozsiadać się na określonej liczbie krzeseł lub foteli ustawionych rzędem i opowiadać sobie rozmaite historie, choćby nie wiem jak nadzwyczajne i cudowne, nie jest może całkowitym zaprzeczeniem teatru (nie potrzebuje on bowiem bezwzględnie ruchu, aby być tym, czym winien być), ale raczej – jego wypaczeniem.
Antonin Artaud, „Teatr i jego sobowtór”, tłum. Jan Błoński

Niespokojny teatr Heinera Müllera trafił na godnych realizatorów. Język „Szosy Wołokołamskiej”, chwilami prosty i rytmiczny, chwilami niezrozumiały i poszarpany, wymagał sprawnego wypowiedzenia na głos. Barbara Wysocka dodała mu jeszcze pomysłową oprawę i nie oszczędziła aktorom wysiłku znacznie wykraczającego poza głośnie mówienie. Efekt okazał się godny najlepszej artystycznie sceny w Polsce.

Tragedia Heinera Müllera Szosa Wołokołamska składa się z pięciu części, któe powstawały w latach 1985-1987. Jako pierwowzór posłużyła mu powieść Aleksandra Beka opisująca walki wokół Moskwy, z której zapożyczył nie tylko tytuł, lecz także motywy i postacie. Wybór tytułu Müller uzasadnił następująco: " To konkretne miejsce... To była droga do Moskwy. Jedna z niewielu niezniszczonych dróg, po ktorej mogły jechać samochody... A więc także i czołgi... Szosa Wołokołamska to był punkt, gdzie zatrzymał się niemiecki pochód na Moskwę. A dzisiaj to oczywiście metafora, odnosząca się zarówno do Pragi, jak i do Berlina: jedne czołgi jeżdżą więc tam, a inne z powrotem. Niektóre, jak w piątej części, dochodzą do końcowego punktu, skąd nie można już iść dalej". Poza tym Müller wykorzystał w sztuce motywy opowiadania Anny Seghers, główne wątki Przemiany Franza Kafki oraz Der Findling Heinricha von Kleista, przetwarzając je i przenosząc w rzeczywistość Niemiec Wschodnich.
przekład – Mateusz Borowski i Małgorzata Sugiera
reżyseria, scenografia i opracowanie muzyczne – Barbara Wysocka
projekcje wideo – Lea Mattausch
obsada: Adam Cywka, Rafał Kronenberger, Adam Szczyszczaj
koordynator projektu – Hanna Frankowska
inspicjent, sufler – Ewa Wilk

Krzysztof Garbaczewski wyreżyseruje „Biesy” według powieści Fiodora Dostojewskiego.
W zamierzeniu twórców nie ma być to jednak prosta inscenizacja powieści. Od widza wymagać będzie znajomości tekstu i jego odczytań, które posłużyły do zbudowania jedynie ram spektaklu.
- Można mówić o polityce bezpośrednio, ale można także tworzyć wypowiedź, która w momencie wypowiadania w przestrzeni publicznej zawsze jest polityczna - tłumaczy reżyser.
Premiera 17.06 na Scenie na Świebodzkim Teatru Polskiego.