
Czy gitara umiera? Przeglądając recenzje w najróżniejszych portalach, można dojść do wniosku, że w ostatnich latach zespoły hołdujące tradycyjnemu rockowemu instrumentarium nie są w stanie zdobyć się na albumy, jeśli nie uzyskujące rangę "klasycznych", to przynajmniej zachwycające.

Zdarza się, że niektóre dźwięki zostają tak misternie utkane i poprowadzone, że wsłuchiwanie się w nie pozwala na chwilę zajrzeć na drugą stronę lustra, do krainy pełnej dziwów i niesamowitości. Tak właśnie jest z muzyką Owena Palletta, do niedawna tworzącego pod pseudonimem Final Fantasy. Już sama nazwa nadana początkowo jego solowemu projektowi przywołuje na myśl nieskrępowaną inwencję twórczą i bogactwo przeróżnych fantazmatów. Podczas swoich twórczych podróży Owen zespala sprzeczności, umiejętnie eksperymentując z tradycyjnymi formami i konsekwentnie flirtując z nowszym, elektronicznym brzmieniem.