
Wydana ponad pięćdziesiąt lat temu (1958) powieść „Wszystko rozpada się” to rzekomo najlepsze świadectwo tego, czym jest literatura afrykańska. Faktycznie. Ani nostalgiczna twórczość Le Clèzio, dla którego afrykańskie doświadczenia są stale obecne w życiu i twórczości, ani magiczny realizm Couto, obrazujący obrzędowość, kulturę i tradycję Czarnego Lądu, ani w końcu prześmiewcza twórczość Mabanckou, w której afrykańskie problemy pokazywane są mimo wszystko z dużym poczuciem humoru i chyba także autorskim dystansem, nie dają poznać Afryki takiej, jaką opisuje Chinua Achebe.