
Była wiosna 1993 r. Leżałem wtedy w szpitalu jako przyszły pierwszoklasista i nie mogłem wyobrazić sobie nic gorszego, niż zapach środków sterylizujących i białe kitle lekarzy. Moi rodzice robili wszystko, by wnieść choć trochę radości i koloru w tamte smutne dni. Pewnego razu w sąsiadującym ze szpitalem kiosku kupili mi jeden z numerów „Batmana”. Nie pamiętam go dokładnie – zawsze bardziej wolałem bohaterów Marvela niż herosów DC – ale doskonale przypominam sobie, jak bardzo pochłonął mnie wtedy świat amerykańskich komiksów.

Są tacy bohaterowie, których losy – filmowe czy inne – zawsze będą mnie interesować, bez względu na to, jak złe usłyszę na ich temat opinie. Te postacie, a wśród nich Ghost Rider, są najczęściej moimi ulubieńcami z lat szczenięcych, gdy ich niewiarygodne przygody chłonąłem z kart komiksów. Z tego właśnie powodu wrzucanie dawnych idoli w odmęty kiczu i beznadziei, a to właśnie z Jeźdźcem Zemsty zrobił duet Neveldine/Taylor, zawsze będzie dla mnie świętokradztwem.

Jego „Made in Poland” zdobyło uznanie nie tylko na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, ale również na Berlinale, jednym z największych wydarzeń branży kina na świecie. W tym roku ponownie zaproszono go na ten festiwal, choć jego „Sekret” – historia drag queen, który przybywa w odwiedziny do swojego dziadka, skrywającego tytułowy sekret z czasów wojny – to propozycja zgoła odmienna. O swym kameralnym, artystycznym filmie Przemysław Wojcieszek, wychowany we Wrocławiu, opowiedział 19 marca 2012 r. podczas Magla Filmowego na Scenie Kameralnej Teatru Polskiego.

Ma sylwetkę atlety, mocny brytyjski akcent i głos, którego pozazdrościłby mu niejeden spiker radiowy. Choć w czerwcu skończy sześćdziesiąt lat, nadal pozostaje obiektem westchnień damskiej części widowni. Występuje w kilku produkcjach rocznie, a jego twarz jest wizytówką kina sensacyjnego. Od niedawna na polskich ekranach gości najnowszy film z jego udziałem, „Przetrwanie” a niebawem premierę będzie mieć „Gniew tytanów”, w którym także występuje. Panie i panowie, przed Wami Liam Neeson.

Zaczyna się jak film psychologiczny: ponurym monologiem wewnętrznym protagonisty. Reżyser kreśli sylwetkę bohatera: samotnego, złamanego, wyłączonego z rzeczywistości. W budowaniu atmosfery pomaga arktyczne otoczenie odizolowanego od reszty świata ośrodka badawczego na Alasce. Potem nadchodzi katastrofa, protagonista z zagubionego samotnika zmienia się w niezłomnego przywódcę ocalałych, a obiecujący początek "Przetrwania" okazuje się jedynie preludium do standardowej jatki z dziką naturą w tle.

Podejmując się nakręcenia biografii wybitnej postaci można wybrać dwie ścieżki: tę łatwą, laurkową, lub trudniejszą, polegającą na stworzeniu złożonego portretu bohatera, z uwzględnieniem jego wad i zalet, wzlotów i upadków. Phyllida Lloyd jest rozdarta pomiędzy tymi metodami, nie mogąc do końca zdecydować się, czy Żelazna dama ma być pomnikowa czy demaskatorska.

„Sponsoring” to dopiero jej czwarta „pełnoprawna” fabuła. Skąd ten przymiotnik? Otóż wśród dzieł Szumowskiej znajduje się również nowela „Ojciec” z filmu „Solidarność, Solidarność”. Jeżeli jednak przyjrzymy się tylko pełnometrażowym fabułom, dorobek Małgorzaty Szumowskiej nie jest jeszcze szczególnie bogaty. Narobiła nim za to sporo szumu – zarówno Polsce, jak i na świecie.

Dziś, gdy chcę poczytać o kinie, nie wiem od czego zacząć. Blogi recenzenckie, portale social-filmowe, rankingi, rekomendacje oparte na przeróżnych algorytmach, videorecenzje na YouTube, fora dla kinomanów – lista wydaje się nie mieć końca. Niegdyś ocenianie i rekomendowanie filmów należało do krytyków i dziennikarzy filmowych, dziś – jest domeną każdego z nas. Czy to dobrze?

Kto by pomyślał, że w dzisiejszym, często przegadanym i stanowczo za głośnym kinie, znajdzie się miejsce dla kameralnego, niemego filmu? Okazuje się, że Artysta idealnie wpisał się w nie jedną, a dwie tęsknoty widzów: za tradycyjnym filmem aktorskim i klasycznym romansem. I zdobył uznanie nie tylko zwykłych zjadaczy popcornu, ale również krytyków.

Cztery ściany, czworo bohaterów, niezwykle duszna atmosfera. Od pierwszej sceny w powietrzu wisi ogromne napięcie, które mogłoby wywołać wojnę nuklearną. A przecież chodzi tylko o dzieci...
Strona: 1 z 2 | 2 »