
Kino lubuje się w odstępstwach od normy, mniejszościach. Nieliczną grupę tworzą osoby dotknięte chorobą niespokojnej duszy, a zawężając krąg feministycznie – kobiety. Co ciekawe, panie w szaleństwie, najczęściej są obserwowane przez mężczyzn. Lista bardziej znanych wyjątków ogranicza się do „Przekleństw niewinności” Sofii Coppoli, które niespecjalnie świecą filmowym przykładem, tak samo zresztą jak „Sylvia” nieopierzonej reżyserki Christine Jeffs. Nie jest zresztą odktyciem fakt opanowania kina przez płeć brzydką. Dzięki temu mamy prawdziwie zaburzone piękności.