
W samym środku nieskończonego procesu digitalizacji i miniaturyzacji świata siedzę sam na swoim analogowym zamku, odgrodzony czarnymi płytami jak murami obronnymi przed całą tą nową technologią. Z nieukrywaną dumą biorę w ręce kolejną płytę, kładę w adapterze, trzydzieści trzy obroty, igła w dół i mój zamek rozbrzmiewa. Tym razem rozbrzmiewa John Porter w towarzystwie Leszka Chalimoniuka, Kazimierza Cwynara, Alka Mrożka i całą mocą pierwszej płyty zespołu - „Helicopters”.